Komisja uważa, że technicznie nie da się wprowadzić podatku giełdowego już 1 stycznia 2004 r. Proponuje jeszcze rok zwolnienia.
„Puls Biznesu”: Czy Komisja już zrezygnowała z walki o odsunięcie wprowadzenia podatku giełdowego?
Nie, ponieważ naszym zdaniem zasady wprowadzenia podatku powinny być znane półtora roku przed jego wejściem w życie. To dawałoby inwestorom czas na dokładne zapoznanie się z nowymi zasadami i zrealizowanie ewentualnych zysków przed wprowadzeniem podatku.
Ale, gdyby Ministerstwo Finansów pozostało nieugięte, to czy możliwe jest wprowadzenie podatku już od początku przyszłego roku?
Nie ma znowelizowanej ustawy, nie mówiąc o aktach wykonawczych. Sądzimy, że te regulacje w całości będą gotowe do końca roku. Tymczasem domy maklerskie, które w istocie będą ten podatek rozliczały za klientów, zgodnie twierdzą, że od zapoznania się z przepisami szczegółowymi potrzebują 4-6 miesięcy na przygotowanie systemów informatycznych. Zatem pierwszy realny termin to lipiec przyszłego roku.
Ale Komisja Papierów Wartościowych i Giełd sugeruje, by jeszcze przynajmniej w całym przyszłym roku resort finansów wstrzymał się od pobierania podatku.
Dążymy do tego, aby podatek został wprowadzony najwcześniej w 2005 r. Przyszły rok będzie bardzo ważnym okresem dla polskiej giełdy. Planowanych jest kilka dużych prywatyzacji, w których mają wziąć udział także inwestorzy indywidualni. Poza tym Polska wchodzi do Unii, a to zmieni funkcjonowanie naszego rynku giełdowego.
Wiadomo, że podatek ma wynieść 19 proc. Co jeszcze trzeba ustalić?
Pozostał jeszcze problem ewentualnego zwolnienia z podatku wybranych inwestycji osób fizycznych. Proponujemy, by z podatku zostały zwolnione inwestycje długoterminowe — takie, w których ryzyko jest bardzo trudne do określenia. Obecnie KPWiG analizuje, jakie byłyby to inwestycje, ale sądzimy, że powinny być one dłuższe niż na 1-3 lata.
Natomiast za bardzo dobry zapis w projekcie można uznać to, że Ministerstwo Finansów proponuje pięcioletni okres odpisywania strat poniesionych na inwestycjach kapitałowych.
Podatek to jedno ważne wydarzenie dla giełdy. Drugim jest rychły debiut w Warszawie akcji Banku Austria Creditanstalt.
Mamy nadzieję, że wraz z wejściem Polski do UE na naszą giełdę napłyną zagraniczne spółki. BA CA jest pierwszym przykładem, który powinien przetrzeć drogę innym.
BA CA wchodzi do Polski po uplasowaniu emisji w Wiedniu. Ta oferta będzie testem, czy jesteśmy w stanie myśleć kategoriami Unii Europejskiej...
Trzeba pamiętać, że nie będzie to prospekt emisyjny specjalnie przygotowany na nasze potrzeby.
Co więc dostała KPWiG i jakie informacje pozwalające na ocenę ryzyka otrzymają od BA CA polscy inwestorzy?
Otrzymaliśmy przetłumaczony prospekt emisyjny, jaki spółka złożyła, wchodząc na giełdę w Wiedniu, oraz rodzaj przewodnika po tym dokumencie. Do tego dołączone są informacje, które nie znalazły się w prospekcie, a których wymaga polskie prawo.
Kiedy planowane jest dopuszczenie akcji BA CA do obrotu na GPW?
Posiedzenie komisji zaplanowane jest na 30 września i jeśli spółka i oferujący dostarczą wszystkie dokumenty, tego dnia dopuścimy akcje spółki do obrotu publicznego.
To szybka ścieżka.
Bo ta spółka jest wyjątkowa. Ostatnio BA CA zdobył tytuł najlepszego banku w regionie, więc notowanie jego akcji w Polsce znacznie zwiększy znaczenie GPW.
A jak będzie wyglądało wypełnianie przez BA CA polskich obowiązków informacyjnych?
Gdy Polska stanie się pełnoprawnym członkiem UE, zaakceptujemy to, że zagraniczne spółki będą przekazywały prospekty w języku angielskim. Podobnie jak godzimy się na to, by prospekt przygotowany na któryś z rynków unijnych obowiązywał także w Polsce.
Co do obowiązków informacyjnych — trwają ustalenia, kiedy i w jakim języku BA CA będzie przekazywał raporty finansowe i bieżące.