Czytasz dzięki

Zależność od ropy może zgubić Rosję

Lekceważenie przez Kreml reakcji świata na zmiany klimatu może doprowadzić Rosję nie tyle do katastrofy środowiskowej, co gospodarczej

Kiedy przez obawy, że epidemia koronawirusa uderzy w popyt na ropę, kartel OPEC zarekomendował skupionym wokół siebie producentom kolejne cięcia wydobycia, Moskwa zareagowała z daleko posuniętą rezerwą. Rosja, która już wcześniej wielokrotnie przekraczała przyjęte ograniczenia, może wręcz zdecydować się na politykę zalewania rynku ropą i gazem, dopóki istnieje jakikolwiek popyt — oceniał think-tank TS Lombard.

KOSZTOWNA ILUZJA:
KOSZTOWNA ILUZJA:
Przez zaprzeczanie nieodwracalności dokonującej się w źródłach energii rewolucji rosyjskie inwestycje w wydobycie ropy i gazu mogą nigdy się nie zwrócić.
Andrey Rudakov

To byłoby wyjątkowo krótkowzroczne posunięcie ze strony kraju, którego blisko połowa wpływów budżetowych pochodzi z podatków związanych z eksportem paliw kopalnych. Ze względu na epidemię koronawirusa globalny popyt na ropę spadnie w tym kwartale pierwszy raz od ponad 10 lat, a na rynku pojawi się znacząca nadwyżka podaży — prognozuje International Energy Agency. Obawy przed skutkami rozprzestrzeniania się koronawirusa ropa przypłaciła serią pięciu spadkowych tygodni z rzędu, a w ubiegłym tygodniu ceny ropy brent sięgnęły 13-miesięcznego dołka. Tymczasem wiele wskazuje, że ze względu na klimatyczne konsekwencje używania paliw kopalnych pogarszanie się perspektyw popytu jest tendencją strukturalną i długoterminową. To oznaczałoby, że rachunek za krótkowzroczność polityki władz na Kremlu może przyjść nie tylko z opóźnieniem, ale też z ogromnymi odsetkami.

„Rosyjskie władze z Putinem na czele utknęły w zaprzeczaniu potencjalnemu wpływowi zmian klimatycznych na gospodarkę” — zauważa w nocie Christopher Granville, odpowiedzialny w TS Lombard za analizy polityczne.

Choć we wrześniu, cztery lata po przyjęciu porozumienia klimatycznego w Paryżu, Rosja ratyfikowała jego zapisy, to postawa Kremla pozostaje ambiwalentna. Zdaniem większości ekspertów podjęte przez władze zobowiązania co do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych są skromne lub wręcz fikcyjne. Choć za zmiany klimatyczne Rosja sama płaci cenę — latem ogromne połacie Syberii ucierpiały na skutek powodzi i pożarów lasów, a rosyjska Arktyka należy do najszybciej ocieplających się rejonów Ziemi — to Kreml na pierwszym miejscu wciąż stawia interes branży naftowej i wywodzących się z niej oligarchów. Władimir Putin lawiruje w swojej retoryce między przyznawaniem na forum międzynarodowym, że Rosja powinna mocniej rozwijać energetykę odnawialną, a zaprzeczaniem, że ocieplenie klimatu jest skutkiem działalności człowieka (rosyjski prezydent wygłosił nawet opinię, że zbyt radykalna transformacja energetyczna zmusiłaby ludzi do powrotu do jaskiń). Jednak po przyjęciu przez UE, głównego odbiorcę rosyjskiego gazu i ropy, celu osiągnięcia do 2050 r. neutralności pod względem emisji CO 2, takie podejście coraz bardziej przypomina stąpanie po grząskim gruncie.

— Rosję może zaskoczyć tempo, w jakim dokonują się zmiany. Jej władze zakładają, że w dającej się przewidzieć przyszłości jakoś to będzie — ocenia w wypowiedzi dla agencji Bloomberg Kingsmill Bond, strateg ośrodka badawczego Carbon Tracker.

UE zamierza wprowadzić podatek węglowy, który obciąży import surowców energetycznych, a prawdopodobnie także wszystkich innych produktów z krajów, gdzie przedsiębiorstwa podlegają łagodniejszym normom środowiskowym. Może on wejść w życie już w ciągu dwóch lat — ostrzega rosyjskie przedsiębiorstwa Rusłan Edelgieriew, kremlowski doradca. Skutkiem może być spadek rosyjskiego eksportu surowców energetycznych o 1/3 w ciągu najbliższej dekady — szacuje moskiewski ośrodek Center for Environmental Investments. Nawet gdyby jakimś zrządzeniem losu do wprowadzenia podatku nie doszło, to nie zmienia to istotnie obrazu sytuacji. Przy obecnych obciążeniach podatkowych rosyjska branża naftowa może zachować akceptowalną rentowność pod warunkiem, że ceny ropy nie spadną w długim terminie wyraźnie poniżej 60 USD za baryłkę — uważa ośrodek TS Lombard.

Już obecnie w wielu miejscach ceny energii ze źródeł odnawialnych są niższe od pochodzącej ze spalania paliw kopalnych. Zdaniem części prognostów kontynuacja tej dynamiki oznacza, że popyt na ropę zacznie spadać już za pięć lat, czyli o 10 lat wcześniej, niż zakładał Kreml. W tej sytuacji koszty prowadzonych na Syberii i w Arktyce wielkich inwestycji w wydobycie ropy i gazu mogą nie tylko nigdy się nie zwrócić, ale wręcz pociągnąć Rosję ku kryzysowi. Mimo deklaracji rozwoju energetyki odnawialnej oferowane jej przez rząd wsparcie wciąż jest śladowe, zwłaszcza jeśli porównać je z hojnymi dotacjami do projektów naftowych.

— Rosja powinna zacząć myśleć o przystosowywaniu się do zmian teraz, kiedy jeszcze dysponuje przychodami z eksportu surowców — przestrzega w rozmowie z Bloombergiem Niclas Frederic Poitiers, pracownik naukowy brukselskiego think-tanku Bruegel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane