Za błąd urzędu ma zapłacić firma

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2013-04-10 00:00

Case study ZUS na piśmie przyznał, że to jego pracownicy się pomylili. Ignoruje jednak prośbę przedsiębiorcy o umorzenie odsetek

Firmie kończyła się umowa najmu lokalu, w którym prowadzi działalność. W sierpniu 2012 r. zaczęła się więc przymierzać do udziału w przetargach na najem lokali, w których mogłaby ją kontynuować. Wystąpiła do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) o niezbędne w takich przypadkach zaświadczenie o niezaleganiu ze składkami. ZUS odmówił, motywując to zaległościami z 2008 r. Tyle że jeszcze w marcu 2012 r. wydał tej samej firmie zaświadczenie o niezaleganiu ze składkami, a wcześniej informował ją o nadpłatach, prosząc o pomniejszenie kolejnych płatności.

CZYSTY ABSURD: ZUS przeprosił za błąd swoich urzędników, ale ich konsekwencjami obarczył Gabrielę Kwiecińską, prowadzącą w Poznaniu centrum odnowy biologicznej Vistaria. [FOT. W.ROBAKOWSKI]
CZYSTY ABSURD: ZUS przeprosił za błąd swoich urzędników, ale ich konsekwencjami obarczył Gabrielę Kwiecińską, prowadzącą w Poznaniu centrum odnowy biologicznej Vistaria. [FOT. W.ROBAKOWSKI]
None
None

Takie przygody z I Oddziałem ZUS w Poznaniu ma Gabriela Kwiecińska, prowadząca centrum odnowy biologicznej Vistaria przy poznańskim Jeziorze Maltańskim. Zaległe składki (nieco ponad 1,2 tys. zł) zapłaciła 17 października 2012 r. Nie chciała jednak zapłacić nieco ponad 600 zł odsetek za zwłokę. „(…) kilkakrotnie byłam błędnie informowana, dlatego nie rozumiem, dlaczego mam ponosić karę za nieswoje błędy” — argumentowała w pismach do ZUS. Nie pomagało. Wystąpiła więc na drogę sądową przeciwko ZUS. By uzyskać upragnione zaświadczenie, odsetki jednak zapłaciła.

— Jeden przetarg minął, drugi minął, nadszedł czas przetargu na lokal, który obecnie zajmuję. Zapłaciłam więc odsetki, a nawet świadomie trochę więcej, żeby w ostatniej chwili nie okazało się, że znów nie wydadzą mi zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami — relacjonuje Gabriela Kwiecińska.

Pomyłka bankowca

Początku tej historii należy upatrywać aż w sierpniu 2003 r. Przedsiębiorcza poznanianka przyszła wtedy do 11. Oddziału Banku Zachodniego WBK w Poznaniu, by zlecić przelew składki na ubezpieczenie społeczne za lipiec 2003 r. Pracownik banku się pomylił. Zamiast zleconych 135,17 zł. wysłał do ZUS 1351,17 zł. Musiałby więc dopłacić z własnej kieszeni 1216 zł. — Zadzwonili z banku z informacją o pomyłce i prośbą o zgodę na cofnięcie operacji. Oczywiście zgodziłam się. Potem nawet dostałam z banku pisemne podziękowanie za uczciwość — wspomina Gabriela Kwiecińska.

W październiku 2003 r. bank odzyskał swoje 1216 zł. Pięć lat później Gabriela Kwiecińska zwróciła się do ZUS o rozliczenie kont firmy i wystawienie zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami. Maria Kubeczak, zastępca naczelnika wydziału rozliczeń kont płatników składek i ubezpieczonych I Oddziału ZUS w Poznaniu, wystawiła je 7 kwietnia 2008 r. Anna Łągiewka, kierownik referatu, dorzuciła do niego informację o nadpłacie składek w kwocie 1170,15 zł. Nadmieniła, że nadpłatę właścicielka Vistarii może „rozliczyć na poczet przyszłych składek”. Gabriela Kwiecińska tak właśnie zrobiła. Po kolejnych czterech latach potrzebowała kolejnego zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami. Małgorzata Sydow, kierownik referatu w I Oddziale ZUS w Poznaniu, podpisała się pod nim 20 marca 2012 r. Pół roku później ZUS odmówił wydania kolejnego zaświadczenia, doszukując się w 2008 r. niezapłaconych składek. Maria Kubeczak stwierdziła, że w 2008 r. ZUS „błędnie podał kwotę nadpłaty, która została uwzględniona przez płatnika przy opłacaniu składek bieżących”. Wyjaśniła też, że informacja o nadpłacie wynikała z tego, że ZUS w 2008 r. zignorował zwrot 1216 zł bankowi w 2003 r.

Przepraszamy, ale płać

W październiku 2012 r. Marzena Tokarczyk, zastępca dyrektora I Oddziału ZUS w Poznaniu, wyliczyła zaległe składki na 1215,57 zł. Kwotę powiększyło ponad 600 zł odsetek. „Oddział nadmienia, że z winy pracownika Oddziału przy rozliczeniu konta nie uwzględniono kwoty dokonanego w 2003 roku zwrotu w wysokości 1216,00 zł. W dniu 07.04.2008 r. wydane zostało również błędnie zaświadczenie o niezaleganiu w opłacaniu składek. Błąd powielono także w kolejnych rozliczeniach” — czytamy w piśmie Marzeny Tokarczyk.

Za błąd przeprosiła, ale Gabriela Kwiecińska uważa, że nie w samym błędzie problem. By otrzymać zaświadczenie niezbędne od udziału w przetargu, opłaciła zaległe składki wraz z odsetkami. Te ostatnie zamierza jednak odzyskać na drodze sądowej. ZUS mimo przyznania się do tego, że zaległość powstała z jego winy, nie uznał bowiem za stosowne zrezygnować z odsetek, choć Gabriela Kwiecińska twierdzi, że o to występowała.

— Rozpatrywanie sprawy o umorzenie należności jest możliwe wyłącznie na wniosek osoby zainteresowanej, z zachowaniem procedury administracyjnej, zgodnie z przepisami kodeksu postępowania administracyjnego. Umorzenie bądź odmowa umorzenia należności następuje w formie decyzji. W tej konkretnej sprawie Oddział nie wydawał decyzji — podkreśla Anna Krysztofowicz z wydziału organizacji i analiz I Oddziału ZUS w Poznaniu.

Uchyla się przy tym od jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kto i jakie konsekwencje służbowe poniósł za bałagan w oddziale. Dodaje, że ZUS nie znalazł podstaw do informowania prokuratury o poświadczaniu nieprawdy w dokumentach przez swoich pracowników.

— Przeanalizowaliśmy sprawę również w tym zakresie i nie znaleźliśmy podstaw prawnych do powiadomienia prokuratury o poświadczeniu nieprawdy. Nie stwierdziliśmy znamion przestępstwa — zaznacza Anna Krysztofowicz.