Żabka skoczyła na Zatokę

MZAT
opublikowano: 2012-07-04 00:00

Trójmiejską sieć sklepów podzielili między siebie właściciele Żabki i Biedronki. Podobny los czeka inne małe grupy handlowe.

Trójmiasto żegna swojski szyld — znad Bałtyku znikną działające od początku lat 90. sklepy Zatoka. Dwanaście z nich już na początku roku trafiło pod skrzydła Biedronki, należącej do portugalskiego Jeronimo Martins. Teraz pozostałych 21 przejęła Żabka. Zielony płaz nie pojawi się jednak na nowych szyldach — po remoncie sklepy Zatoki staną się Freshmarketami.

— Konsolidujemy rynek — nasze tegoroczne plany rozwoju zakładają, że niemal codziennie będziemy otwierali nowy sklep Żabka lub Freshmarket. W pierwszym półroczu tego roku zanotowaliśmy ponad 20-procentowy wzrost obrotów — mówi Jacek Roszyk, prezes Żabka Polska.

Sieć, której właścicielem jest fundusz Mid Europa Partners, ma dziś 2500 sklepów Żabka i ponad 100 większych Freshmarketów. W tym roku w całej Polsce otwartych ma być ok. 350 placówek, z których „znaczna” część zostanie przyłączonych — tak jak trójmiejska sieć — w ramach programu „Sklep za czynsz”. Polega on na tym, że Żabka przejmuje placówki handlowe od dotychczasowych właścicieli, zobowiązując się do prowadzenia sklepu i płacenia im czynszu przez 10 lat. Zatoce czynsz się przyda — spółka, która w 1993 r. uruchomiła sklepy na bazie PSS Społem, teraz zapowiada, że zajmie się deweloperką. Zacząć ma od postawienia w Gdańsku 8-piętrowego Chmielna Office Point o powierzchni 9,5 tys. mkw., planuje też budowę hotelu. Małe sieci padają łupem nie tylko największych koncernów handlowych. W zeszłym roku od kilkunastu lubelskich supermarketów Aldik Nova podbój Polski rozpoczęła litewska grupa Maxima. Eksperci nie mają wątpliwości — takich przejęć będzie więcej.

— To naturalna kolej rzeczy, już pod koniec 2010 r. widać było znaczne przyspieszenie w konsolidacji rynku detalicznego, choć transakcje te często dotyczą małych firm i nie przebijają się do powszechnej świadomości. Z dużymi sieciami po prostu nie da się walczyć, mając 20-30 sklepów, a wejście w dużą strukturę, choć pozbawia niezależności, daje pewność długotrwałego, stabilnego rozwoju na rynku. — ocenia Agnieszka Górnicka, prezes agencji badawczej Inquiry.

Jej zdaniem, liderzy konsolidacji — także tej „małej” — coraz częściej mają wsparcie funduszy inwestycyjnych, które jeszcze 2 lata temu dystansowały się od handlu detalicznego jako gałęzi przynoszącej zbyt niskie, około 2-procentowe stopy zwrotu.