Na rynku amerykańskim wciąż dominował popyt na rynku technologicznym. Nasdaq zyskał 2,72 proc. i wzrósł do 1 902,41 pkt. Tym razem wzrosty w sektorze hi-tech negatywnie odbiły się na wynikach Wall Street, gdyż inwestorzy wycofywali środki z tradycyjnych spółek, by lokować je w firmach nowej ekonomii. W trakcie sesji Dow Jones tracił prawie 1,5 proc. i spadł poniżej psychologicznej granicy 10 000 pkt. Jednak koniec notowań przyniósł poprawę i indeks starej ekonomii tracąc 0,82 proc. zakończył dzień minimalnie powyżej psychologicznej bariery. Spadki na Wall Street zostały stonowane przez Intela oraz akcje banków, których wzrost skompensował straty większości spółek uwzględnianych w indeksie starej ekonomii.
Tymczasem na środowej sesji Nasdaq kontynuował wzrosty z ostatnich sesji. Zyskom przewodziły spółki informatyczne, a zwłaszcza spółki specjalizujące się w technologii półprzewodnikowej.
Koniunkturę ożywiła opinia wpływowego analityka z domu maklerskiego Schroder Salomon Smith Barney, Johna Josepha, który podniósł rekomendację dla producentów mikroprocesorów do „lepiej niż rynek”.
Poprawę w sektorze technologicznym przyniosła tez amerykańska Motorola. Drugi na świecie producent telefonów komórkowych odnotował wprawdzie w ubiegłym kwartale pierwszą od 15 lat stratę, lecz jednocześnie obiecał, iż w przyszłości spodziewa się poprawy wyników. Co prawda Motorola na konferencji prasowej ostrzegła, że drugi kwartał może być jeszcze gorszy i poprawa nastąpi w drugiej połowie roku, jednak inwestorzy nie chcą już sprzedawać przecenionych akcji spółek technologicznych i nie zdyskontowali tej informacji.
Paweł Kubisiak