Zachód płaci, Polacy zwlekają

Macin Bołtryk
opublikowano: 28-03-2018, 22:00

Przewoźnicy lubią zagranicznych klientów, bo rodacy często opóźniają płatności.

Oficjalnie nie wygląda to źle. W porównaniu też nie. Podczas gdy klienci z Włoch mają 60 dni na uregulowanie faktury, ich polscy odpowiednicy 45. Polski okres rozliczeniowy nie wypada najgorzej nawet wobec średniej unijnej UE (57 dni). Problem w tym, że zagraniczni kontrahenci, w odróżnieniu od polskich, z reguły trzymają się terminów.

RÓŻNICA: Polscy płatnicy są dużo mniej zdyscyplinowani niż ich odpowiednicy z Europy Zachodniej — uważa Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający firmy Dartom.
Zobacz więcej

RÓŻNICA: Polscy płatnicy są dużo mniej zdyscyplinowani niż ich odpowiednicy z Europy Zachodniej — uważa Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający firmy Dartom. Fot. Marek Wiśniewski

Analiza własna

Spółka spedycyjna Hussar Transport, zarządzająca flotą ponad 350 aut ciężarowych, regularnie analizuje strukturę płatności swoich klientów w kraju i za granicą. Analiza dotyczy czasu, który kontrahenci mają na uregulowanie należności po wystawieniu faktury VAT. Firmy zagraniczne mają średnio 57 dni na wpłatę, w Polsce jest to 45 dni. Jak ocenia spółka, w najbardziej komfortowym położeniu są pod tym względem klienci z Włoch, których okres rozliczeniowy wynosi ponad 60 dni od końca miesiąca i którzy jednocześnie odpowiadają za jedne z największych opóźnień w płatnościach. Badanie średniego czasu rozliczeń polskich i zagranicznych firm ujawniło też, że podmioty krajowe dłużej zalegają ze spłatą niż zagraniczne.

— Dane wskazują, że największe problemy z terminowością rozliczeń mają polskie podmioty. Wpisują się w ogólną diagnozę, jaką stawiają analitycy branży. Dlatego, by minimalizować ryzyko utraty płynności finansowej na skutek niewypłacalności kontrahentów, staramy się realizować jak najwięcej zleceń za granicą — twierdzi Paweł Pietrzak, prezes Hussar Transport.

W 2017 r. aż 84 proc. wszystkich zleceń przewozowych firmy Hussar Transport pochodziło spoza naszego kraju.

— Skala działalności mniejszych uczestników rynku może im uniemożliwić pozyskiwanie zagranicznych zleceń. Dlatego uważam, że branżę TSL czeka w najbliższym czasie głęboka konsolidacja, w rezultacie której miejscowi operatorzy zostaną wchłonięci przez graczy działających na europejską skalę — uważa Paweł Pietrzak.

Piętrzenie trudności

Tendencję do przeciągania rozliczeń przez polskich kontrahentów potwierdza szef innej dużej polskiej firmy przewozowej — Dartomu (flota ponad 400 samochodów). — Polscy płatnicy są o wiele mniej zdyscyplinowani niż ich odpowiednicy z Europy Zachodniej. W celu opóźnienia płatności wykorzystują wszelkie możliwości. Najpopularniejszą jest zbyt późne dostarczenie dokumentów. Pod tym względem jesteśmy naprawdę trzecim światem. O ile z kontrahentami zagranicznymi już dawno przeszliśmy na samo fakturowanie, o tyle w Polsce ten temat jest w powijakach — podkreśla Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający Dartomu. Dodatkowo firmy z pozostałych krajów UE nie wymagają przesyłania dokumentów lub proszą o ich wersje elektroniczne. W Polsce niestety wciąż króluje biurokracja.

— Zdarzają się klienci, którzy wymagają oryginalnych dokumentów w pięć dni. Oczywiście taki termin jest niemożliwy do dotrzymania i automatycznie wydłuża się termin płatności. Trzeba jednak przyznać, że nominalny termin płatności w Polsce jest krótszy niż w większości krajów Europy Zachodniej. Nasze statystyki pokazują jednak, że ze względu na opóźnienia w płatnościach od polskich kontrahentów realny termin płatności jest dłuższy niż kontrahentów europejskich — twierdzi Andrzej Szymański. Również Hussar Transport wskazuje nieterminowe przesyłanie dokumentów transportowych jako jeden z najczęstszych sposobów przedłużania płatności.

Sposób na sposoby

Chcąc zapewnić płynność finansową podwykonawcom, firmy spedycyjne stosują różne rozwiązania. Jedną z metod na przyspieszenie płatności jest procentowe obniżenie wartości transakcji w zamian za przyspieszenie płatności. — Prawie połowa naszych przewoźników korzysta z tej możliwości. Zdecydowana większość decyduje się na wypłatę w ciągu 14 dni. To coraz popularniejsze rozwiązanie, które znajduje się w ofercie różnych firm spedycyjnych. Przy opóźnianiu wypłaty należnych pieniędzy utrzymanie płynności finansowej staje się coraz trudniejsze — dodaje Paweł Pietrzak.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Macin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Zachód płaci, Polacy zwlekają