Zabierzmy się do lobbingu

Marcin Zawiśliński
opublikowano: 2007-07-30 00:00

Chociaż od przystąpienia Polski do UE minęły trzy lata, to lobbing naszych firm w Komisji i Parlamencie Europejskim nadal raczkuje.

UE Aby coś załatwić, trzeba to umieć zrobić. W Brukseli też.

Chociaż od przystąpienia Polski do UE minęły trzy lata, to lobbing naszych firm w Komisji i Parlamencie Europejskim nadal raczkuje.

W rejestrze MSWiA znajdują się 104 podmioty, które zajmują się legalną działalnością lobbingową. Wśród nich są pojedyncze osoby, kancelarie prawne, organizacje branżowe, firmy konsultingowe i agencje PR, zatrudniające całe sztaby ludzi. Podobny spis obejmuje lobbystów akredytowanych przy Parlamencie Europejskim. Jest ich tam kilka tysięcy. Niestety, tylko nieliczne polskie firmy i przedstawicielstwa branżowe lobbują w Brukseli.

— Tymczasem wiele przedsiębiorstw z innych krajów ma tutaj swoich przedstawicieli od wielu lat. Oni znają unijne mechanizmy podejmowania decyzji, wiedzą, do kogo pójść i z kim porozmawiać — mówi Krzysztof Gembala, lobbysta Poczty Polskiej w PE.

Było to bardzo widoczne podczas niedawnych negocjacji o liberalizacji usług pocztowych, gdzie poza nami najaktywniej swoich interesów bronili reprezentanci Deutsche Post i DHL, francuskiej La Poste i brytyjskiej Royal Mail.

Falstart po polsku

Polska dopiero zaczyna uczyć się reguł profesjonalnego lobbingu w instytucjach unijnych.

— Cała działalność PE opiera się na lobbingu. W przeciwieństwie do Polski, tutaj jest on traktowany jako coś pozytywnego — dodaje Krzysztof Gembala.

Z jednej strony, biorąc pod uwagę sięgającą czasów Polski szlacheckiej naszą tradycję w dziedzinie „popierania partykularnych interesów”, wydaje się niezrozumiałe, że tak długo trwa ta nauka. Z drugiej, powinniśmy pamiętać też o blisko 50-letnim antybiznesowym okresie „realnego socjalizmu”, a następnie trudnym kilkunastoletnim procesie transformacji ustrojowo-gospodarczej.

Negatywny wpływ na postrzeganie lobbingu, traktowanie go jako rodzaju „szemranego załatwiactwa” miała również afera Rywina, sejmowy bój o ustawę o biopaliwach czy ostatnio o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych, albo działalność Marka Dochnala.

— Biorąc pod uwagę niską świadomość legalnych mechanizmów lobbingowych wśród naszych przedsiębiorców, nie możemy się dziwić, że i w kontaktach z reprezentantami instytucji unijnych też nie jest wysoka — przyznaje Grzegorz Ziemniak, prezes Stowarzyszenia Profesjonalnych Lobbystów w Polsce.

A jakie są te mechanizmy?

— Trzeba wiedzieć, na jakim etapie znajdują się prace nad interesującą nas dyrektywą unijną. Do swoich racji należy przekonywać na każdym etapie prac nad nią — w Komisji Europejskiej, Komitecie Regionów i w parlamencie. Z moich doświadczeń wynika, że lobbing jest najskuteczniejszy na poziomie branżowym — zauważa Janusz Lewandowski, europoseł PO.

Według niego, polscy lobbyści są widoczni jako przedstawiciele przemysłu cementowego, chemicznego i wódczanego. Swoich lobbystów w Brukseli mają również PKP, PGNiG i Poczta Polska. Własne biura mają wszystkie regiony i PKPP Lewiatan, ale ich aktywność jak dotąd nie jest zbyt widoczna i skuteczna.

Płacić i przekonywać

Polscy przedsiębiorcy muszą też mieć świadomość, że profesjonalny lobbing musi kosztować. Nie chodzi tu bynajmniej o przekupywanie unijnych urzędników i politycznych decydentów, ale o ich skuteczne przekonywanie na podstawie konkretnych argumentów, analiz ekonomicznych i obowiązujących przepisów prawnych.

Miesięczna pensja unijnego lobbysty wynosi 25 tys. euro. Jeżeli usługę wykonuje cały zespół ludzi, stawka niejednokrotnie przekracza 30 tys. euro. Niemniej, jeżeli naszym przedsiębiorcom naprawdę leży na sercu dobro i rozwój ich firm, to nie uciekną od tych kosztów.

— Coraz więcej działań legislacyjnych, mających bezpośredni wpływ na funkcjonowanie polskiej gospodarki, odbywa się w Parlamencie Europejskim. Dlatego siłą rzeczy będziemy zmuszeni tam coraz więcej i częściej lobbować — dodaje Grzegorz Ziemniak.

Fazy lobbingu:

- analiza sytuacji i informacji,

- przygotowanie argumentacji,

- określenie adresatów,

- znalezienie sojuszników i dróg dotarcia,

- określenie sposobu i dróg działania.

Źródło: Leszek Kamiński, „Komunikacja korporacyjna a biznes”