Błędne wpisanie kwoty w ofercie pozbawiło MCX z Warszawy szans na kontrakt z Beskidzką Energetyką. Pomyłka była warta 0,00005 proc. umowy.
Lepiej kilkanaście razy sprawdzić, czy tekst oferty nie zawiera żadnych błędów, niż z powodu — wydawałoby się — drobiazgów przegrać przetarg.
Boleśnie przekonała się o tym firma MCX Systems z Warszawy, słuchając wyroku ogłoszonego przez Komisję Arbitrów w Urzędzie Zamówień Publicznych.
MCX Systems odwołał się od decyzji Beskidzkiej Energetyki z Bielska Białej, która ogłosiła przetarg na dostawę sprzętu do instalacji sieci komputerowej. Warszawska firma dopełniła wymogów formalnych i złożyła ofertę na dostawę sprzętu amerykańskiej Cisco Sytems. Jedynym kryterium była cena. Firma była pewna wygranej, ponieważ jej oferta okazała się najtańsza. Poza tym firma powoływała się na fakt, iż jest Gold Partnerem Cisco Systems. Jednak MCX czekała przykra niespodzianka. W tekście oferty wystąpi błąd. Kwota podana w liczbach nie była zgodna z podaną słownie. Różnica wystąpiła w końcówce ceny — zamiast „szesnaście groszy” napisano „dwa grosze”. Zamawiający odrzucił ofertę.
Na nic zdała się argumentacja, że był to oczywisty błąd, który można poprawić albo uznać za nieistotny lub wezwać do złożenia wyjaśnień. MCX przekonywała, że nie wpłynęło to na wartość oferty.
Jednak arbitrzy Urzędu Zamówień Publicznych uznali, że Beskidzka Energetyka postąpiła tak, jak nakazywało jej prawo. Oddalili odwołanie MCX i nakazali zapłatę kosztów postępowania.
— Mamy do czynienia z dwoma równorzędnymi przepisami. Pierwszy mówi o oczywistej pomyłce w tekście oferty, która jest dopuszczalna. Drugi głosi, iż jeżeli oferta nie jest wypełniona zgodnie z regułami, zamawiający ma prawo ją odrzucić. Istnieje luka w przepisach. Komisja powinna kierować się interesem publicznym, a przecież jest w nim wybór tańszego dostawcy — mówi Krzysztof Jakubowski, dyrektor oddziału MCX w Katowicach.
Dodaje, że oferta MCX była warta 278 tys. zł, a następna, AS Sekom z Krakowa — 299 tys. zł.
— Zastanawiamy się nad odwołaniem do sądu okręgowego. Jednak trochę szkoda nam na to czasu— twierdzi Krzysztof Jakubowski.
Zamawiający zaś uznali wyrok za sprawiedliwy.