Zadbaj o dobrą polisę za granicą

Za wypadek albo chorobę pracownika w delegacji odpowiada pracodawca. Kosztów pomoże uniknąć ubezpieczyciel

Polski turysta, który niedawno na wakacjach w Meksyku doznał udaru i musi za tygodniowy pobyt w szpitalu oraz transport do Polski zapłacić ponad 800 tys. zł, na pewno już wie, że trzeba się było odpowiednio ubezpieczyć. Wraz z rodziną wykupił jednak najtańsze, standardowe ubezpieczenie. A takie polisy często nie są w stanie pokryć nawet części kosztów, jakie się wiążą z wypadkiem czy chorobą. Zamiast kupować bubel, lepiej pomyśleć o dobrym zabezpieczeniu. Te rady do serca przede wszystkim powinni sobie wziąć przedsiębiorcy, którzy wysyłają w delegacje swoich pracowników, ale też sami na nie jeżdżą, oraz bywają na wakacjach.

MINIMALNE SUMY:
Wyświetl galerię [1/2]

MINIMALNE SUMY:

— Sugerujemy, aby na wyjazdy na terenie Europy ubezpieczać się na co najmniej 20 tys. EUR, a w przypadku dalszych wypraw na co najmniej 60-80 tys. EUR — mówi Beata Kalitowska, dyrektor zarządzająca Europäische Reiseversicherung AG Oddział w Polsce. ARC

Kilkaset euro za dzień w szpitalu

— Zauważamy, że przedsiębiorcy coraz częściej ubezpieczają wyjazdy zagraniczne własne i pracowników. Wciąż jednak wybierają najtańsze, standardowe opcje, próbując jak najwięcej przy tym zaoszczędzić. Po bardziej dopasowane i szersze zakresowo polisy wracają tylko ci, którym zdarzyła się szkoda i wiedzą już, z jakimi kosztami się wiąże jej pokrycie — zwraca uwagę Magdalena Oszczak, menedżer ds. produktu i oceny ryzyka sprzedażowego w AXA. Trzeba pamiętać, że koszty leczenia za granicą to zupełnie inny poziom niż u nas.

— W Europie koszt wizyty u lekarza zaczyna się od 50 EUR, a ambulatoryjne leczenie z diagnostyką może kosztować ok. 1 tys. EUR. Natomiast za każdy dzień w szpitalu trzeba zapłacić kilkaset euro, a pobyt na OIOM-ie nawet 1 tys. EUR dziennie — tłumaczy Magdalena Oszczak.

Te koszty bywają znacznie wyższe w wielu krajach poza Europą. — Informacje o tym, jaki jest poziom kosztów np. wizyt lekarskich czy pobytu w szpitalu, można znaleźć na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych w poradniku dla wyjeżdżających — radzi Anna Kurowska-Osińska, menedżer produktów w Warcie. Ekstremalnie wysokich kosztów leczenia można się spodziewać przede wszystkim w Ameryce Północnej. Drogo będzie też w Ameryce Południowej, Australii, Japonii czy Korei. Coraz droższa jest także cała Azja. — W niektórych krajach azjatyckich podstawowa opieka medyczna jest na bardzo niskim poziomie, ale powstają tam luksusowe kliniki — twierdzi Beata Kalitowska, dyrektor zarządzająca Europäische Reiseversicherung Oddział w Polsce.

Dlatego też nie warto oszczędzać na sumach ubezpieczeń na koszty leczenia w polisach turystycznych.

— Sugerujemy, aby na wyjazdy na terenie Europy ubezpieczać się na co najmniej 20 tys. EUR, a w przypadku dalszych wypraw na co najmniej 60-80 tys. EUR — mówi Beata Kalitowska.

Jednak koszty leczenia to tylko część tych, które w razie poważnej choroby czy wypadku trzeba ponieść — w grę wchodzą także koszty transportu.

— W przypadku ambulansu lotniczego mogą nawet wynieść 80 tys. USD — podkreśla Beata Kalitowska.

EKUZ to za mało

Pracodawca nie ma obowiązku zapewnienia ubezpieczenia pracownikom w delegacji. Jeżeli jednak podczas takiej podróży zdarzy się wypadek albo pracownik zachoruje, może on zostać pociągnięty do odpowiedzialności.

— Pracownik podczas podróży służbowej jest w pracy, a pracodawca ponosi odpowiedzialność na zasadach określonych w Kodeksie pracy — zwraca uwagę Marcin Szymczak, dyrektor biura ubezpieczeń na życie w STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi.

Często trudno oddzielić przy takim wyjeździe obowiązki służbowe od prywatnych aktywności, ale generalnie obowiązuje tu zasada analogiczna jak w przypadku wypadków przy pracy, czyli nie ulega wątpliwości, że jeśli do wypadku lub choroby doszłow związku z wykonywaniem obowiązków służbowych, pracownikowi przysługuje roszczenie wobec pracodawcy.

— Jeśli jednak pracownik przebywający na zagranicznej delegacji złamie nogę na nartach, to trudno mu będzie domagać się zwrotu kosztów lub odszkodowania od pracodawcy. O ubezpieczenie powinien zatem zatroszczyć się i pracownik, i pracodawca — twierdzi Łukasz Lefanowicz, prezes Gerda Brokera.

Ponadto, przy wyjazdach na teren Unii Europejskiej i do krajów EFTA, pewne zabezpieczenie może zapewnić Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Przysługuje ona każdemu korzystającemu z ubezpieczenia zdrowotnego i uprawnia do bezpłatnego korzystania z publicznej służby zdrowia w krajach Unii Europejskiej, w zakresie, w jakim konkretne usługi są bezpłatne dla obywateli danego kraju. — EKUZ to jednak minimum ochrony, jakiej potrzebujemy za granicą. W wielu przypadkach karta może być niewystarczająca — zwraca uwagę Anna Kurowska- -Osińska. Nie wszystkie usługi będą bowiem refundowane na zasadach podobnych jak w Polsce. Problem może się też pojawić, kiedy ubezpieczony potrzebuje skorzystać z pomocy natychmiast.

— Pracownik musi zapisać się na wizytę tak jak każdy obywatel danego kraju i może czekać na konsultację lekarską kilka dni. Często barierą może być również nieznajomość języka lub procedur obowiązujących w państwowych placówkach zdrowia za granicą — mówi Beata Kalitowska.

Do tego w ramach EKUZ zostanie pokryta tylko podstawowa pomoc medyczna. Odpadają np. koszty transportu i cały assistance.

— Natomiast polisa ubezpieczeniowa obejmuje pokrycie kosztów leczenia we wszystkich placówkach, również prywatnych, koszty lekarstw oraz dodatkowo takie rodzaje ryzyka jak ubezpieczenie OC czy bagażu, zapewnia też usługę assistance i działające 24 godziny na dobę centrum alarmowe — wylicza Beata Kalitowska.

W związku z tym ubezpieczenie komercyjne może być dobrym uzupełnieniem karty EKUZ.

— Jeżeli ubezpieczony ma niską sumę ubezpieczenia kosztów leczenia na polisie, a posiada również kartę EKUZ, próbujemy najpierw sfinansować, co się da, za pomocą karty EKUZ, a resztę pokrywamy z ubezpieczenia. Zazwyczaj w takiej sytuacji nie starczyłoby pieniędzy z polisy na pokrycie wszystkich kosztów — zapewnia Magdalena Oszczak.

Bez zbędnych dodatków

Pracowników w delegacji oraz własne delegacje można ubezpieczyć na dwa sposoby.

— Jeżeli w firmie są konkretne osoby, które często wyjeżdżają, to warto kupić roczne polisy imienne na konkretnych pracowników. Koszt takiej polisy to średnio kilkadziesiąt euro rocznie. Jeżeli jednak nie wiadomo, kto w danym roku będzie jeździł w delegacje, jest także opcja zakupu tzw. polisy otwartej z liczbą osobodni — mówi Magdalena Oszczak.

Osobodni wylicza się, mnożąc liczbę wyjeżdżających pracowników przez przyjętą liczbę dni, w których przebywają za granicą. Pracodawca płaci za zadeklarowaną liczbę osobodni. Ale nie ma znaczenia, kto będzie jeździł. Po zakończeniu roku ubezpieczeniowego trzeba się rozliczyć — jeżeli liczba osobodni została przekroczona, pracodawca dopłaca różnicę, a jeśli niewykorzystana — ubezpieczyciel zwraca część składki.

— Zakres polisy w podróży służbowej będzie podobny jak w przypadku ubezpieczeń indywidualnych — przekonuje Magdalena Oszczak.

Zwraca ona tylko uwagę, że nie można takiej polisy kupić przez internet — warto zrobić to bezpośrednio u ubezpieczyciela, ponieważ jej zakres trzeba ściśle dostosować do specyfiki danego biznesu (czasem trzeba np. włączyć do ochrony opcję pracy fizycznej), wyjazdu (konieczne może być np. włączenie sportów ekstremalnych) czy pracownika (jeżeli choruje przewlekle np. na nadciśnienie albo cukrzycę, konieczne będzie włączenie do ochrony klauzuli chorób przewlekłych).

— Na ogół zaostrzenia chorób przewlekłych wyłączone są ze standardowej ochrony ubezpieczeniowej — podkreśla Beata Kalitowska. Najważniejsza w takim ubezpieczeniu będzie suma na koszty leczenia, ale warto pamiętać także o sumach na koszty transportu i organizację pomocy. Istotne może być także NNW, które zapewnia świadczenie już po powrocie do kraju — na zasadzie procentu od sumy ubezpieczeniowej, który przysługuje przy danym uszczerbku. Mniej istotne natomiast jest ubezpieczenie bagażu czy OC. Coraz częściej jednak te rodzaje ryzyka sprzedawane są w pakiecie i nie można z nich zrezygnować. Warto też pamiętać, że w takiej polisie ubezpieczyciele zastrzegają sobie podlimity na wielerodzajów ryzyka. Na przykład stomatologicznie można się leczyć tylko do kwoty 1 tys. zł, niezależnie od sumy ubezpieczenia na koszty leczenia.

— Tym sposobem ubezpieczyciele bronią się przed profilaktyką i leczeniem zębów za granicą. Ubezpieczenie w podróży to nie jest ubezpieczenie zdrowotne i ma zapewnić jedynie doraźną pomoc, a nie pokrywać koszty całkowitego leczenia — tłumaczy Magdalena Oszczak.

Najważniejsze wyłączenia w ubezpieczeniach podróży służbowych, to zdarzenia spowodowane pod wpływem alkoholu, narkotyków, środków odurzających, czy przeciwwskazania lekarskie do odbycia podróży. Ubezpieczyciel często nie będzie także odpowiadał w przypadku wojny czy zamachów terrorystycznych.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Zadbaj o dobrą polisę za granicą