Zakaz nie rozwiąże problemu

Barbara Warpechowska
opublikowano: 25-11-2014, 00:00

Poprawa jakości powietrza w miastach wymaga rozwiązań systemowych, a nie represji wobec właścicieli kotłów starego typu

W raporcie Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska wśród miast o najgorszej jakości powietrza znalazły się m.in. Kraków, Wrocław, Warszawa. Ale problem dotyczy też małych miast. Na przykład na Śląsku duże przekroczenia zanieczyszczeń, siarki, dwutlenku węgla i pyłów w powietrzu występują w Rybniku, który nie pojawił się w żadnym europejskim opracowaniu. Dlaczego? Bo ma około 140 tys. mieszkańców. A to niewiele w porównaniu z dużymi aglomeracjami.

Smog
fot. Fotolia

Skarga do Brukseli

O Rybniku zrobiło się głośno w 2012 r., gdy Zdzisław Kuczma pozwał do sądu Skarb Państwa, żądając odszkodowania za nieprzestrzeganie przez Polskę norm czystości powietrza, a co za tym idzie — za naruszenie dóbr osobistych. Sąd Okręgowy w Gliwicach oddalił pozew, a Sąd Apelacyjny w Katowicach podtrzymał wyrok. Kuczma założył Stowarzyszenie na rzecz Czystego Powietrza w Rybniku, które na początku listopada złożyło skargę do Komisji Europejskiej na państwo polskie.

Powód? Sejmik Województwa Śląskiego nie uchwalił do końca października programu ochrony powietrza. W 2012 r. Komisja Europejska wycofała skargę do Trybunału Sprawiedliwości przeciwko Polsce za nieprzestrzeganie norm czystości powietrza. Warunkiem było jednak stałe monitorowanie powietrza i reagowanie, jeśli normy, np. pyłu zawieszonego, będą przekraczane. A jak wynikało z danych Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, dochodziło do znaczących przekroczeń norm. Dlatego samorząd województwa został zobligowany do opracowania i uchwalenia w 18 miesięcy programu ochrony powietrza.

Miał na to czas do 31 października 2014 r. Dlaczego ten program jest ważny? — Ponieważ na jego mocy starostowie powiatów i prezydenci miast zostaną zobowiązani do podjęcia konkretnych i skutecznych działań na rzecz poprawy jakości powietrza. W takim programie powinny również zostać precyzyjnie określone instrumenty finansowe na walkę z niską emisją — tłumaczy Zdzisław Kuczma. W październiku w Rybniku odnotowano 15 przekroczeń dobowych PM10. Stężenia pyłu zawieszonego w godzinach nocnych przekraczały 400 mikrogramów na m sześc.

Nieszkodliwe dla zdrowia to 50 mg.

Kraków się nie poddaje

Zakaz stosowania węgla do ogrzewania próbował wprowadzić Kraków. Uchwałę sejmiku wojewódzkiego uchylił Wojewódzki Sąd Administracyjny. Zdaniem sądu naruszyła ona zasady konstytucyjne. To jednak nie koniec zmagań w Krakowie. Do końca października przyszłego roku ma powstać plan gospodarki niskoemisyjnej dla gminy. Ma go opracować wybrane w przetargu konsorcjum Consus Carbon Engineering i Andrzej Łazęcki Projektowanie Systemów Grzewczych. Plan ma uwzględniać m.in. ograniczenie emisji dwutlenku węgla, rozwój odnawialnych źródeł energii, poprawę efektywności energetycznej i zwiększenie oszczędności energii.

— Aby ograniczyć niską emisję, miasto planuje do 2018 roku likwidację wszystkich czynnych palenisk węglowych. Według szacunków jest ich około 30 tysięcy. Tylko w centrum zinwentaryzowano 5891 palenisk — informuje Monika Chylaszek, rzeczniczka prasowa prezydenta Krakowa.

Miasto szacuje, że koszty inwestycji związanych z rozbudową systemów dystrybucji ciepła, gazu i energii elektrycznej dla potrzeb przyłączeń obiektów,w których likwidowane są piece węglowe, wyniosą około 450 mln zł. Do tego należy doliczyć koszty modernizacji instalacji grzewczych w obiektach, co jest dofinansowywane w ramach PONE, czyli Programu Ograniczania Niskiej Emisji.

Kampania edukacyjna

W polskich miastach wysoki poziom zanieczyszczeń ma dwie podstawowe przyczyny: palenie węglem niskiej jakości w prywatnych domach i transport — napisali autorzy raportu Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska. To jednak wydaje się uproszczeniem. Wiele osób pali po prostu to, co najtańsze, czyli np. śmieci.

Nic dziwnego, że coraz więcej gmin uważa, iż wprowadzenie zakazu palenia węglem nie jest sposobem na likwidację niskiej emisji. Deklaracje te są składane w ramach kampanii „EkoLogiczna gmina. Ogrzewamy z głową”, której celem jest nauczenie Polaków ekonomicznego i ekologicznego wykorzystania dotychczasowych indywidualnych źródeł ciepła. Do programu przystąpiły już Rzeszów, Nowy Targ, Olkusz, Trzebinia i Dąbrowa Górnicza. Organizatorem jest Polska Izba Ekologii, a patronem Ministerstwo Gospodarki.

— Problem niskiej emisji dotyczy kilku milionów Polaków o bardzo różnym statusie materialnym. Dlatego wprowadzenie zakazu ogrzewania węglem i narzucenie droższych rozwiązań wydaje się atrakcyjne propagandowo, ale zupełnie nieżyciowe. W pierwszej kolejności powinniśmy mieszkańców nauczyć lepszego korzystania z już posiadanych przez nich urządzeń — mówi Grzegorz Pasieka, prezes Polskiej Izby Ekologii. Kampania ma wyjaśniać, jak wykorzystywać węgiel, pelet i drewno do ogrzewania domów jednorodzinnych, oraz rozpowszechnić rozwiązania ekologiczne, przekładające się na obniżanie kosztów ogrzewania. Aby spalanie węgla było nieszkodliwe dla środowiska i efektywne, wystarczy przestrzegać kilku zasad: długotrwałe, jednostajne dogrzewanie domu, wysoka jakość węgla, sprawny kocioł, regularne konserwacje, absolutny zakaz palenia śmieci, okresowe przeglądy instalacji kominowej.

Szansa dla ciepła

Walka z emisją zanieczyszczeń, które przyczyniają się do wielu chorób i różnych problemów zdrowotnych, to także spora szansa dla ciepła systemowego. W Krakowie właścicielom nieruchomości ogrzewanych piecami lub kotłami na węgiel wytwórcy i dystrybutor ciepła sieciowego oferują pomoc w zmianie sposobu ogrzewania. Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej deklaruje, że na swój koszt wykona dokumentację techniczną i zbuduje przyłącze i węzeł cieplny.

Lokalni producenci ciepła dofinansują budowę wewnętrznej instalacji grzewczej i instalacji centralnej ciepłej wody. Sieć ciepłownicza w Krakowie jest dobrze rozbudowana. Ma ponad 788 km. Należy do MPEC, który w 100 proc. jest własnością miasta. Dostawcami ciepła są: EDF Kraków (ponad 72 proc. udziału w rynku ciepła sieciowego), Elektrownia Skawina z grupy CEZ (24 proc.) i ArcelorMittal Poland (około 3 proc.). W ciepłowniczym systemie miasta tkwią spore rezerwy, wytwórcy mogą zwiększyć produkcję ciepła, a dystrybutor może je dostarczyć do odbiorców.

Przedstawiciele firm ciepłowniczych przekonują, że ciepło sieciowe to najtańsza, a przy tym wygodna alternatywa dla ogrzewania mieszkań piecami węglowymi. Programy ograniczenia niskiej emisji dzięki rozbudowie systemów ciepłowniczych i podłączeniu budynków do sieci realizowane były i są w wielu miastach. Takie programy prowadziły m.in. Dalkia w Poznaniu i Łodzi, Tauron w Aglomeracji Górnośląskiej i Fortum we Wrocławiu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane