ZAK mogą wpaść w spiralę długów

Anna Bytniewska
25-10-2001, 00:00

Poślizg w prywatyzacji Zakładów Azotowych Kędzierzyn źle wróży spółce. Sypią się kiepskie informacje: strata po III kwartale, brak zgody URE na koncesję na obrót gazem i zastój w sprzedaży nawozów. Nie wiadomo też, czy zakładom wystarczy środków na spłatę grudniowej raty zadłużenia.

ZA Kędzierzyn czekają na zakończenie procesu prywatyzacji. Według zapowiedzi Aldony Kameli-Sowińskiej, byłej minister skarbu, sprzedaż spółki miała nastąpić w lipcu. Do tego jednak nie doszło, choć Ciech, który uzyskał wyłączność w negocjacjach z MSP, podpisał pakiet inwestycyjny i socjalny.

Na sygnowanie umowy prywatyzacyjnej spółka musi poczekać, aż nowy resort skarbu przeanalizuje sytuację sektora chemicznego, a Ciech zapewni finansowanie inwestycji. 19 października, po zastopowaniu podwyższenia kapitału przez NWZA Ciechu, warszawskiej firmie zabrakło funduszy. Teraz resort ma do wyboru: albo poczekać aż Ciech zorganizuje finansowanie zakupu ZAK, albo unieważnić zaproszenie do rokowań i wznowić procedurę prywatyzacyjną. Istnieje też koncepcja włączenia Kędzierzyna do procesu konsolidacji sektora chemicznego wokół Orlenu według klucza produktowego. Każda z tych możliwości oznacza opóźnienie prywatyzacji Azotów, a co za tym idzie — brak wsparcia ze strony inwestora.

Za trzeci kwartał tego roku ZA Kędzierzyn odnotowały stratę. Nieoficjalnie wiadomo, że wynosi ona już około 30 mln zł, chociaż zapowiadano, że 2001 r. Kędzierzyn zamknie zyskiem.

— Stratę spowodowała podwyżka cen gazu o 22 proc. Poza tym okres letni to martwy sezon, jeżeli chodzi o sprzedaż nawozów. Nie możemy zrekompensować kosztów zakupu gazu ceną naszych produktów — tłumaczy Adam Konopka, prezes ZA Kędzierzyn.

Szansą jest eksport. Obecnie cena nawozów na zagranicznych rynkach wynosi powyżej 200 DEM za tonę. Dla porównania, w ubiegłym roku wynosiła 145 DEM. Tymczasem eksport stanowi 53 proc. sprzedaży spółki.

Ciech, ewentualny inwestor dla Kędzierzyna, podkreśla, że spółce potrzebna jest nowa strategia handlowa i sprawna sieć dystrybucji.

To nie wystarczy, aby poprawić kondycję firmy. Gaz jest podstawowym surowcem produkcyjnym nie tylko dla Kędzierzyna, ale także dla innych firmą sektora ciężkiej chemii. Dlatego bardzo im ciąży monopolistyczna pozycja Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, zajmującego się obrotem i przesyłem gazu. ZAK wystąpił więc do URE o koncesję na obrót gazem, ale URE odmówiło jej udzielenia. Przyczyna była błaha — błędnie sformułowany wniosek.

— Nie udziela się koncesji na obrót gazem jedynie na własne potrzeby. W takiej sytuacji są one niepotrzebne — poinformowano nas w Urzędzie Regulacji Energetyki.

Dla ZAK możliwość przełamania monopolu PGNiG jest sprawą kluczową.

— Złożyliśmy drugi wniosek z prośbą o udzielenie koncesji. Prowadzimy także rozmowy z różnymi firmami na temat współpracy — mówi Adam Konopka.

To jednak nie jedyna bolączka Kędzierzyna. Spółka jest poważnie zadłużona. W 1999 r. wysokość długów sięgnęła 570 mln zł. Postępowaniem układowym objęło 321,55 mln zł długu. Zgodnie z układem, zadłużenie miało być zredukowane o 15 proc. Do tej pory udało się spłacić ponad 40 mln zł. Kędzierzyn ma czas na zaspokojenie wierzycieli do 2005 r. Spółkę czeka spłata grudniowej raty zadłużenia. Na ten cel miały zostać przeznaczone środki ze sprzedaży wytwórni C02. Belgijska firma ACP zrezygnowała jednak z kupna instalacji, a Kędzierzyn musiał zwrócić jej pieniądze. Dlaczego? Nie wiadomo.

— Jesteśmy w stanie poradzić sobie ze spłatą raty zadłużenia w grudniu — zapewnia Adam Konopka.

Jak? Tego prezes nie wyjaśnia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / ZAK mogą wpaść w spiralę długów