Problemy gospodarcze naszego kraju nie ominęły województw zachodniopomorskiego i lubuskiego. Przedsiębiorcy z tych regionów wiążą duże nadzieje z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Taki stosunek do procesu integracji wynika najprawdopodobniej z tego, że przedsiębiorczość regionów przygranicznych od dawna jest już ściśle powiązana z gospodarką europejską.
Arbet Andrzej Baron
- Patrząc na naszą gospodarkę muszę z przykrością stwierdzić, że nie widać jeszcze jaskółek zwiastujących pozytywne zmiany. Co ożywiłoby rozwój polskiego budownictwa? Na pewno utrzymanie 7-proc. VAT-u w budownictwie oraz większa dostępność nisko oprocentowanych kredytów hipotecznych. Uważam też, że pobudzeniu całej polskiej gospodarki sprzyjałoby przedstawienie przez rząd jasnej, długoterminowej strategii działania. Wprowadziłoby to trochę spokoju i optymizmu w polskim społeczeństwie. Nasza firma zajmuje się produkcją styropianu stosowanego w budownictwie jako materiał termoizolacyjny. Mimo że polskie społeczeństwo, uczące się dopiero od kilku lat oszczędzania na energii cieplnej, docenia zalety naszych produktów, również my odczuwamy wyraźny zastój na rynku. Obserwujemy go zarówno na terenie całej Polski, jak i w regionie zachodniopomorskim, gdzie mamy centralę. Społeczeństwo jest tu ubogie, panuje bardzo wysoki poziom bezrobocia, a perspektyw poprawy nie widać. Do tego wszystkiego dochodzą problemy dręczące wszystkich polskich przedsiębiorców, z których najbardziej dotkliwym są zatory płatnicze, tym bardziej że wraz ze wzrostem liczby ogłaszanych upadłości rośnie ryzyko nieodwracalnej utraty wierzytelności.
Pedim Hanna Hanć
- Działając w branży budownictwa drogowego jesteśmy bardzo mocno uzależnieni od finansów publicznych. Ostatnie deklaracje ministra Marka Pola budzą w nas wiarę w poprawę sytuacji. Mamy nadzieję, że realizacja tego programu nie zakończy się na pięknych słowach. Na razie obserwujemy jednak wielki zastój w budownictwie drogowym. Przewidujemy, że odczuwalna dla nas poprawa sytuacji ma szanse nastąpić nie wcześniej niż za 2-3 lata. Z naszych obserwacji wynika bowiem, że ten rok może być jeszcze trudniejszy od poprzednich. Na rynku pojawiła się silna konkurencja z Zachodu. Jako przedsiębiorca nie mam oczywiście nic przeciw konkurencji. Jest to normalne zjawisko rynkowe. Problem jednak w tym, żeby odbywała się ona na zdrowych zasadach. W tej chwili sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Firmy zagraniczne prowadzą swoją działalność na zasadach obowiązujących w kraju, z którego pochodzą, mając dzięki temu zdecydowanie niższe koszty niż polskie przedsiębiorstwa. Nie dziwi więc fakt, że mogą oferować ceny, których wysokość nie pokrywa u nas nawet niezbędnych wydatków, nie mówiąc już o zyskach. Mam nadzieję, że sytuacja ta ustabilizuje się po wejściu Polski do UE.
Spomasz Zbigniew Jarzynowski
- W całej Polsce panują w tej chwili bardzo trudne warunki gospodarcze. Nigdy nie ma jednak sytuacji bez wyjścia. Dla nas owym wyjściem okazało się przekwalifikowanie produkcji, oraz poszukiwanie nowych rynków zbytu w krajach UE. Od 1997 r. koncentrujemy się na rynkach zagranicznych. Efektem tej strategii jest przeznaczenie około 80 proc. produkcji na eksport. Za granicę sprzedajemy konstrukcje stalowe dla różnych branż przemysłu (w Polsce sprzedawaliśmy urządzenia dla przemysłu spożywczego). Mimo znacznych obrotów z UE nie odczuwamy żadnych działań proeksportowych ze strony państwa. Mam wrażenie, że wszelkie deklaracje wspierania rozwoju eksportu są pustymi słowami rzucanymi na wiatr przez elity rządzące. Prowadząc działalność gospodarczą należy być jednak optymistą, dlatego też liczę na znaczną poprawę sytuacji po wejściu naszego kraju do Unii Europejskiej.
Ship-Service Zbigniew Stypa
- Nasza firma działa na otwartym rynku, konkurując na co dzień ze światowymi koncernami. Nasze sukcesy i problemy są ściśle związane z tym, co się dzieje w żegludze morskiej. Nie jesteśmy jednak całkiem oderwani od realiów polskiej gospodarki. Prowadzimy działalność w polskich warunkach, które wbrew wielu zapowiedziom, nie są przyjazne dla przedsiębiorcy. Obecną sytuację gospodarczą Polski widzę w ciemnych barwach. Analizując ostatnie zdarzenia można pomyśleć, że osoby odpowiedzialne za kierowanie naszym krajem zapomniały o swoim zadaniu. Akty prawne są niespójne. Przedsiębiorcy zdani są na przyjęcie dowolnej interpretacji urzędnika. Wywołuje to uczucie niepewności i zastraszenia. Przedsiębiorca nigdy nie jest pewny, czy inny urzędnik, kontrolujący jego firmę, nie będzie miał odmiennej koncepcji interpretacji tych samych przepisów. W takim przypadku, musi się liczyć z szalenie ostrą interwencją wymiaru sprawiedliwości. Dzisiaj praktycznie każdy może stać się obiektem dochodzenia prokuratury. Do tego wszystkiego dochodzą problemy finansowe Skarbu Państwa, który nie radząc sobie z gospodarowaniem posiadanymi środkami z desperacją łata dziury. Pieniędzy szuka zaś tam, skąd można ich jeszcze odrobinę wyciągnąć, czyli u przedsiębiorców. Oni powinni sobie przecież radzić z zarządzaniem finansami. Jedyną nadzieję widzę w przyjęciu Polski do Unii. Można liczyć na to, że mając nas wśród swoich członków, weźmie nas „za uszy” i zaprowadzi porządek.