Z e-zakupów skorzystał już co drugi Polak — wynika z badania TNS Polska dla Związku Banków Polskich i Krajowej Izby Rozliczeniowej (KIR). W sieci szukają właściwie wszystkiego — od książek i płyt przez ubrania, biżuterię, sprzęt RTV, bilety lotnicze i wycieczki zagraniczne po artykuły spożywcze. Rzadko jednak myślą o formie płatności, a przecież od tego zależy zadowolenie z internetowych sprawunków.
— Sposób, w jaki uregulujemy należność wobec e-sklepu, wpływa nie tylko na bezpieczeństwo transakcji, ale także na termin dostarczenia zamówionego towaru i przebieg ewentualnej reklamacji — mówi Artur Wojtczuk, dyrektor odpowiedzialny za rozwój szybkich płatności internetowych PayByNet w KIR.
Największy odsetek respondentów (70 proc.) wybiera przelew realizowany przez bankowość elektroniczną. Niestety, w tym przypadku większość sprzedawców zaczyna realizację zamówienia dopiero wtedy, gdy transakcja zostanie zaksięgowana na ich koncie. Prawie taką samą popularnością cieszy się pobranie (60 proc. kupujących on-line przynajmniej raz skorzystało z tej formy rozliczenia). To dobre rozwiązanie, jeśli wcześniej nie robiło się zakupów w danej placówce lub nie ma się do niej zaufania. Ci, którym zależy na czasie i lubią nowinki, sięgają po portmonetki elektroniczne lub przelewy natychmiastowe. Te drugie cieszą się coraz większym powodzeniem. Wykonanie takiej transakcji, np. za pośrednictwem systemu Express Elixir, jest równie proste, jak zlecenie tradycyjnego przelewu w banku. Wystarczy zalogować się do systemu bankowości elektronicznej i wybrać odpowiednią opcję regulowania płatności. Po zaakceptowaniu transakcji pieniądze w kilka sekund trafiają do odbiorcy.
Jeszcze prostsze jest płacenie za e-zakupy za pomocą płatności mobilnych, np. IKO. Wystarczy na stronie sklepu internetowego wybrać odpowiednią opcję płatności, wpisać lub zeskanować wygenerowany przez system jednorazowy kod i zaakceptować transakcję. Po kilku sekundach na stronie e-sklepu i w aplikacji płatności mobilnych pojawi się potwierdzenie wykonania przelewu.
E-commerce rośnie
Polski rynek handlu elektronicznego
może być wart 25 mld zł, a w tym roku przekroczy 30 mld zł — szacują
analitycy Deloitte’a. W 2012 r. udział krajowego e-commerce w sprzedaży
detalicznej wzrósł do 4,7 proc. (dla porównania — w 2010 r. ten odsetek
wynosił 2,5 proc., według szacunków PBI). Międzynarodowa sprzedaż w
internecie nie przekracza 4 proc. ogólnej sprzedaży detalicznej, a w
segmencie FMCG (dobra szybkozbywalne) nie osiąga nawet 1 proc.
