Zabytki nie są ubezpieczane
Tylko nieliczne zabytkowe nieruchomości chronione są polisami
NIE TYLKO MUROWANE: Firmy ubezpieczeniowe chronią obiekty, którym nie grozi duże niebezpieczeństwo. W Łazienkach Królewskich jest około 40 budynków. Chcielibyśmy ubezpieczyć obszar Łazienek chociaż od nieszczęśliwych wypadków — mówi prof. Marek Kwiatkowski, dyrektor Łazienek. fot. JL
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie ma pieniędzy, aby ubezpieczać dobra kulturalne. Jeżeli któryś z zabytków jest ubezpieczony, to dlatego, że polisa jest sponsorowana lub środki na nią pochodzą z dotacji. W żadnym przypadku ubezpieczenie nie obejmuje jednak wartości zabytkowej obiektu.
Ostatnia kradzież obrazu z poznańskiego muzeum wycenionego na ponad 1 milion USD i spalenie zabytkowego drewnianego kościoła w Długiej Kościelnej były przyczynkami do dyskusji o tym, czy polskie zabytki i dzieła sztuki są objęte ochroną. Okazuje się, że nie. Chociaż pilnują ich wartownicy i są zabezpieczone technicznie, to prawie nie są ubezpieczane. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pod którego jurysdykcją znajdują się zabytki, nie ma bowiem pieniędzy na objęcie ich ochroną ubezpieczeniową.
Problem wyceny
Problemem związanym z ubezpieczeniem rodzimego dziedzictwa narodowego jest też brak szacunków określających jego wartość. Nawet jeśli zabytek objęty jest polisą ubezpieczeniową, to chroni ona jedynie jego część odtworzeniową, a nie wartość zabytkową.
— Brakuje nam pieniędzy na bieżącą działalność. Dostajemy z ministerstwa pieniądze na pensje, ZUS i prąd. Na resztę musimy zarobić sami. Sprzedajemy bilety, własne wydawnictwa, kwiaty z ogrodu i organizujemy imprezy. Musimy więc szukać sponsorów — przyznaje Jadwiga Mielewska, wicedyrektor Muzeum Pałac w Wilanowie.
Tylko kilku ubezpieczycieli majątkowych, z 33 działających na rynku, jest zainteresowanych ubezpieczaniem zabytków. Należą do nich m.in. towarzystwa PZU, Warta i Hestia Insurance.
— Jako polski ubezpieczyciel, czujemy się zobowiązani do ubezpieczania zabytków. W obecnej sytuacji zakłady ubezpieczeniowe wolą robić biznes, niż ochraniać kulturę — mówi Jakub Rosiak, dyrektor biura obsługi klienta w PZU.
Największe towarzystwo ubezpieczeń majątkowych PZU ubezpiecza i sponsoruje od 1995 roku Zamek Królewski w Warszawie oraz ubezpiecza od ognia i innych zdarzeń losowych pałac w Wilanowie.
— Poszczególne obiekty nie są ubezpieczane, bo jest to zbyt drogie i żadne towarzystwo nie zafunduje nam takiego ubezpieczenia. Polisa obejmuje cały obiekt i dotyczy ochrony przed kataklizmami. Ponadto ubezpieczeni są zwiedzający pałac — mówi Jadwiga Mielewska.
Pałac w Wilanowie i Zamek Królewski objęte są dodatkowym ubezpieczeniem OC, które jest sponsorowane przez Korporację Brokerów Ubezpieczeniowych Protektor. Jest to ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej deliktowej. Polisa obejmuje zarówno szkody wywołane następstwem czynów niedozwolonych, jak i z tytułu działalności kulturalno-oświatowej, wystawienniczej, organizacji przyjęć oraz posiadania i użytkowania nieruchomości. Dla wielu firm jest to także sposób na promocję. Maciej Swat z Protektora przyznaje, że korporacja drukuje także bilety, na których znajduje się logo firmy, jako patrona i sponsora zabytku. Podobnie jest w przypadku PZU.
Dla odmiany, trzecie ważne kulturowo dla Warszawy miejsce — Łazienki Królewskie — nie jest ubezpieczone.
Kompleks miasta
W stolicy, podobnie jak w innych dużych miastach, łatwiej znaleźć sponsora ubezpieczenia. Trudniejsze zadanie mają dyrektorzy zabytków w mniejszych miejscowościach. Jan Kruczek, wicedyrektor Muzeum Zamkowego w Pszczynie, mówi, że ze względu na wysokie koszty nie ma możliwości ubezpieczenia zamku.
— Mamy jedynie nowoczesne zabezpieczenie przeciwpożarowe i przeciwwłamaniowe, kontrolowane przez policję i wynajętą firmę ochroniarską — zapewnia Jan Kruczek.
Nie jest ubezpieczone również Muzeum Zamkowe w Malborku.
Ubezpieczeniem może natomiast pochwalić się 1000-letnia rezydencja władców Polski — Zamek Królewski na Wawelu. Od ognia i innych zdarzeń losowych, nie uwzględniając wartości zabytkowej (w formie odtworzeniowej), obiekt ubezpiecza TUiR Warta. Danuta Ziernicka, wicedyrektor ds. administracyjnych Zamku na Wawelu, mówi, że składka ubezpieczeniowa pokrywana będzie z własnego budżetu, ale obecnie jest ona sponsorowana przez Wartę. Ubezpieczyciel ten może też pochwalić się objęciem ochroną Piaskowej Góry.
Dzięki dotacji
Z ubezpieczeniem zabytku, bez wsparcia MKiDN, poradziła sobie dyrekcja Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. Konrad Szulc, wicedyrektor obiektu, twierdzi, że ubezpieczenie było możliwe dzięki dotacji urzędu marszałkowskiego.
— Zamek jest ubezpieczony od kradzieży, wypadków, pożaru, ubezpieczone są także szyby. W naszym przypadku być może było to łatwiejsze, posiadamy bowiem tylko zabytki trwałe. Wystawy mają zaś specjalne ubezpieczenia. Zamek w Szczecinie jest jednym z większych polskich zabytków — zapewnia Konrad Szulc.
Zamek Książąt Pomorskich ubezpiecza sopockie towarzystwo Hestia Insurance, podobnie jak Zespół Pałacowo-Parkowy we Wszeniowej koło Jarosławia.
Dyrektor Zamku Książąt Pomorskich jako jedyny zgodził się na ujawnienie sumy ubezpieczenia. Zamek jest ubezpieczony w Hestii — na prawie 6,3 mln zł — od ognia i innych nieszczęśliwych wydarzeń. Polisa chroniąca mienie ruchome i wyposażenie budynku opiewa na 510 tys. zł. Hestia ubezpiecza jeszcze na 100 tys. zł zamek od odpowiedzialności cywilnej działalności kulturalnej. Inni przedstawiciele zabytków oraz towarzystwa nie chciały ujawnić wysokości ubezpieczeń i zakresu ochrony, tłumacząc się tajemnicą handlową.