Żabi skok od minimum

Łukasz Bugaj Dom Maklerski BOŚ
opublikowano: 2012-05-15 00:00

Prawda jest taka, że rynek jest słaby, a do tegorocznych minimów brakuje zaledwie żabi skok i niewiele trzeba, by go wykonać.

Przed rozpoczęciem wczorajszej sesji inwestorzy dostali całą paletę dobrych i złych informacji. Pierwszych było nawet nieco więcej, ale niedźwiedzie nie dały za wygraną i bez większego trudu przejęły kontrolę nad giełdowymi parkietami.

Do zestawu dobrych informacji należała sobotnia dość zaskakująca decyzja Ludowego Banku Chin o obniżeniu stopy rezerw obowiązkowych dla banków. Długo wyczekiwano takiego ruchu, gdyż ostatnie publikacje wyraźnie wskazują na słabość gospodarki państwa zza Wielkiego Muru. W przeszłości złagodzenie chińskiej polityki monetarnej często prowadziło do wzrostu giełdowych indeksów, ale tym razem zwyżki ograniczyły się jedynie do notowań indeksów giełd azjatyckich, i to nie wszystkich. Byki miały jednak jeszcze jeden argument po swojej stronie. Chodzi o wyniki spółek, które generalnie zaskakują pozytywnie. Mowa tutaj w szczególności o opublikowanym w piątek po zamknięciu sesji raporcie Asseco Poland oraz podanych wczoraj rano wynikach GTC i PKO BP. Deweloper osiągnął zysk wyższy od prognoz, a największy krajowy bank pochwalił się dynamiką wzrostu zysku mniej więcej zgodną z oczekiwaniami. Wszystkie te informacje zostały jednak zignorowane, a liczyły się jedynie złe nastroje spowodowane problemami greckimi oraz hiszpańskimi.

Już rano było wiadomo, że weekendowe negocjacje w sprawie utworzenia rządu w Atenach spaliły na panewce. Inwestorzy mogli więc spokojnie wybrać scenariusz wyczekiwania lub nawet kupowania pozytywnego zakończenia rokowań, czyli sesji przynajmniej o neutralnym wydźwięku. Wybrali niestety jednoznaczny, i to dynamiczny, kurs na południe.

Indeksy krótko po otwarciu zgodnie zameldowały się na minusach rzędu 2 proc. Teoretycznie szkodziła Grecja, wzrost kosztu oprocentowania długu Hiszpanii do najwyższego poziomu od listopada zeszłego roku oraz klęska partii Angeli Merkel w lokalnych wyborach w Nadrenii Północnej- Westfalii.

Mówię teoretycznie, gdyż tego wszystkiego się spodziewano. O wielkim zaskoczeniu mowy być więc nie może. O zaskoczeniu można natomiast mówić w przypadku opublikowanych wczoraj danych ze strefy euro o produkcji przemysłowej, która w marcu spadła aż o 2,2 proc. w relacji rocznej. To najgłębszy spadek od grudnia 2009 r., który ponadto okazał się o 1 pkt proc. gorszy od oczekiwań. Reakcji na dane nie widzieliśmy, ale wydaje się, że to właśnie słabość gospodarek jest prawdziwą przyczyną przeceny.

Na krajowym parkiecie szczególnie martwić mogła słabość małych i średnich spółek, których indeksy zgodnie zniżkowały o około 2 proc. Dzięki temu pojawiły się nowe minima potwierdzające trend spadkowy widoczny od połowy marca tego roku. Duże krajowe spółki prezentowały się niewiele lepiej i WIG20 ostatecznie zamknął sesję stratą równą 2,19 proc. Obroty nie dopisały, ale marna to pociecha, gdyż na braku aktywności inwestorów rynek cierpi od dawna. Prawda jest taka, że rynek jest słaby, a do tegorocznych minimów brakuje zaledwie żabi skok i niewiele trzeba, by go wykonać.