Z nowym wodociągiem i ze starymi długami

Brak wody to nie był jedyny problem Koniecpola na Śląsku. Ma też kłopoty finansowe — NIK właśnie ogłosił, skąd się wzięły.

Duża część mieszkańców Koniecpola (woj. śląskie) odetchnęła niedawno z ulgą. W grudniu oficjalnie zakończyła się budowa pierwszego etapu sieci wodociągowej. Oznacza to, że w gminie, w której po suszy latem 2015 r. wyschły studnie, nie trzeba będzie już dowozić do domów wody beczkowozami.

Inwestycja, której premier Beata Szydło tuż po wygranych przez PiS wyborach obiecała wsparcie, pochłonęła na razie 2,4 mln zł. Teraz samorząd przymierza się do kolejnych etapów budowy sieci wodociągowej. Brak wody nie był tam jednak jedynym problemem. Gmina nadal boryka się z ogromnym zadłużeniem.

Niedawno Ryszard Suliga, burmistrz Koniecpola, narzekał na trudną sytuację, choć — jak powiedział w rozmowie z PAP — nie grozi już zapaść. Podkreślił, że przez dwa lata udało mu się zmniejszyć zadłużenie miejsko-wiejskiej gminy o prawie połowę — z 16 do 9 mln zł. Skąd takie długi gminy,która ma tylko około 10 tys. mieszkańców, a do niedawna nie miała nawet wody w kranach? Na to pytanie częściowo odpowiada opublikowany w grudniu raport Najwyższej Izby Kontroli.

Wynika z niego, że gmina dużo inwestowała, ale nie dbała o formalności. Nie miała wodociągu, ale zbudowała kotłownię miejską i sortownię odpadów komunalnych. Kontrolerzy wykazali nieprawidłowości przy obu inwestycjach prowadzonych za kadencji poprzedniego burmistrza Józefa Kałuży (rządził gminą przez 19 lat). Jako szczególnie znaczące uchybienia NIK wskazuje: nierzetelny odbiór kotłowni i jej rozliczenie finansowe, przyjęcie do ewidencji środków trwałych majątku powstałego w wyniku budowy kotłowni w sposób niezgodny z przepisami, przetwarzanie odpadów bez wymaganego zezwolenia.

Obie inwestycje doprowadziły gminę na skraj bankructwa.NIK ocenił, że budując kotłownię, urząd miasta nierzetelnie przygotował dokumentację techniczną i przetargową. Inwestycję rozpoczęto, chociaż gmina nie uwzględniła jej w budżecie (w wieloletnich planach inwestycyjnych i w planie finansowym). Aby sfinansować to przedsięwzięcie, kierownik Zakładu Usług Komunalnych (spółki samorządowej działającej z ramienia gminy) zaciągnął niekorzystną pożyczkę, której oprocentowanie znacznie przekraczało średnie koszty podobnych kredytów na rynku (a produkcja ciepła nie należy do zadań własnych gminy). NIK twierdzi, że ówczesny burmistrz nie uzyskał zgody rady miasta na tę pożyczkę.

W trakcie kadencji Józefa Kałuży gmina wybudowała również za kilka milionów złotych ośrodek zdrowia, w którym — jak twierdzi Ryszard Suliga — niemal nikt nie pracuje i się nie leczy. Z Józefem Kałużą nie udało nam się skontaktować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Z nowym wodociągiem i ze starymi długami