Załamanie nam nie grozi

KZ
opublikowano: 2012-08-08 00:00

3 PYTANIA DO RAINERA MUENZA

1 Jak prognozy spadku liczby ludności w ciągu następnego ćwierćwiecza wpłyną na polski rynek mieszkaniowy?

Tego rodzaju szacunki obciążone są zawsze dużą niepewnością. Opierają się na założeniu, że nadal obowiązywać będą tendencje obserwowane w przeszłości. Nikt jednak nie jest w stanie przewidzieć na przykład, czy osoby, które wyjechały do pracy w Irlandii, wrócą kiedyś do kraju. Jedno jest pewne: załamanie cen mieszkań z tego powodu wam nie grozi. Nawet jeżeli spadek liczby ludności sięgnie 2 mln osób, to taki ubytek jest wciąż do nadrobienia z pomocą imigracji.

2 Czy dotyczy to także Górnego Śląska, dla którego prognozy są najbardziej niekorzystne?

To region, który ma najsilniejsze powiązania z Niemcami. To pomogło wyjechać wielu młodym osobom, a ich brak znajduje odzwierciedlenie w mniejszej liczbie dzieci niż w innych regionach. Jednak i w tym przypadku trudno powiedzieć, czy spowoduje to dalsze spadki cen nieruchomości. To dlatego, że nie wiadomo, czy ci ludzie powrócą, czy nie. Pewne jest natomiast, że wzrośnie liczba metrów przypadających na jedną osobę.

3 Co z nieruchomościami na prowincji?

Młodzi będą nadal migrowali ze wsi i miasteczek do dużych ośrodków. Część domów może zostać opuszczona, jednak wiele z nich zostanie zamienionych na letnie posiadłości. Ich atrakcyjność będzie uzależniona od walorów krajobrazowych, dostępności aktywności wakacyjnych oraz rozwoju infrastruktury: dróg i szkół. Polacy, którzy zdobędą prawo do emerytur na zachodzie, mogą chcieć przeprowadzić się na polską wieś na starość. Dotyczy to zwłaszcza tych słabiej uposażonych, bo koszty życia są tam dużo niższe. To wsparłoby ceny nieruchomości na prowincji.

RAINER MUENZ

szef działu analiz demograficznych w Erste Group