Czy Isacom padł ofiarą spisku i wrogiego przejęcia? Jeśli tak, byłym menedżerom firmy grozi, że zapłacą 15 mln zł odszkodowania.
W tej sprawie są spore pieniądze, śledztwo prokuratorskie z prośbą o pomoc zagraniczną, pozew cywilny o pokaźne odszkodowanie, wzajemne oskarżenia, billingi, odpisy z korespondencji e-mailowej, przejęcia, przyjęcia, zagraniczne kontakty i intratne kontrakty. Nie ma ona jednak nad Wisłą precedensu, więc trudno ją ująć w jakiś — znany rynkowi — szablon. Mimo że zaczęło się całkiem szablonowo.
Sukces kłopotem?
Isacom — od 1998 roku obsługujący infrastrukturę radiokomunikacyjną dla sieci telefonii komórkowej — w 2003 roku przeżywał rozkwit. Procentowały kontrakty z Nokią i Erą. Zatrudniająca około 40 osób spółka osiągnęła ponad 1,6 mln zysku brutto przy nieco ponad 9 mln złotych obrotów. Wypłaciła wartą ponad milion złotych dywidendę. Trafiła też do naszego rankingu najbardziej dynamicznych małych i średnich firm w Polsce — Gazele Biznesu.
Latem kontakt z nią nawiązał fiński koncern Eltel Networks. Jednocześnie Eltel interesował się też inną polską spółką z branży — Sofrer Polska. Pośredniczył Jan Piotrowski, były wiceprezes Tel-Energo i prezes NOM, znajomy ówczesnego wiceprezesa Isacomu, Krzysztofa Wiśniewskiego.
W takiej sytuacji w lutym 2004 roku rada Isacomu uchwaliła, że trzeba rozpocząć proces pozyskania inwestora. Miała się tym zająć spółka Artal Investments. Jej prezesem był zasiadający w radzie nadzorczej Isacomu Krzysztof Kontek.
Od tego czasu relacje inwestorskie nabrały rozmachu. 4 marca prezesi Isacomu Andrzej Szawarski i Krzysztof Wiśniewski poinformowali Kontka, że Eltel jest zainteresowany jak najszybszym rozpoczęciem inwestycji w Isacomie. 22 marca firmy podpisały umowę o zachowaniu w tajemnicy wszelkich informacji przekazanych w dalszych negocjacjach. W połowie kwietnia Isacom otrzymał pierwszą ofertę od Finów. Proponowali 900 tys. euro, wtedy około 3,6 mln złotych. Szawarskiemu i Wiśniewskiemu, jako kluczowym osobom w firmie, Eltel po przejęciu obiecywał trzyletnie kontrakty menedżerskie.
Isacom nie zgodził się na taką cenę. Dwa tygodnie później firma zwolniła wiceprezesa Krzysztofa Wiśniewskiego. Nie spodobały się jego wypowiedzi, że „jak nie przyjmą oferty Eltela, to za pół roku zostaną tylko z biurkami i samochodami”.
Minął maj, czerwiec i lipiec. Dalsze fińskie oferty nie wpłynęły. Tymczasem w maju Eltel przejął firmę Sofrer Polska. Na jej bazie stworzył spółkę Eltel Networks Telecom. Informację o fuzji podano do publicznej wiadomości dopiero w październiku.
W sierpniu wypowiedzenia w Isacomie złożyli Andrzej Szawarski i Jarosław Wajszczak, dyrektor techniczny (przechodzą do Eltela, Szawarski od 2004 roku jest tam w zarządzie, teraz jako prezes). Eltel nawiązał też współpracę z podwykonawcami Isacomu, firmami: Teletec Instal, Installer oraz Multitel i — jak twierdzi Isacom — zabronił im pracować dla Isacomu.
Pod koniec miesiąca PTC Era poinformowała Isacom, że ogranicza z nim współpracę i tymczasowo wstrzymuje składanie nowych zamówień. Prawie jednocześnie ze współpracy z Isacomem zaczął się też wycofywać jego główny partner — Nokia. Widać to po danych o strukturze sprzedaży — wrzesień 2004: obroty Isacomu tylko z jednego projektu z Nokią wynoszą 568 tys. zł. W październiku maleją do 80 tys. zł.
Sylwestra 2004 w Isacomie nie świętowano. Do tego czasu 10 pracowników (około jedna czwarta), w tym: prezes Szawarski, siedmiu specjalistów z od teletransmisji, dyrektor handlowy i specjalista ds. logistyki, wypowiedziało Isacomowi umowy o pracę. Znaleźli zatrudnienie w Eltel Networks Telecom.
Czas kontrataku
W lipcu 2005 do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota wpłynęło doniesienie na Andrzeja Szawarskiego, byłego prezesa Isacomu, i Krzysztofa Wiśniewskiego, wiceprezesa, m.in. o działanie na szkodę ich byłego pracodawcy. Prokurator wszczął postępowanie. Rok trwały przesłuchania. Śledztwo zostało niedawno zawieszone. Prokurator czeka na pomoc zagraniczną.
Po zawieszeniu w początku 2006 roku działalności operacyjnej w sierpniu 2006 roku kancelaria Wardyńscy i Wspólnicy skierowała — w imieniu Isacomu — pozew do sądu gospodarczego z powodu bezprawnych działań pozwanych: Eltel Networks Telecom, Andrzeja Szawarskiego, Krzysztofa Wiśniewskiego, Jarosława Wajszczaka i Marcina Wolskiego (kierownik projektu Nokia Polkomtel). Firma żąda solidarnie od pozwanych 15 mln 237 tys. zł odszkodowania oraz wysłania do zarządów: Nokii Poland, Nokii Head Office, PTK Centertela, Polkomtela i Telefonii Cyfrowej oraz opublikowania w „Rzeczpospolitej” oświadczenia: „Przyznajemy, że (...) rozpowszechniając w 2004 nieprawdziwe informacje o spółce Isacom (…) doprowadziliśmy do przejęcia najważniejszych kontrahentów i pracowników tej spółki przez Eltel Networks Telecom”. Do pozwu Isacom dołącza billingi i kopie e-maili. O co chodzi?
Tajemnicze kontakty
O drugim dnie (tym opisanym w pozwie) wydarzeń z lat 2003-05 wokół Isacomu opowiadają Krzysztof Kontek, były doradca zarządu tej firmy, dziś prokurent spółki, oraz Małgorzata Błachnio, nowy prezes Isacomu, prawnik z wykształcenia, a zarazem specjalista od PR, najęta m.in. po to, by sprawę nagłośnić.
— Układankę składaliśmy dość długo. Kwoty odszkodowania nie wyssaliśmy z palca. Jest równa szkodzie wyliczonej przez BDO, firmę audytorską, która wyceniła wartość Isacomu w 2004 roku na 17 mln zł — mówi Małgorzata Błachnio.
Zdaniem Kontka i Błachnio, reprezentujących w Polsce właściciela Isacomu (brytyjski fundusz private equity, za którym stoi Polonus z USA), firma padła ofiarą spisku własnej kadry zarządzającej i planu wrogiego jej przejęcia przez Eltel i Sofrera.
Co ma o tym świadczyć?
— Przez cały czas zainteresowania Eltela nami, prezesi Szawarski i Wiśniewski zatajali przed radą nadzorczą swoje kontakty z Janem Piotrowskim, który pomagał Eltelowi na polskim rynku. Zatajali również spotkania, które odbywali z Hannu Tynkkynenem i Samim Kurunsaarim, członkami zarządu Eltela — mówi Krzysztof Kontek.
Jego zdaniem, już pod koniec lutego 2004 prezes Wiśniewski nawiązał kontakt z Martinem Lawniczakiem, prezesem i jedynym udziałowcem spółki Sofrer Polska. Mają o tym świadczyć billingi.
— To ta sama firma, którą potem przejmie Eltel i która stanie się Eltel Networks Telecom, którego skarżymy. Ta sama, w której prezesem jest teraz Andrzej Szawarski. Zapewniam: Isacom nie miał wtedy żadnych interesów z Sofrerem. W ogóle nas ta spółka nie interesowała. Po co zatem Wiśniewski się z nimi kontaktował? — pyta retorycznie Krzysztof Kontek.
Idźmy dalej. Toczą się formalne rozmowy Isacomu z Finami. Jednocześnie — podaje Isacom — rozmawiają z nimi Wiśniewski i Szawarski. Eltel składa w końcu ofertę na 900 tys. euro. Isacom ją odrzuca.
— Z zachowanych e-maili wynika, że opracowali niezwykle szczegółowe dane o działalności spółki: o klientach, cenniki i listę pracowników z wynagrodzeniami. Informacje te nie docierały do rady nadzorczej. Prawdopodobnie przekazywali je Eltelowi — podejrzewa Małgorzata Błachnio.
Wiśniewskiego m.in. za to rada nadzorcza wyrzuciła z Isacomu.
— Nie można było z nim pracować. Mimo to Andrzej Szawarski nadal się z nim intensywnie po wypowiedzeniu kontaktował, choć zapewniał mnie, że tego nie robi. Co więcej, coraz częstsze w tym czasie były też kontakty między Szawarskim i Lawniczakiem. Szczególnie od maja 2004. Wtedy — o czym dowiedzieliśmy się dopiero w październiku — Eltel przejął Sofrer Polska — tłumaczy Kontek.
Ubywa ludzi i zleceń
Szawarski pozostał w Isacomie ledwie kilka miesięcy dłużej niż Wiśniewski. W sierpniu 2004 złożył wymówienie, w grudniu został wiceprezesem Sofrera (nazywającego się już Eltel), gdzie potem awansował na prezesa.
— On już wcześniej nie był nasz. Jak się później okazało, od czerwca utrzymywał codzienne kontakty z Lawniczakiem. Przyznał to nawet w prokuraturze — tłumaczy Krzysztof Kontek.
Pod koniec czerwca 2004 roku doszło też do wyjazdowego spotkania organizowanego przez Nokię. Uczestniczyli wszyscy jej partnerzy, a także Sofrer, który próbował stać się partnerem dla Nokii. Wówczas to Nokia przedstawiła koncepcję współpracy z firmami mającymi pełny zakres usług.
— Na spotkaniu z Isacomu byli Szawarski, Wajszczak, Wolski, Seliga i Długiński. W kilkanaście tygodni później żadnego z nich już w Isacomie nie było. Przeszli do Sofrera. Czy na przyjęciu ukuli plan, jak Isacom pozbawić zleceń? Myślę, że ten plan powstał wcześniej. Lawniczak już w maju był po wstępnych negocjacjach z Eltelem w sprawie sprzedaży swojej firmy, czyli Sofrera, a Szawarski, widząc, że nic nie będzie z przejęcia Isacomu przez Eltel, zrozumiał, że Sofrer jest jedyną szansą załapania się na ten pociąg. Wiedział przy tym doskonale, że Finom bardzo zależy na klientach Isacomu, w tym głównie Nokii. Obaj panowie mieli więc wspólny interes, żeby sprawę doprowadzić do „szczęśliwego” końca — uważa Krzysztof Kontek.
To jednak tylko przypuszczenia. Tak samo, jak to, że wszyscy za odejście wraz z klientami do Eltela dostali dodatkowe gratyfikacje.
— Ale jedno jest pewne. Od czasu odejścia ludzi, którzy byli na tej imprezie, zyskaliśmy pewność, że się nas poważnie roluje — dodaje Kontek.
Jak potwierdza Teodor Pasternak — były pracownik Isacomu — już w lipcu (jeszcze przed odejściem z Isacomu Szawarskiego) pracownicy tej firmy byli namawiani do przejścia do Eltela. Dlaczego? Przypomina, że większość z nich to dobrze wykwalifikowani instalatorzy mający choćby certyfikaty Nokii, bez których dla tej firmy pracować przy projektach nie wolno.
— Zaczęli nas tam zapraszać pod koniec sierpnia 2004 roku. Proponowali nam te same warunki co w Isacomie. Tym, którzy się targowali, nieco więcej. Wolski umówił mnie jako jednego z pierwszych z Martinem Lawniczakiem. Lawniczak też opowiadał różne bzdury o tym, jaki to Eltel potentat. Nawet to mnie zdziwiło, bo co mnie to niby miało obchodzić, nie przyjmowali mnie przecież na prezesa. Wahałem się, ale też w końcu podpisałem z Eltelem umowę o pracę. Po jej parafowaniu pouczono mnie zresztą, że gdyby ktoś się pytał, to mam powiedzieć, że znalazłem ogłoszenie o pracy w prasie i właśnie dlatego trafiłem do Eltela. Wypowiedzenie w Isacomie miałem złożyć dopiero we wrześniu — opowiada Pasternak.
Instalator nie zgłosił się w końcu do pracy w Eltelu. Może dlatego ze spokojem opowiada o tamtej rekrutacji.
— Nie poszedłem, bo pomyślałem, że nie będę znów pracować pod Wajszczakiem. A pamiętam, że sam mnie namawiał, dzwonił. Prosił, żebym się nie wygłupiał. Ale nie lubiłem go. Jak mnie przyjmował do Isacomu, to obiecał mi podwyżkę po trzech miesiącach, a potem jakby o tym zapomniał — wyjaśnia swoje motywy Pasternak.
Co na to Jarosław Wajszczak?
— To nieprawda. Dlatego też nie widzę podstaw do dyskusji, czy też do szerszego komentowania tych insynuacji — odpowiada Jarosław Wajszczak.
Wyciąganie ludzi z Isacomu zbiegło się z pierwszymi problemami firmy z dwoma kluczowymi kontrahentami — Nokią (75 proc. rocznych przychodów firmy) i PTC Era (15 proc.).
— Począwszy od sierpnia 2004 roku, Szawarski i Wajszczak wielokrotnie kontaktowali się z głównymi klientami firmy (Nokią i Erą). Jednocześnie pod koniec sierpnia Era wstrzymała wszelkie zlecenia. W początku października 2004 zrobiła to także Nokia. Zdumiewa pełna synchronizacja tych zdarzeń oraz używanie przez klientów argumentów przeciw Isacomowi, które były wewnętrzną tajemnicą firmy. Zgromadzone przez nas informacje i oświadczenia wskazują, że jedynym źródłem takich informacji mógł być prezes Szawarski — opowiada Małgorzata Błachnio.
O jakie informacje chodzi?
26 sierpnia Era tak uzasadniała ograniczenie współpracy z Isacomem: z firmy odchodzą specjaliści oraz pracownicy zajmujący istotne dla Isacomu stanowiska zarządcze — to po pierwsze. Spółka ma niejasną sytuację finansową wynikającą z wypłaty dywidendy, co powoduje, że brakuje jej środków na realizację poważnych projektów — to po drugie.
Tymczasem do 26 sierpnia jedynymi pracownikami, którzy złożyli w Isacomie wypowiedzenia o pracę, byli prezes Szawarski i dyrektor Wajszczak. Następni zrobili to dopiero 31 sierpnia. Skąd Era wiedziała o wypłacie dywidendy w spółce niepublicznej?
Zaraz po wejściu na polski rynek fińskiego Eltela za 190 mln euro przejął szwedzki fundusz Industri Kapital, kontrolujący grupę Swedia. Jan Piotrowski został w październiku 2004 roku prezesem nadrzędnej spółki Eltela w Polsce i wszedł do rady nadzorczej Eltel Networks Telecom, spółki w której prezesem jest Andrzej Szawarski.
Isacom próbował ugody z byłymi menedżerami i Eltelem, domagając się sumy trochę mniejszej niż 15 milionów złotych. Nie udało się, więc założył prawdziwą sprawę.
Stek pomówień
Prezes Eltel Networks Telecom Andrzej Szawarski odrzuca wszystkie zarzuty swojej byłej firmy, tak zresztą w swoim imieniu, jak również w imieniu Eltel Networks Telecom.
„W czasie pełnienia funkcji prezesa Isacomu wykonywałem swoje obowiązki zgodnie z kodeksem spółek handlowych i w interesie firmy, informując radę nadzorczą o wszelkich działaniach istotnych dla spółki. Stosowne zapisy znajdują się choćby w protokołach ze spotkań z radą. Żadne ze stawianych mi przez firmę Isacom zarzutów nie znajdują potwierdzenia w faktach i są jedynie insynuacjami. Firma Eltel Networks również nie była uczestnikiem insynuowanych zdarzeń” — napisał prezes w przesłanym nam oświadczeniu.
Suchej nitki na zasadności oskarżeń wysuwanych pod adresem byłych pracowników Isacomu i firmy Eltel nie pozostawia też Jan Piotrowski:
— Ja bym tę sprawę porównał do spraw Gilowskiej czy Kuronia. A wiem, co mówię, bo byłem blisko, gdy Eltel wchodził na polski rynek. Dlaczego? Tu też nie wiadomo, po co to wszystko się w ogóle toczy, i jeszcze prokuratura, i tak znana kancelaria jak Wardyński się w tym babrze. To tylko stek niemających potwierdzenia w faktach pomówień.
Więcej wypowiedzi byłych pracowników Isacomu, a obecnie Eltela nie udało nam się uzyskać. Sekretarka firmy poinformowała nas, że jedynym uprawnionym do kontaktów z nami jest prezes Szawarski.
Reakcja menedżerów nie dziwi. Gra idzie o ponad 15 milionów złotych, pewnie też o ich posady. Czują się pomawiani, zapewne i szykanowani po prostu za przejścia do konkurencji.
Gdzie ostatecznie tkwi prawda? — rozważy sąd.
