Trwająca od poniedziałku do piątku stacjonarna 53. edycja WEF otrzymała motto „Współpraca w podzielonym świecie”, równie pojemne co niedoprecyzowane. Do najwyżej położonego w Europie miasta (1560 m n.p.m.) tradycyjnie zjechało – jedynie w pandemicznym roku 2021 edycja 51. odbyła się zdalnie – około 2700 osobistości ze 130 państw, w tym 52 w randze prezydentów/premierów, zaś 600 to szefowie firm z pierwszego tysiąca największych na świecie. Trzeba jeszcze doliczyć tłumy nierejestrowane przez organizatorów WEF, zaś krążące wokół. Davos to typowy kurort, stałych mieszkańców ma jedynie 11 tys., zaś miejsc noclegowych – w czasie forum ekstremalnie drogich – kilka razy więcej, zatem taki najazd wytrzymuje.
W tym tygodniu odbywają się w Davos dwa ściśle powiązane tematycznie, ale organizacyjnie całkowicie rozdzielne eventy. Najbardziej obrazowe jest porównanie ich relacji do związku jaśniepańskiego grodu z plebejskim podgrodziem za murami. Ścisłe WEF w hermetycznie zamkniętym centrum kongresowym organizuje stworzona przez Klausa Schwaba fundacja o tej samej nazwie. Notabene na starcie w 1971 r. była to skromna organizacja non profit pod nazwą Europejskie Forum Zarządzania, zaś w formułę Światowego Forum Ekonomicznego z wielomilionowymi dochodami poszła od 1987 r. Obecnie warunkiem uczestnictwa w zbiórkach WEF jest przede wszystkim uzyskanie oficjalnego, niezwykle elitarnego zaproszenia oraz nieliczenie się z pieniędzmi. Bilet wstępu dla sektora biznesowego kosztował ostatnio ponad 40 tys. USD, bezpłatnie uczestniczą natomiast w WEF decydenci polityczni, wyselekcjonowani reprezentanci świata nauki, kultury i generalnie nadbudowy. Ostra komercjalizacja dotyczy również reprezentacji mediów, stąd wewnątrz grodu dziennikarzy nie jest wielu.

Z podanych powodów z każdym rokiem systematycznie rozrasta się natomiast w Davos forumowe podgrodzie. Centrum kongresowe o progach zbyt wysokich dla planktonu dotyka do głównej ulicy kurortu o naturalnej nazwie Promenade. Położone przy niej pensjonaty, restauracje i sklepy za grube pieniądze są wynajmowane i na tydzień WEF całkowicie zmieniają wystrój. Państwa, firmy, organizacje, media aranżują swoje placówki, co pozwala im na umowne uczestniczenie w forum spoza nieosiągalnych murów. Personalnymi łącznikami z grodem milionerów są nieliczni posiadacze realnych akredytacji WEF oraz klasa polityczna.
Śladem innych państw, placówkę przy promenadzie organizuje od 2019 r. także Polska. Tłuste spółki skarbu państwa corocznie robią zrzutkę, odpowiadając na prośbę/sugestię/polecenie Andrzeja Dudy. Będąc w Davos pierwszy raz w 2018 r. prezydent bardzo ubolewał, że promocyjną ambasadę przy WEF urządziła przy promenadzie choćby Rosja (od 2022 r. została z udziału wykluczona), a my nie. Zgodnie z rosnącą numeracją ulicy Dom Polski stopniowo przesuwa się ku centrum kongresowemu, oznaczonemu 92. Zaczynaliśmy od numeru 58, zaś w latach 2022 i 2023 wynajęty został budynek RemixBaru i pizzerii Da Toni pod 67. Tym razem nie urządzono po drugiej stronie promenady odrębnego Domu Trójmorza, głównie dlatego, że zmienił się lider naszego konsorcjum – był nim Bank Gospodarstwa Krajowego, a w tym roku jest PZU. Nieco zmniejszyła się liczba fundatorów, w obecnej wyprawie do Davos już nie uczestniczą NBP oraz Orlen. Brak tego ostatniego podmiotu to pewne zaskoczenie, albowiem koncern wizerunkowo rozdaje przecież pieniądze ze swoim czerwonym logo niemal wszędzie, pozycjonując się na sponsora generalnego RP.
