Sygnał dali kibice KSZO Ostrowiec. Podczas weekendowego meczu drugiej ligi, kiedy kibice drużyny przeciwnej, Kolportera Kielce, spalili trzy szaliki klubowe KSZO, ruszyli do ataku. A dalej już poszło. Na nic zdały się wspólne msze, pochody, pojednanie kibiców ponad podziałami. Awantury przetoczyły się prawie przez wszystkie polskie stadiony: w Krakowie, Katowicach, Sosnowcu... Ale nie tylko. Nie lepiej było we Włoszech, gdzie mecz Inter – Milan nie został nawet dokończony, a zadawniony spór pomiędzy kibicami Liverpoolu i Juventusu rozgorzał z nową siłą. Głoszonej przez Jana Pawła II miłości bliźniego, tolerancji, otwartości na inność starczyło zaledwie na kilka dni.
Nie inaczej rzecz się ma w polskiej polityce. Już podczas politycznej ciszy, trwającej nieco ponad tydzień, od śmierci papieża do dnia pogrzebu, niektórzy co bardziej realistyczni obserwatorzy sceny politycznej zastanawiali się, czy przypadkiem czas ten nie jest wykorzystywany przez polityków do zbierania sił — by ruszyć z nowym impetem w polityczną wolnoamerykankę. Okazało się, niestety, iż mieli rację.
Politycy słuchali papieża, kiedy patrzyły kamery, to nawet w wielkim skupieniu, ale zupełnie go nie słyszeli (no, może poza Lechem Wałęsą, który ostatnio poszedł dość daleko w swym ekumenizmie). I szybko wszystko wróciło do normy, czyli... braku norm. Ponieważ zbliżają się wybory, chociaż nikt nie wie kiedy one będą, formy walki ulegają szybkiemu zaostrzeniu. Na ich użytek wypada powiedzieć każde głupstwo, rzucić każdą obelgę. Celuje w tym, co oczywiste, opozycja, ale postawa rządu, który de facto udaje, że rządzi, umownej koalicji sejmowej, której już zupełnie nie wiadomo, o co chodzi, czy prezydenta zajętego chyba pakowaniem walizek na wyjazd na uroczystości do Moskwy (chociaż do wyjazdu jeszcze prawie miesiąc) — bo niczym innym się nie zajmuje, stwarza do tego idealne wręcz warunki.
Sejmowa debata nad wotum nieufności dla Jacka Sochy byłaby może i do zniesienia pod budką z piwem (choć nie wiem, czy nie ubliżam zwolennikom złocistego napoju), ale już dywagacji nad pozbawieniem, bądź nie, immunitetu posła Nowaka nie zniósłby nawet najgorszy magiel. I tak kręci się to polityczne szambo. Panowie, przyspieszcie wybory, bo jeżeli dłużej będzie trwało to żenujące widowisko, to frekwencja w nadchodzących wyborach (kiedykolwiek by one były) naprawdę zaskoczy wszystkich. A wtedy politycy, powiedzą: społeczeństwo nie dojrzało do demokracji.