Zainwestuj w odcinek autostrady

aktualizacja: 17-12-2017, 22:36

Na rynku sztuki zdrożeją aktywa, które nazwać umie tylko haiku: Daleko poza — czas lejące się drogi — tnie Fijałkowski

Asfaltowe pasy zawsze gubią swój koniec poza ramą obrazu — widzimy tylko wycięty kadr z nieuchwytnej autostrady, z sennej perspektywy nisko zawieszonej chmury. Pejzaż monotonny, jak za zaparowanym oknem miarowo jadącego pociągu, z drogą rozcinającą zieleń pustej okolicy na dwa pola, wybrzuszone jak wielkie kołdry. Malarstwo Stanisława Fijałkowskiego notuje coraz wyższe aukcyjne rekordy, bo jest surowe w prostocie i ciszy, a jednocześnie poetyckie, jak siedemnaście sylab japońskiego haiku. Zamiast dróg na te opustoszałe pola opadają czasem różne nienazwane kształty — niepokojące i obce, jak obcy wydaje się w orkiestrze dźwięk harfy. W marcu czołowe amerykańskie tytuły zawrzały, bo liryczne i pełne tajemnic obrazy zaprezentowane zostały w Nowym Jorku na retrospektywnej wystawie malarza. Od końca listopada można je oglądać w ciemnoszarym wnętrzu Piękna Gallery w Warszawie — z pełną swobodą i bez pojęcia, co każdy z nich przedstawia.

Wyświetl galerię [1/2]

MYŚLISZ O JEDNYM:  „Młody człowiek planuje podróż” to zarazem tytuł obrazu i wystawy Stanisława Fijałkowskiego w stołecznej Piękna Gallery. Droga przypomina na obrazie rwącą rzekę, a cały horyzont przesłania czarny kształt o wydźwięku erotycznym.  [FOT. PIĘKNA GALLERY AUCTION HOUSE]  STREET ART:  Olejny projekt muralu Stanisława Fijałkowskiego ma cenę 80 tys. zł i — wbrew pozorom — jest z końca lat 50., a więc z okresu, w którym tworzenie abstrakcyjnej iluzji głębi na ścianach było równie odważne co wizje Lema. Fot. PIĘKNA GALLERY AUCTION HOUSE

Trend w drodze

Z roku na rok aukcyjny rekord na rynku tego enigmatycznego malarstwa jest wyższy o kilkadziesiąt tysięcy złotych, jednak dopiero 2015 r. wyróżnił się w tych statystykach wysokim słupkiem obrotów, wynika z danych Artprice. Wiek 95 lat powinien otwierać okres, w którym artysta nie musi już niczego udowadniać — pisze Marek Bartelik, kurator nowojorskiej wystawy, dodając jednak, że przy wadze dorobku Stanisława Fijałkowskiego metryka w najmniejszym stopniu nie jest do tego potrzebna. Nasuwa się więc pytanie, jak odnieść to do danych z rynku autorów jego pokolenia, bo najcenniejszy wylicytowany obraz Stefana Gierowskiego kosztował 120 tys. USD (430 tys. zł), Ryszarda Winiarskiego 900 tys. zł, Wojciecha Fangora 340 tys. GBP (1,6 mln zł), a baśniowa kompozycja z drogami — ledwie 170 tys. zł.

— Była już moda na Fangora, była na Winiarskiego — krajowy rynek jest jeszcze zbyt mały, żeby artyści mogli zostać na nim docenieni jednocześnie. Uważam, że obecnie liryczna twórczość Fijałkowskiego może wyłącznie drożeć, bo prace tak światowe nie mają limitu ceny — zatrzymujemy się przy nich przecież i w polskich muzeach, i w Galerii Tretiakowskiej, Tate Modern w Londynie czy napuchniętym od turystów Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Zatrzymujemy się, ale nie mamy do tych obrazów żadnego klucza, bo każdy jest jakąś odrębną poezją, do której również rynek musi powoli dojrzewać — dodaje Sławomir Górecki, właściciel Piękna Gallery.

Niektóre z wystawionych prac są czytelniejsze — jak czarne szarfy malowane po śmierci Jerzego Popiełuszki czy przedstawienie z biało-czerwoną flagą odnoszące się do stanu wojennego, które autor później przemalował, wymazując być może z niebieskiego tła jakiś betonowy ciężar. Reszta mogłaby więc pozostać milczeniem, ale nic z tego: w sektor niedopowiedzianych mistycznych obrazów wkracza poeta Rainer Maria Rilke i zaleca kolejno „falowanie i w otwarte morze wlewanie się ramionami szerokimi”. Aż inwestor się zatraci, a bezruch obrazów zatańczy.

Nie dla mamony

Rilke był zdania, że większość naszych doświadczeń jest nie do opisania, bo wydarza się w przestrzeni, do której nie przecisnęło się jeszcze ani jedno słowo — a najbardziej nie do opisania z nich wszystkich są dzieła sztuki, „tajemnicze byty, których trwanie biec będzie dalej niż nasze życie, ulotne i małe”. Gdyby inwestor nie miał jednak potrzeby mnożyć bytów ponad miarę, wystarczy, że zauważy w tych dziełach ponadczasowość i uniwersalność — przypuszczając, że nawet po jego odległej jeszcze śmierci przykładowa autostrada wciąż będzie wprawiała swojego odbiorcę w stan, w jaki wprawiła Amerykanów, a teraz wprawia widzów w Warszawie.

— Kiedy naprzeciwko tych obrazów stanął Vincent Desiderio, ceniony amerykański realista, powiedział, że jest w nich coś, czego zupełnie nie ma już w dzisiejszej sztuce. Najnowsze prace, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, są całkowicie pozbawione emocji czy głębokich nadziei — są płaskie i puste jak salonowe dekoracje malowane bezwzględnie komercyjnie pod kolor ściany czy kanapy. Polska klasyka współczesności przypada natomiast na lata 60., 70. i 80., a to okres, kiedy sztuka po prostu się nie sprzedawała, będąc czystą formą wypowiedzi — a często jedyną formą buntu czy wyrazu własnego intymnego świata, jak w twórczości Stanisława Fijałkowskiego — komentuje Sławomir Górecki.

Pisarz Flaubert, zarzucany pytaniami przez filozofa Taine’a, wyjaśnił mu kiedyś, że jego wewnętrzny, wyobrażony obraz jakiejś sceny często był pełen detali, których nie opisywał w powieści — a krytyk Julian Barnes odnosi to w swoich esejach do obrazów, w których sporo pozostaje nienamalowane, bo artysta wyobrażał sobie coś przez chwilę tylko po to, żeby dotrzeć na płótnie gdzie indziej. W szerokim i szlachetnym gronie zarówno autor „Pani Bovary”, jak i Vincent Desiderio pozostają jednak kosmicznie dalecy Stanisławowi Fijałkowskiemu, bo reprezentują realizm, czyli wierne odtworzenie otoczenia. Realiści nie tworzą świata niepokojącego jak harfa czy pusta autostrada, tylko rejestrują, co dane — a haiku takich księgowych to: zgodnie ze stanem — mam bułkę z ogórkiem — wiersza nie zjadłbym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zainwestuj w odcinek autostrady