Zagranica lubi obligacje, ale nie gardzi akcjami

Roman Przasnyski
opublikowano: 2013-03-05 00:00

Polskie papiery dłużne biją rekordy popularności. Korzysta na tym rynek akcji, na którym widać obecność globalnego kapitału.

W ubiegłym roku rynek polskich obligacji skarbowych wart był rekordowe 189,9 mld zł. W ciągu ostatniego roku udział zagranicy w zadłużeniu z tytułu obligacji zwiększył się z 30,8 do 37,4 proc. Na koniec stycznia 2013 r., łącznie z zadłużeniem z tytułu bonów skarbowych, sięgał 38 proc.

Napływ kapitału zagranicznego i wzrost jego udziału w zadłużeniu z tytułu emisji papierów dłużnych rodzi obawy, związane z możliwością gwałtownej ucieczki w razie pogorszenia się sytuacji na globalnych rynkach finansowych i wzrostu awersji do ryzyka. Takie niebezpieczeństwo, choć istnieje, wydaje się niewielkie, jeśli spojrzy się na strukturę zagranicznych inwestorów. Na koniec 2012 r. wśród nabywców polskich papierów dłużnych 26 proc. stanowiły zagraniczne banki centralne, które trudno posądzać o spekulacje i nerwowe ruchy. Kolejne 18 proc. obligacji jest w posiadaniu równie stabilnie zachowujących się funduszy emerytalnych i firm ubezpieczeniowych. Łącznie niemal połowa portfela naszych obligacji powinna zachowywać się spokojnie w każdych warunkach rynkowych.

Takiej pewności nie ma co do pozostałej części, ale można przypuszczać, że spory udział w niej mają inwestycje długoterminowe. Jak wskazują doświadczenia z okresu największego nasilenia kryzysu finansowego, skala zagrożenia ucieczką kapitału z naszego rynku nie jest duża. W 2007 r. saldo zagranicznych inwestycji w polskie papiery dłużne było dodatnie i wyniosło nieco ponad 0,5 mld USD, a w 2008 r. odpływ wyniósł niecałe 5,5 mld USD. Takie kwoty nie są w stanie zachwiać naszym systemem finansowym, a na horyzoncie nie widać zagrożeń aż tak poważnych jak pięć lat temu.

Z danych banku centralnego wynika, że od 4 lat zagranica interesuje się też naszą giełdą. Saldo było dodatnie nawet w kryzysowym 2008 r. Nieznacznie zwiększyło się w 2009 r., a przewaga kupujących nad sprzedającymi w 2010 r. sięgnęła prawie 8 mld USD. WIG20 zyskał w 2010 r. 15 proc. Zagranicznych inwestorów nie wystraszył sięgający niemal 22 proc. spadek indeksu naszych największych spółek w 2011 r. Nadwyżka kupna nad sprzedażą stopniała do 3 mld USD, ale saldo wciąż było dodatnie. To świadczy o tym, że spora część kapitału zagranicznego ma dłuższy horyzont i nie przejmuje się chwilowymi wahaniami koniunktury na naszej giełdzie. W ubiegłym roku saldo poprawiło się jedynie nieznacznie.

Choć kapitał zagraniczny lokowany w polskie akcje stanowi zaledwie około jednej piątej tego, co trafia na rynek papierów, proporcje te są zdecydowanie korzystniejsze dla akcji niż w latach 2002-06. Popularność polskich akcji wyraźnie się zwiększa, korzystając częściowo z hossy na rynku papierów dłużnych. Niewykluczone, że giełda skorzysta jeszcze bardziej z prawdopodobnego przemieszczania się kapitału z charakteryzujących się bardzo niską rentownością obligacji w kierunku zyskujących na atrakcyjności i mających coraz lepsze perspektywy akcji.