Niestety, pod hasłem realizacji społecznie pożytecznych celów władza podejmuje w praktyce działania, które wspomnianemu sektorowi ewidentnie szkodzą. Jaskrawym przykładem stało się przejęcie przez państwo roli wydawcy podręczników. W debacie głos zabierały strony silne — premier, minister edukacji, przedstawiciele największych firm.
Następstwem wejścia w życie nowelizacji ustawy o systemie oświaty będzie częściowa nacjonalizacja rynku podręczników. Uderzy przede wszystkim w małe, często rodzinne firmy, które przez lata wyspecjalizowały się w tworzeniu pomocy szkolnych dla najmłodszych. Bez wsparcia milionowych budżetów tworzyły innowacyjne metody nauczania i rozwijały nowoczesne pomoce edukacyjne. Konkurencja na rynku wydawniczym to standard w państwach UE, w których funkcjonuje mechanizm darmowych podręczników. Także w Polsce standard ten służył podnoszeniu jakości — niektóre nasze podręczniki uznawane są za najlepsze w Europie. Dotychczas na rynku było miejsce zarówno dla firm małych, jak i dużych. Nikt jednak nie wygra konkurencyjnej walki z własnym rządem.