Błędy w CV Nie oszukuj, unikaj sztampy, ale nie przesadzaj
Nadmierna chęć zwrócenia na siebie uwagi, niechlujstwo i ukrywanie niewygodnych informacji — oto największe grzechy w życiorysach zawodowych.
Błędy pojawiają się nie tylko w CV ludzi młodych, dopiero wkraczających na zawodową ścieżkę, ale — co może się wydać dziwne — nawet u doświadczonych menedżerów. Najczęściej chodzi o ukrywanie niewygodnych informacji. Na przykład z życiorysu można wnioskować, że kandydat pracował w jakiejś firmie rok, ale tak naprawdę zaczął w niej pracę w grudniu, a skończył w styczniu następnego roku.
Kandydaci starają się też ukryć brak ciągłości zawodowej. Ktoś pisze, że studiował na danym kierunku, ale nie wiadomo, czy skończył studia i czy ma dyplom magistra. Zdarza się również, że kilka osób, które pracowały w tej samej firmie, przyznaje się do tego samego sukcesu.
— Takie usterki nie świadczą dobrze o autorach. Lepiej pisać prawdę, tym bardziej że firmy coraz częściej sprawdzają referencje poszukujących pracy — ostrzega Paula Stojanow z firmy rekrutacyjnej Hays.
Oferty hurtowe
Kolejne błędy: wymienianie nazw zajmowanych w przeszłości stanowisk bez opisania zakresu obowiązków, a przy nazwach firm, w których się pracowało, zapominanie o podaniu, w jakiej działają branży.
— Zdarza się również, że przychodzą e-mailem podania wraz z listą adresów osób z innych firm, do których także zostały wysłane. Albo ludzie starają się o inne niż wskazane w ogłoszeniu stanowisko czy mylą firmę, w której chcą pracować, z firmą rekrutacyjną. Ostatnio dostałam list od kandydata na kierownika budowy, który napisał, że chce pracować w mojej firmie. Takie niedbalstwo jest bardzo źle widziane — mówi Paula Stojanow.
Zdaniem doradców, kandydaci do pracy, w tym menedżerowie, mają tendencję do traktowania jak wyroczni wszelkich poradników. Choćby często podawane w takich publikacjach zalecenie, by życiorys nie był dłuższy niż na stronę.
— CV jest zbiorem najważniejszych wiadomości o kandydacie i wcale nie przeszkadza, jeśli ma dwie strony, zwłaszcza gdy ktoś ma duże doświadczenie — prostuje przekłamanie Rafał Osiński z firmy doradztwa personalnego Hudson.
Menedżerowie często nie potrafią także opowiadać o swojej pracy. Wszystko, co wcześniej robili, wydaje im się oczywiste. A wcale tak nie jest.
— W CV kandydat powinien się chwalić tym, co robił. Dlatego powinno się używać sformułowań sugerujących aktywność, na przykład: osiągnąłem, stworzyłam, udoskonaliłem, uruchomiłam, wynegocjowałam itd. — wskazuje Rafał Osiński.
Oryginalne hobby
Innym błędem jest wysyłanie swojego zdjęcia, czasem nawet takiego, które ktoś zrobił na wakacjach lub w artystycznym atelier fotograficznym. Tymczasem, jeśli w ofercie pracy nie ma mowy o fotografii, to kandydat nie ma obowiązku jej przesyłania.
— Dobrze, gdy kandydat podąża za oczekiwaniami pracodawcy. Jeśli w ogłoszeniu jest prośba o przesyłanie oferty e-mailem, to znaczy, że firma prawdopodobnie archiwuje je elektronicznie, a więc nie wysyłajmy jej tradycyjną pocztą. Gdy jest prośba o list pisany ręcznie, to być może będzie go analizował grafolog — dostosujmy się zatem do tej prośby — radzi Paula Stojanow.
Jest też kategoria kandydatów, którzy — najczęściej za namową rozmaitych poradników — silą się na oryginalność. Na przykład próbują przyciągnąć uwagę rekrutujących niestandardowymi czcionkami, czerpanym lub kolorowym papierem albo rymowanym życiorysem.
— Taka strategia ma sens tylko wtedy, gdy jest nadpodaż kandydatów. Ale radzę być ostrożnym z takimi pomysłami. Najważniejsze są przecież kompetencje — ocenia konsultantka z Hays.
Niektórzy posuwają się jeszcze dalej.
— Chcą tak bardzo zaintrygować, że jako hobby wymieniają uprawianie seksu czy plotki. Nie traktujemy takich dokumentów poważnie — mówi Paula Stojanow.
Dorota Czerwińska