Z umiarem do Białego Domu

Jerzy Turbasa
opublikowano: 2008-11-28 00:00

Dzisiejsze minorowe nastroje na ekonomicznym rynku sprawiły, że garnitury i krawaty ściemniały, koszule zaś — wybielały. Wygląd ma znamionować powagę i odpowiedzialność.

W tej atmosferze niepewności pragmatyczna Ameryka wyrzuciła z siebie dwóch kandydatów na prezydenta. Kandydatów na trudne czasy. Obydwaj noszą garnitury w podobnej, ciemnopopielatej tonacji, kojarzącej się z racjonalnością myślenia. Porównajmy ich wizerunki: jeden — jakże republikański, drugi — typowo demokratyczny.

 

 

Stonowany — z szelkami

Konserwatywne wartości Johna McCaina ujawniają się już w wyglądzie. Jako rasowy republikanin, wyznawca tradycyjnych wartości, niemal zawsze zakłada klasyczne garnitury, idealnie skrojone, szyte na miarę. Sylwetka senatora tego wymaga. Co prawda McCain decyduje się na paski do spodni, ale przy odchyleniu poły marynarki widać szelki. Dlatego spodnie są idealnej długości, co należałoby zadedykować niektórym naszym politykom — jako remedium na opadające nogawki.

Koszula — jasnopopielata, delikatnie wzmocniona wyrazistym krawatem, choć na wiecach kołnierzyk był rozpięty. Sylwetkę dopełniają eleganckie buty typu derby — z klamerką. Ten wulkan energii — mimo 72 lat — regeneruje się już po trzech godzinach snu. Twarz opalona, energiczna, oczy zdradzają konsekwencję i niezłomność. Niegdyś — na nosie okulary, dziś — zapewne — szkła kontaktowe. Włosy przyprószone siwizną, która jest zbyt wczesną pamiątką sprzed lat — po pięcioletniej niewoli w Wietnamie. Niedowład jednej ręki — to skutek wielokrotnego łamania kości podczas tortur. Może to ów niedowład jest winny braku pasemka bieli mankietów koszuli między rękawem a dłonią? "Prawdziwy człowiek akcji" (tak określił go sam Arnold Schwarzenegger). "Człowiek akcji", który jednak przegrał.

 

Podwinięte rękawy

Amerykanie wybrali na kolejne cztery lata człowieka, który stał się uosobieniem american dream: wielkiej kariery, sukcesu od zera. Wychował się na Hawajach w rodzinie półchrześcijańskiej, w połowie zaś mahometańskiej. To po swoim ojcu na drugie imię ma Hussein, niezbyt eksponowane w kampanii.

Barack Obama, gdy zakłada garnitur, prezentuje szczupłą wysportowaną sylwetkę krótko ostrzyżonego, opanowanego, acz wprost pałającego energią człowieka City — nowej generacji. Wprowadzony przez niego internetowy system zbierania funduszy na kampanię okazał się rekordowo skuteczny.

Do garniturów — zawsze klasyczna biała koszula i skromny, dyskretny w tonacji krawat. To świetne tło dla jego uśmiechu, budzącego nadzieję i rodzącego optymizm. Na nogach? Lekko znoszone oksfordy, na prawym przegubie — jakże pragmatyczna srebrna bransoletka z grupą krwi. To jedyna biżuteria — prócz sportowego zegarka i obrączki. Ten wizerunek dobrze kojarzy się z nową epoką, a świeżość twarzy pozostająca poniżej metryki (47 lat) sprawia, że nazywany bywa ciemnoskórym Kennedym.

Ten błyskotliwy senator z Illinois, absolwent Harvardu ma wygląd intelektualisty, interesującego się problemami slumsów. Dlatego na spotkaniach przedwyborczych występował jedynie w białej koszuli z podwiniętymi rękawami, a nierzadko — z rozpiętym kołnierzykiem i bez krawata, dając wyraźny sygnał: "Jestem jednym z was, bierzmy się do roboty!". To zbliża. Dał walce z kryzysem nową twarz, a pierwsze jego słowa po ogłoszeniu wyników wyborów brzmiały krzepiąco: "Ameryko, bądź pełna nadziei!".

 

Kobiece trzy grosze

Fenomenem tej kampanii była gubernator Alaski, niekonwencjonalna kandydatka na wiceprezydenta z ramienia partii republikańskiej — Sarah Palin. By zdobyć pieniądze na studia, startowała w wyborach Miss Ameryki. Żona pół-Eskimosa, polująca na łosie matka gromadki dzieci. Otóż to jej gadżety — a nie McCaina czy Obamy — cieszyły się w czasie kampanii największą popularnością.

Poraziła Amerykę koktajlem szykownych kostiumów (ale i fryzurą gospodyni domowej) i eksperckimi okularami. Kto wie, czy do niej nie będzie należało wprowadzenie elegancji do Białego Domu. Nie jako First Lady, ale pierwszej kobiety prezydent. Czyżby za cztery lata "Przystanek Alaska"? Mało prawdopodobne, ale… to Ameryka.