Największa sieć handlowa na polskim rynku ma w logo owada, a najszybciej otwierająca nowe sklepy — płaza, choć niedługo ma go się ostatecznie pozbyć. Żabka Polska, która jest operatorem największej sieci w formacie convenience (czyli niedużych sklepów „za rogiem”, działających głównie w dużych miastach), chwali się, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy osiągnie kolejny stopień w ramach ogólnopolskiej ekspansji.
— W grudniu tego roku będziemy mieć 6 tys. sklepów. W przyszłym roku, w zależności od sytuacji rynkowej, możemyotworzyć około 700 nowych placówek — mówi Tomasz Suchański, prezes Żabki.
To podobne tempo jak w poprzednich latach. Spółka w ubiegłym roku otworzyła około 700 sklepów i zakończyła go z liczbą 5472 placówek. Najwięcej było na Śląsku oraz w Warszawie i okolicach. Trzy lata temu Żabka rozpoczęła szeroki program modernizacji sklepów. W jego ramach z szyldów zaczęło znikać logo z płazem, zastępowane przez nowe, już bez elementu animalnego. Program wymiany ma się zakończyć w przyszłym roku. W tym samym czasie ostatecznie z ulic polskich miast ma też zniknąć siostrzany szyld Freshmarket. Sklepy pod tą nazwą Żabka zaczęła otwierać w 2009 r. i chciała, by były większymi placówkami, z szerszym asortymentem produktów świeżych. W szczytowym momencie pod tym szyldem działało około 600 placówek, ale po ostatniej zmianie właściciela zdecydowano, że Freshmarkety także staną się Żabkami.
— Cała sieć będzie funkcjonować pod jednym wspólnym logo — mówi szef Żabki.
Żabka należy do funduszu CVC, znanego także jako właściciel m.in. PKP Energetyka, który kupił ją w 2017 r. w ramach wartej około 5 mld zł transakcji. W ubiegłym roku Żabka miała — zgodnie ze sprawozdaniem finansowym spółki akcyjnej — 6,9 mld zł przychodów ze sprzedaży, notując jednocześnie 338 mln zł zysku operacyjnego. Na poziomie netto ponosi jednak straty: w 2018 r. było to 150,8 mln zł na minusie, a rok wcześniej 215,5 mln zł.