Zalewamy UE żywnoscią - prasa

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-03-24 08:16

Nasze hity to mięso i wędliny, mleko i sery, wyroby cukiernicze, wody mineralne. Nie sprawdzają się obawy eksporterów - choć złoty jest znacznie mocniejszy niż w chwili, gdy wchodziliśmy do Unii, ekspansja naszych producentów żywności na unijne rynki wcale nie słabnie - pisze "Gazeta Wyborcza".

Nasze hity to mięso i wędliny, mleko i sery, wyroby cukiernicze, wody mineralne. Nie sprawdzają się obawy eksporterów - choć złoty jest znacznie mocniejszy niż w chwili, gdy wchodziliśmy do Unii, ekspansja naszych producentów żywności na unijne rynki wcale nie słabnie - pisze "Gazeta Wyborcza".

Z danych resortu rolnictwa, do jakich dotarła "Gazeta", wynika, że styczeń był kolejnym miesiącem, w którym mieliśmy dodatni bilans w handlu żywnością - eksport wzrósł o 31 proc., przy czym do dawnej unijnej Piętnastki aż o 37 proc. To prawie tak dobrze jak w zeszłym roku, który był nadzwyczajny pod tym względem.

Utrzymuje się wysoka nadwyżka w handlu żywnością - w styczniu wyniosła 60 mln euro.

Eksport żywności rósł gwałtownie od 1 maja 2004 r., gdyż ceny w kraju były znacznie niższe niż w pozostałych krajach Unii. Do tego wiele firm z myślą o otwarciu unijnych rynków w ciągu ostatnich kilku lat dużo inwestowało w unowocześnienie produkcji i zwiększenie mocy produkcyjnych. Zrobiły tak np. zakłady mięsne i cukiernicze oraz mleczarnie. Teraz wytwarzają znacznie więcej żywności, niż rynek krajowy może wchłonąć - eksport jest więc dla nich koniecznością.

Pod względem wartości w ubiegłym roku najwięcej wysłaliśmy na eksport mięsa drobiowego (za 186 mln euro), chociaż tu eksport wzrósł w porównaniu z rokiem 2003 tylko o 23 proc. Ale już eksport mleka w proszku - czterokrotnie, śmietany trzykrotnie, mięsa wołowego dwa i pół razy, a ciast i ciasteczek - dwa razy.

Zmalał natomiast gwałtownie eksport owoców mrożonych, zwłaszcza truskawek, i to aż o 25 proc., ale nadal jest to bardzo znacząca pozycja w naszym bilansie - sprzedajemy ich za 126 mln euro rocznie.

W listopadzie i grudniu bilans handlowy zaczął się wyraźnie pogarszać, a producenci alarmowali, że to skutek coraz mocniejszego złotego. I ostrzegali - jeśli złoty się nie osłabi, to w 2005 r. czeka nas załamanie eksportu.

Na razie tak się nie stało. I zdaniem Waldemara Guby z Ministerstwa Rolnictwa, dyrektora departamentu zajmującego się analizowaniem naszego handlu, raczej nie należy tego oczekiwać.