Żabka szykuje inwestycje

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2009-11-09 13:23

Spowolnienie wymiotło z rynku wiele sklepów i punktów usługowych. Żabka takiej okazji nie przepuści. W przyszłorocznych planach firmy jest otwarcie aż 300 placówek.

Kontrolowana przez czeski fundusz Penta Investments spółka Żabka Polska, która obok sieci sklepów Żabka rozwija od niedawna sieć Freshmarket, nie odczuła skutków spowolnienia. Wręcz przeciwnie: dzięki niemu łapie wiatr w żagle. I szykuje duże inwestycje.

None
None

Czas okazji

— Spowolnienie gospodarcze nie tylko nam nie zaszkodziło, ale wręcz dzięki niemu przyspieszymy rozwój sieci, bo na rynku zwolniło się wiele atrakcyjnych lokalizacji po przeżywających problemy sklepach czy punktach handlowo-usługowych — mówi Jacek Roszyk, prezes firmy Żabka Polska.

Pomoże to firmie otworzyć w tym roku 200, a w przyszłym 250 Żabek, podczas gdy w 2008 r. przybyło ich 175.

— Poza tym w 2010 r. zamierzamy otworzyć także 50 Freshmarketów. Są to sklepy oferujące markowe produkty oraz usługi, których oferta została poszerzona o dania gotowe oraz ciepłe przekąski i napoje — mówi Jacek Roszyk.

Dodaje, że w 2010 r. w rozwój obu sieci firma zainwestuje kilkadziesiąt milionów złotych. Inne firmy handlowe przyznają, że spowolnienie sprzyja połowom dobrych lokalizacji pod małe sklepy.

— Na rynku małych powierzchni komercyjnych zawsze panowała duża rotacja. W czasach spowolnienia jeszcze bardziej się nasiliła, co niewątpliwie jest czasem okazji dla sieci takich jak Żabka. Podaż większych powierzchni handlowych jest znacznie bardziej ograniczona, choć dzięki nowym projektom deweloperskim też nie jest z nią najgorzej. Zamiast forsowania rozwoju organicznego nasza firma stawia jednak na ekspansję przez przejęcia innych sieci detalicznych — mówi Andrzej Wojciechowicz, prezes Bomi.

— Potencjał rozwoju sieci Żabka niezmiennie szacujemy w Polsce na 7,5 tys. placówek. Będziemy odbierać rynek głównie tradycyjnym małym sklepom — mówi Jacek Roszyk.

Na fali

O tym, że model biznesowy Żabki świetnie sprawdza się w trudnych warunkach rynkowych, świadczyć mogą jej wyniki sprzedaży. Okazuje się, że konsumenci mimo zaciskania pasa nie ograniczyli zakupów w tej sieci, mimo, że nie należy do najtańszych na rynku.

— Porównując wrzesień 2009 r. do września 2008 r., osiągnęliśmy 19-procentowy wzrost wartości sprzedaży. Oczywiście duża w tym zasługa nowych sklepów, których do końca września przybyło 150 [łącznie jest już w Polsce 2155 Żabek — przyp. red.]. Bez uwzględnienia nowo otwartych sklepów sprzedaż naszej sieci wzrosła o 8 proc., co także jest bardzo dobrym wynikiem — mówi Jacek Roszyk.

Żabka dostrzega jednak silny trend "dyskontowy" na rynku handlowym i sama też myśli o rozwoju oferty tańszych produktów pod marką własną, zwłaszcza dla sklepów działających w mniejszych miejscowościach oraz w mniej zamożnych regionach kraju. Poza tym, model działania Żabki pozostaje niezmienny od lat.

— Sami szukamy dogodnych lokalizacji dla naszych sklepów, inwestujemy w ich adaptację i wyposażenie. Sami też szukamy i szkolimy ajentów, którzy prowadzą potem nasze sklepy na własny rachunek. Nasza umowa zapewnia im dogodny kredyt kupiecki. Ajent płaci za towar dopiero po sprzedaży klientowi finalnemu. W jeden sklep inwestujemy nawet kilkaset tysięcy złotych — mówi Jacek Roszyk.

Według niego rzadko zdarza się, że wybrana przez firmę lokalizacja się nie sprawdza. Rocznie zamykanych jest z tego powodu (a także innych niesprzyjających okoliczności) zaledwie około 30 sklepów.

Poza Polską Żabka rozwija też swoją sieć w Czechach, gdzie do końca roku będzie mieć już 100 placówek.