Czytasz dzięki

Z miłości do ziół

Patrycja Pustkowiak
opublikowano: 30-01-2020, 22:00

Uważają, że zioła działają jak siłownia — regularnie stosowane, czynią cuda. Dla nich są pasją i sposobem na życie. Agnieszka Senderska-Sztand i Michał Sztand, właściciele marki Ziolove, chcą miłością do ziół zarazić innych.

Agnieszce Senderskiej-Sztand zioła kojarzą się z dzieciństwem. Właściwie wśród nich się wychowała — jej ojciec Mateusz Senderski jest praktykiem zielarskim z prawie 50-letnim doświadczeniem, autorem dziesięciu książek na ten temat. Przez lata pracował w Herbapolu, potem założył własną firmę produkującą herbaty ziołowe. Właścicielka Ziolove pamięta, że kiedy była dziewczynką, tata zabierał ją na spacery przez pola obłędnie pachnącej mięty czy tymianku i uczył, jak zbierać kwiaty lipy. Sama początkowo wybrała inną drogę — studiowała romanistykę na Uniwersytecie Warszawskim, planowała zostać tłumaczką języka francuskiego, ale pod koniec studiów wciągnęła ją praca dziennikarki i redaktorki w magazynach kobiecych. Co ciekawe, zawsze pasjonowała ją tematyka związana z promowaniem zdrowia, jakby przeznaczenie deptało jej po piętach.

Agnieszka Senderska-Sztand i Michał Sztand
Wyświetl galerię [1/5]

Agnieszka Senderska-Sztand i Michał Sztand Fot. Marek Wiśniewski

Nie tylko dla babci

O ziołach nigdy nie zapomniała. Regularnie je piła i częstowała nimi znajomych, zjawiających się w jej podwarszawskim domu. O związanym z nimi biznesie pomyślała jednak dopiero kilka lat temu.

— Pomysł długo kiełkował w naszych głowach. Jestem większym pragmatykiem niż Agnieszka. Czułem, że w ziołach jest też potencjał finansowy. Lata pracowałem dla koncernów, zmęczyło mnie to. Zdobyłem gigantyczną wiedzę o działaniu rynku i zapragnąłem zrobić coś własnego — wspomina Michał Sztand, mąż i partner w interesach Agnieszki, który skończył zarządzanie i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim.

Zaczęli przyglądać się rynkowi. Dostrzegli, że jest na nim dużo produktów zielarskich, ale nie zawsze najlepszej jakości. Postanowili więc wykorzystać swoją wiedzę i zasoby finansowe, by zrobić coś świetnego jakościowo. Skorzystali również z cennych wskazówek Mateusza Senderskiego — teoretyka i praktyka zielarstwa.

— Obserwowaliśmy trendy, zobaczyliśmy, że młodzi ludzie zaczynają dbać o siebie. Żyć świadomie, ćwiczyć, zwracać uwagę na to, co jedzą. Zioła kojarzą się z czymś dla babci, a my chcieliśmy zainteresować nimi młodszych odbiorców i dostrzegliśmy, że jest taka luka na rynku — twierdzi Agnieszka Senderska-Sztand.

Pomysł na nazwę przyszedł właścicielce firmy do głowy, gdy jechała samochodem. Ziolove to był strzał w dziesiątkę, chwytliwe słowo wszystkim się spodobało. Wystartowali w 2016 r., wypuszczając na rynek kilka pierwszych produktów. Zioła na odchudzanie, oczyszczanie i odporność — zorientowali się, że tych najbardziej brakuje w ofercie. Szybko uzupełnili portfolio m.in. o mieszankę na urodę, sen, zdrowe oczy. Postawili na nowoczesne opakowania z przyjazną grafiką, która przemówi nie tylko do seniorów. Chcieli pokazać, że zioła to coś, co ma uprzyjemniać życie. Od początku mieli pomysł na wszystko.

— Wiedziałem, że patrzenie na biznes od strony produktu to samobójstwo. Trzeba przede wszystkim zwracać uwagę na potrzeby klientów. Agnieszka wpadła na genialny pomysł, by z pierwszymi mieszankami jeździć na targi produktów naturalnych. Dzięki temu od razu mogliśmy zobaczyć, czy budzą zainteresowanie. Okazało się, że ludzie szukają produktów naturalnych i są w stanie więcej za nie zapłacić. Zależało nam na ziołach najwyższej jakości. Nie da się ich wyprodukować za 5 zł. Wyprodukować, a gdzie marża sklepu czy nasza? — pyta retorycznie Michał Sztand.

Dlatego ich mieszanki kosztują 19,90 zł (opakowanie na miesiąc — 49, 90, a na trzy miesiące — 129,90 zł). Klienci mogą za to być pewni ich jakości: zioła zostały zebrane w najlepszym okresie i właściwie wysuszone, co zapewnia optymalną zawartość substancji czynnych. Także produkcja spełnia wszystkie wymagane normy. Agnieszka Senderska-Sztand twierdzi, że jako jedni z pierwszych zaczęli podawać dokładny skład procentowy mieszanek. Wykorzystują wiedzę jej ojca, by mieć pewność, że w suszach znajdują się odpowiednie części roślin — w niektórych najbardziej cenne są kwiaty, w innych korzeń albo ziele. Aby rośliny odpowiednio działały, trzeba wiedzieć, których części użyć, bo w nich znajduje się najwięcej substancji czynnych.

Wiedza dla wtajemniczonych

— Często przychodzili do nas sceptycy, twierdząc, że sami zbierają i suszą sobie zioła, nie widzą więc powodu, by kupować gotowe mieszanki. Tymczasem sprawa jest bardziej skomplikowana. Zielarstwo to wiedza, którą zdobywa się latami. Tłumaczyliśmy, że starannie dobieramy składy i receptury. Pod okiem taty opracowałam np. skład suplementu Ziolove Uroda. Zawarte w nim skrzyp polny i fiołek trójbarwny korzystnie wpływają na kondycję skóry — wymienia Agnieszka Senderska-Sztand.

Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
×
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Największym sukcesem jest to, że klienci do nich wracają i komunikują swoje potrzeby. To na ich prośbę powstała mieszanka dla kobiet w okresie menopauzy.

— Chcemy zmienić podejście ludzi do ziół. Kiedyś goszcząca u nas znajoma zapytała: „Dlaczego proponujesz mi miętę? Nie rób ze mnie starszej pani!”. To nie tak. Chcemy, by picie ziół stało się zdrowym nawykiem, częścią stylu życia. Chwilą oddechu w trakcie rozpędzonego dnia. Wierzę, że już wkrótce i do Polski zawita zdrowa uliczna moda na zamawianie ziołowych naparów i picie ich z własnego, ulubionego kubka. W Azji i Europie Zachodniej tak właśnie jest — zapewnia Agnieszka Senderska-Sztand.

Właścicielka Ziolove dodaje, że wiele osób przekonuje się do ziół dopiero, gdy boli je brzuch, gardło albo pojawiają się inne problemy zdrowotne. Tymczasem po mieszanki ziół warto sięgać profilaktycznie albo po prostu dla przyjemności i smaku. Dlatego stawiają na edukację. Na swojej stronie internetowej prowadzą bloga, wydają też gazetę, która nie tylko pokazuje ich ofertę, ale przede wszystkim promuje wiedzę na temat roślin leczniczych i zdrowy styl życia.

— Ludzie często mnie pytają, czy zioła działają. Nauczyłem się odpowiadać: „A siłownia działa?”. Jeśli pójdziesz tam raz, to pewnie nie, ale regularność ćwiczeń daje wspaniałe efekty. Tak samo jest z piciem ziół — twierdzi Michał Sztand.

Mały biznes, wielkie obowiązki

W firmie podzielili się zadaniami. Wyszło naturalnie — mieli dryg do innych rzeczy. Agnieszka Senderska-Sztand zajmuje się sprawami związanymi z marką, wizerunkiem, opracowywaniem nowych produktów. Jej mąż czuwa nad finansami, dystrybucją, produkcją.

Niezłe ziółka. Herbatki Ziolove, czyli zioła dobre na wszystko — odchudzanie, oczyszczanie, zdrowy sen, odporność, urodę... Niedawno w ofercie pojawił się też szampon, w planach są kolejne kosmetyki.

— Jeśli chodzi o produkcję, to nie robimy niczego sami, wszystko działa na zasadzie outsourcingu. Nie chcemy zatrudniać wielu osób, mieć swoich fabryk czy tirów, wolimy elastyczną formułę firmy, w której jesteśmy w stanie zlecić innym zadania. Zbudowaliśmy sobie całe zaplecze dostawców, którzy dostarczają nam surowiec w formie wysuszonej, przygotowanej według wytycznych. Mamy miejsca, w których produkujemy opakowania i saszetki, na końcu dostarczamy klientom gotowe produkty — wyjaśnia Michał Sztand.

Można je kupić m.in. w Rossmanie, Hebe, Superpharm, sklepach Cosmedica czy w niektórych Carrefourach, a także w wybranych aptekach i SPA. Ziolove podpisało umowę z firmą, która zajmuje się dystrybucją. Na początku nie chcieli wchodzić do dużych sieci, bo obawiali się, że nie będą mieć takich możliwości produkcyjnych, a i sam pomysł na biznes był ryzykowny. W pierwszym roku skupili się więc na działalności w sieci i na targach Ekocuda. Postawili też na znajomych, szeptaną reklamę i promocję na Facebooku. Użyli narzędzi reklamowych Google’a, weszli na Allegro, a nawet e-Baya. Agnieszka Senderska-Sztand promowała Ziolove na blogu.

— Sporo zainwestowaliśmy, wszystko z własnej kieszeni. Całkowity koszt inwestycji to około 1,2 mln zł. Choć biznes szybko, bo po około pół roku, zaczął być rentowny, to zważywszy na wysokość inwestycji, do dziś na tym nie zarabiamy, choć mocno się trzymamy. Przez dwa lata bacznie wszystko obserwowaliśmy, uważając, żeby nie przeholować finansowo — opowiada Michał Sztand.

W planach mają rozwijanie eksportu. Ziolove jest już w Hiszpanii. Pojawiły się zapytania z kolejnych rynków. Michał Sztand przyznaje, że to trudny proces, bo Unia Europejska ułatwiła swobodny przepływ towarów, ale poszczególne rynki mają różne regulacje prawne. Ponadto właściciele marki planują wprowadzać do sprzedaży kosmetyki ziołowe. W połowie grudnia wypuścili na rynek szampony, które są już w Rossmannie.

— Ich butelki w 98 proc. pochodzą z recyklingu, a kartoniki wykonane zostały z certyfikowanych surowców. To oczywiście zwiększa koszty, ale staramy się dotrzymywać obietnic. Tak jak mówiliśmy, dbamy o jakość i promujemy zdrowy tryb życia — sumuje Agnieszka Senderska-Sztand.

PATRYCJA PUSTKOWIAK

Pisarka i dziennikarka. Autorka powieści „Nocne zwierzęta” (WAB, 2013), nominowanej do Nagrody Literackiej Nike i Nagrody Literackiej Gdynia, i „Maszkaron” (Znak, 2018), a także wywiadu rzeki z Manuelą Gretkowską „Trudno z miłości się podnieść”. Regularnie współpracuje m.in. z „Harper’s Bazaar”, „Elle” i „Pulsem Biznesu Weekend”. Lubi czytać książki, pić wino i rozmawiać z ludźmi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Pustkowiak

Polecane