Zagraniczne fundusze napędzają polskie pociągi

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2023-02-23 20:00

Połowa zamówień Pesy pochodzi z zagranicy. Stadler wyśle na eksport 80 proc. produkcji. Newag stawia na rodzimy rynek i zapewnia, że eksport nie wypełni luki przetargowej w kraju.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jaki jest portfel zamówień Pesy\
  • jakie zagrożenia dla krajowego rynku spółka dostrzega w zagranicznej ekspansji producentów pociągów
  • czemu Stadlerowi zależy na zwiększeniu zamówień krajowych
  • jak zagraniczne perspektywy ocenia Newag
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Brak dotacji unijnych – wynikający np. z zablokowania Krajowego Planu Odbudowy – ogranicza w Polsce zamówienia na pociągi. Rodzimi producenci coraz mocniej zabiegają więc o kontrakty eksportowe. Zamówienia finansowane z zagranicznych funduszy odbudowy zyskuje na przykład bydgoska Pesa.

– Portfel zamówień ma poziom około 6 mld zł – szacuje Krzysztof Zdziarski, prezes bydgoskiej spółki.

Kwota ta uwzględnia nie tylko umowy już podpisane, ale także gwarantowane opcje i oferty Pesy, które zamawiający ocenili jako najkorzystniejsze.

– Około 50 proc. portfela to kontrakty zagraniczne. Niższy popyt z rynku krajowego kompensujemy zamówieniami z zagranicy, więc płynność produkcji nie jest zagrożona – dodaje Krzysztof Zdziarski podkreślając, że segment eksportowy ma tendencję wzrostową.

Nie tylko zagranica:
Nie tylko zagranica:
Strategia Pesy dotyczy ekspansji zagranicznej, której efektem są np. dostawy pojazdów dla czeskiego RegioJeta. Równocześnie jednak spółce doskwiera spadek zamówień na krajowym rynku.
materiały prasowe

Szacuje, że na lata 2023-24 Pesa ma wypełniony portfel w ponad 90 proc.

– Z każdym miesiącem pozyskujemy kolejne zamówienia. Mamy już podpisane umowy, w których dostawy pojazdów są zakontraktowane nawet na 2026 r. Już na ubiegłorocznych targach Innotrans widać było, że kraje, w których uruchomiono fundusze odbudowy, rozpoczęły procesy inwestycyjne i zakupy taboru. Potwierdzają to ogłaszane obecnie w Europie przetargi na dostawę pojazdów szynowych. Nasze pojazdy, dzięki innowacjom i niezawodności, zyskują dobre opinie, zdobywamy więc zamówienia nie tylko w publicznych przetargach, ale także od prywatnych przewoźników, np. czeskiego RegioJet. W Polsce jest w ostatnim czasie zdecydowanie mniej przetargów – twierdzi prezes Pesy.

Zagraniczna ekspansja krajowych producentów może mieć jednak negatywne konsekwencje dla krajowego rynku przewozowego.

– Kolejne pozyskane z zagranicy zamówienia ograniczają możliwości produkcyjne i istnieje ryzyko, że polscy producenci taboru nie będą mogli przyjmować zamówień z rynku krajowego, ponieważ zasoby produkcyjne będą już maksymalnie obciążone realizacją produkcji na eksport – podkreśla Krzysztof Zdziarski.

Innymi słowy mówiąc, jeśli w Polsce zostaną uruchomione unijne fundusze i przewoźnicy zaczną rozstrzygać przetargi, będą musieli ustawić się w kolejce.

Fabrykę w Polsce buduje się po to, by dostarczać na krajowy rynek

Nieco inne zagrożenia dostrzega siedlecki Stadler, który nie podaje wartości bieżącego portfela.

– W 2023 r. Stadler Polska zakończy realizację zamówień dla polskich klientów – Kolei Mazowieckich, PKP Intercity oraz MPK Kraków. Spółka realizuje także zamówienia dla klientów zagranicznych, między innymi z Finlandii, Słowacji, Serbii, Włoch, czy Hiszpanii. Aktualnie ok. 80 proc. portfela zamówień stanowią kontrakty eksportowe – informuje Tomasz Prejs, prezes Stadler Polska.

Dwie odsłony:
Dwie odsłony:
Stadler w Siedlcach produkuje tylko pociągi flirt, ale zarówno w wersji dalekobieżnej jak regionalnej. Właśnie finalizuje kontrakt m.in. dla PKP Intercity, licząc na kolejne zamówienia z krajowego rynku.

Spółka, jako podmiot należący do szwajcarskiej grupy, zawsze miała silną pozycję eksportową. Jednak – jak podkreśla Tomasz Prejs – fabryka w Siedlcach została uruchomiona po to, aby realizować przede wszystkim kontrakty z lokalnego rynku.

– Zamówienia od polskich klientów są dla nas bardzo ważne, ponieważ pozwalają utrzymać aktualne miejsca pracy. Obecnie zatrudniamy ok. 1300 osób. Krajowe kontrakty gwarantują także sukcesywny rozwój spółki w Polsce. Opóźnienie w uruchomieniu funduszy unijnych grozi powstaniem najpierw dołka na rynku zamówień, a potem - jeśli fundusze zostaną uruchomione – spiętrzeniem kontraktów – twierdzi prezes Stadlera.

Taka huśtawka kontraktowa zaowocuje problemami w całej branży, bo kumulacja robót zazwyczaj ogranicza dostępność materiałów, powoduje wzrost kosztów itp.

Kontrakty zagraniczne nie zastąpią krajowych

O odblokowanie krajowych przetargów apeluje również Newag, który także nie podaje wartości bieżącego portfela.

– Mamy zamówienia do 2024 r. Do utrzymania ciągłości produkcji niezbędne są kolejne postępowania o udzielenie zamówień publicznych. Warunkiem ogłoszenia postępowań jest jednak zapewnienie ich finansowania. Obecnie na krajowym rynku liczba ogłaszanych postępowań i podpisywanych umów jest niewielka – mówi Józef Michalik, wiceprezes Newagu.

Nie tylko dla pasażerów:
Nie tylko dla pasażerów:
Newag ma silną pozycję przede wszystkim na rynku lokomotyw. Na jego dragony czekają np. PKP Cargo. Producent wygląda nowych zamówień.

Józef Michalik twierdzi, że ze względu na warunki proceduralne dotyczące udzielania zamówień publicznych i wprowadzania pojazdów do ruchu w innych krajach Unii Europejskiej, jest niskie prawdopodobieństwo wypełnienia pojawiającej na krajowym rynku luki kontraktowej, zamówieniami z innych państw europejskich.