Z musu czy z wyboru

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2010-05-07 11:35

Aż 307 tys. osób założyło w 2009 r. działalność gospodarczą. To rekord. Ale ile z nich zmusili do tego pracodawcy?

Firmy nie doceniają możliwości, wiedzy i doświadczenia freelancerów

Są wyspecjalizowani w jakiejś dziedzinie i realizują zlecenia na odległość. Najwięcej jest ich wśród informatyków, tłumaczy, księgowych, dziennikarzy, grafików, inżynierów, specjalistów od reklamy i marketingu, doradców finansowych, podatkowych czy HR. Mimo że na rynku pracy wolnych strzelców przybywa, to ich możliwości, wiedza i doświadczenie nie są odpowiednio doceniane, a obie strony, czyli freelancerzy i pracodawcy wysuwają pod swoim adresem wiele zarzutów. Pierwsi narzekają na marną jakość proponowanych projektów, nieuczciwość pracodawców, nie przestrzegających ustalonych zasad współpracy i odwlekających terminy płatności. Zleceniodawcy odpowiadają: freelancerzy nie dotrzymują terminów, trudno się z nimi skomunikować, dostarczają słabe prace.

— Obserwując rynki zachodnie, gdzie freelancing święci triumfy, nie można kategorycznie stwierdzić, że taki typ współpracy się nie sprawdza. Przeciwnie — freelancing to wartość sama w sobie, którą należy propagować. Ale na starcie trzeba wypracować żelazne zasady i standardy kooperacji. Tylko dzięki uregulowanej polityce freelancing w Polsce ma szansę stać się pełnoprawnym sposobem na życie i atrakcyjną formą współpracy — uważa Marceli Smela, dyrektor generalny firmy outsourcingowej IT Kontrakt.

Znany dziennikarz Max Suski jest freelancerem z wyboru.
Znany dziennikarz Max Suski jest freelancerem z wyboru.
None
None

Więcej - w piątkowym Pulsie Biznesu

KUP ONLINE>>