Zdaniem ekonomisty, choć Grecja w końcu porozumiała się z wierzycielami w kwestii umorzenia części długu, to greckie kłopoty są jeszcze daleko od rozwiązania.
Przez ostatnie dwa lata sytuacja w Grecji była przytaczana jako przypowieść o ryzyku fiskalnej rozrzutności. Nie było dnia, by jakiś polityk nie głosił mądrości, że należy natychmiast obciąć wydatki rządowe, bo w przeciwnym razie kraj skończy jak Grecja.
Noblista przytacza jednak przykład Hiszpanii, która u progu kryzysu nie tylko nie miała deficytu budżetowego, a nadwyżkę. Kryzys spowodował tam sektor prywatny.
- Przykład Grecji pokazuje, że deficyt budżetowy w dobrych czasach może wpędzić w kłopoty – co nie dotyczy jednak Hiszpanii – to próba wyeliminowania deficytu w sytuacji, gdy już kraj ma problemy stanowi receptę na pogrążenie w depresji – przekonuje Krugman na swoim blogu.
Jego zdaniem polityka zaciskania pasa w Europie przyniosła jedynie spowolnienie gospodarcze. Irlandia, która wprowadziła wszystkie działania mające przynieść oszczędności jest w fatalnej kondycji – bezrobocie na poziomie 15 proc., a PKB jest pod kreską. Portugalia i Hiszpania są w podobnej sytuacji.
