Aż się prosi, żeby o warunkach biznesowych w Polsce rozmawiać z inwestorami z sektora energetycznego i surowcowego. To w końcu duże firmy, wydające duże pieniądze na projekty silnie zależne od prawa, kształtowanego przez rząd. Jest jednak ciężko. Nieoficjalnie menedżerowie porozmawiają, oficjalnie — z rzadka. Dominuje niepewność. — Próbowałem się dowiedzieć od Ministerstwa Rozwoju, jakie jest podejście rządu do zagranicznych podmiotów planujących budowę kopalni
w Polsce. Usłyszałem, że gdyby chodziło o fabrykę, odpowiedź byłaby prosta i pozytywna. A skoro chodzi o kopalnię, to nie wiedzą — relacjonuje jeden z menedżerów. O niepewności mówią też inwestorzy z sektora energetyki odnawialnej, choć wolą to robić za pośrednictwem organizacji. O nastawieniu brytyjskich inwestorów mówi Michaele Dembiński, główny doradca Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej.
— Stabilność jest najważniejszym czynnikiem dla inwestorów zagranicznych. Widać, jak to działa np. w przepisach dotyczących farm wiatrowych, za które odpowiada nie ten rząd, ale poprzedni. Obserwowaliśmy kolejne fale zainteresowania brytyjskich firm z sektora OZE, a potem ich spadek. Tak było z farmami wiatrowymi, biogazowniami,spalarniami śmieci, gazem łupkowym — wymienia Michael Dembiński.
Pod rządami PO-PSL inwestorzy z sektora zielonej skarżyli się na perspektywę niejasnych zmian w prawie. Skargi raczej nie ustaną, skoro obecny rząd też pracuje nad zmianami ustawy regulującej biznes wiatrowy. O trudnych relacjach ze stroną publiczną mógłby na pewno opowiedzieć niemiecki koncern energetyczny E.ON, który jest mniejszościowym akcjonariuszem elektrociepłowni Opole.
Za partnera ma tam miasto, z którym od grudnia 2014 r. (po wyborach samorządowych) jest w konflikcie. E.ON jest jednak oszczędny w słowach, choć nie powinien sobie robić nadziei na rozwój biznesu w Polsce. W rządzie Prawa i Sprawiedliwości dominuje pogląd, że ciepło — jako monopol naturalny — nie powinno być w rękach prywatnych inwestorów.
W tym tonie wypowiadał się m.in. Jarosław Kaczyński, prezes partii. Takie nastawienie rządu może zaowocować wycofaniem kapitału zagranicznego z energetyki, choć są firmy, które i tak planują taki ruch. Francuskie koncerny EDF i Engie szukają nabywców na polski biznes, ale wynika to z ich strategii wychodzenia z aktywów opartych na węglu. Niewiele jest przypadków zwiększania zaangażowania. Fiński koncern Fortum wydał w marcu ponad 400 mln zł na przejęcie Duonu, sprzedającego gaz w Polsce.
— Jesteśmy inwestorem długoterminowym — powtarzają jego przedstawiciele. © Ⓟ