"Trybuna" pisze, że Ministerstwo Finansów zaakceptowało wydanie pieniędzy przez zbrojeniowy koncern na opłacanie nie tylko zakupu materiałów i wyrobów w ramach kontraktu z Malezją, ale także na opłacanie pośredników w handlu bronią. Kiedy pośrednicy już swoje zarobili, ministerstwo zatwierdziło wydatki na ich gaże zastrzegając w aneksie, że od tej pory pieniądze mają być przeznaczane tylko na części niezbędne do wykonania kontraktu. "Trybuna" pisze, że zaliczka w wysokości 72 milionów dolarów została wdana w całości na opłacenie pośredników, podobnie jak część pieniędzy z kredytu BGŻ. Środki przekazano na konta handlarza bronią, na wynagrodzenie agentów w Kuala Lumpur, na konta firmowe we Francji, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii za zakup oleju palmowego.
Zagadkowy kontrakt Bumaru
"Trybuna" dotarła do kopii aneksu do umowy o udzieleniu poręczenia Skarbu Państwa zobowiązaniom Bumaru wynikającym z umowy kredytowej między tą firmą a bankiem BGŻ. Dziennik informuje, że kontrakt na dostarczenie 48 czołgów Twardy dla armii malezyjskiej, realizowany przez Bumar "zaczyna robić się coraz bardziej zagadkowy".