Zamachy w USA mogą uderzyć w sektor IT

Tomasz Furman
opublikowano: 2001-09-17 00:00

Zamachy w USA mogą uderzyć w sektor IT

Ataki terrorystyczne dokonane w Stanach Zjednoczonych mogą mieć negatywny wpływ na światowe rynki finansowe. Wprawdzie sama gospodarka amerykańska nie ucierpiała zbytnio z tego powodu, ale za to prawdopodobny jest spadek zaufania konsumentów. Powodem pogorszenia nastrojów mogą być głównie czynniki o charakterze psychologicznym. To z kolei może przełożyć się na spadek dokonywanych wydatków. Realizacja takiego scenariusza oznaczałaby wyhamowanie wzrostu gospodarczego.

— W historii USA oraz całego świata nie miały do tej pory miejsca zamachy terrorystyczne o takiej skali i sile, jak zanotowano ostatnio w Nowym Jorku i Waszyngtonie. Pokazały one, że Amerykanie nie mogą czuć się bezpieczni nawet w swoim kraju — uważa Jarosław Pasternak, analityk BDM PKO BP.

Specjaliści liczyli na ożywienie koniunktury w USA już w czwartym kwartale. Podstawą do takich przewidywań były obniżki stóp procentowych dokonanych przez Fed w pierwszym półroczu. Na niewiele one się jednak zdadzą w obliczu spadku zaufania konsumentów.

— Wzrost gospodarczy w USA przede wszystkim zależy od wydatków konsumentów. Jeżeli w tym zakresie nie nastąpi poprawa, lecz wręcz pogorszenie, to przedsiębiorstwa nie zwiększą produkcji, bo nie będzie do tego podstaw — twierdzi Jarosław Pasternak.

Banki centralne całego świata zapowiadają jednak, że nie dopuszczą do powstania poważnych problemów finansowych na rynkach międzynarodowych. Mimo to już wiadomo o pojawiających się trudnościach związanych z atakami na World Trade Center i Pentagon. Dla przykładu zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Stanami Zjednoczonymi spowodowało zaburzenia w dostawach wielu dóbr. W związku z ostatnimi atakami dziś na rynku jest również dużo niepewności, co powoduje liczne perturbacje zarówno w obrocie papierami wartościowymi, jak i walutami oraz surowcami. Zdecydowanie gorszych konsekwencji dla gospodarki światowej należałoby się spodziewać w sytuacji powtórnego uderzenia terrorystów i ewentualnego konfliktu zbrojnego w którymś z krajów wspierających terroryzm.

Zdarzenia wpływające na gospodarkę Stanów Zjednoczonych najczęściej mają też istotne konsekwencje dla większości krajów świata. Coraz silniejsze powiązania Polski z rynkami międzynarodowymi oznaczają, że również to, co dzieje się nad Wisłą, w dużym stopniu zależy od zmian zachodzących poza granicami kraju.

— Wzrost gospodarczy Polski jest dziś oparty na eksporcie. Jeżeli zatem nastąpi dalsze spowolnienie w USA, to będzie ono miało również miejsce w krajach Unii Europejskiej. To z kolei znacząco ograniczy możliwości wywozu krajowych dóbr za granicę — mówi analityk BDM PKO BP.

W tym miejscu warto również pamiętać, że USA są eksporterem wzrostu gospodarczego. W efekcie ataki terrorystyczne w amerykańskich miastach mogą również poważnie wpłynąć na PKB w Polsce. Zwłaszcza że krajowy popyt już od dłuższego czasu jest bardzo słaby, co tłumaczy wysokie bezrobocie i nie najlepsze nastroje społeczne.

Jednym z sektorów, którego kondycja finansowa w największym stopniu zależy od wzrostu gospodarczego jest informatyka. Jest tak m.in. dlatego, że odbiorcy produktów i usług dostarczanych przez spółki IT w przypadku spowolnienia w pierwszej kolejności ograniczają inwestycje. Tak właśnie dzieje się w Polsce od kilku kwartałów. Co gorsza, niewiele wskazuje na to, by w najbliższych miesiącach nastąpiła w tym zakresie istotna poprawa.

— Spółki IT notowane na warszawskiej giełdzie w tym roku nie spodziewają się znaczącej poprawy wyników. Wybory parlamentarne, problemy budżetowe, spadek PKB i kryzys na świecie skutecznie ograniczają liczbę i wartość podpisywanych kontraktów — uważa Jarosław Pasternak.

Jego zdaniem, podobnie zresztą jak i przedstawicieli przedsiębiorstw informatycznych, wyraźna poprawa wyników w branży może być widoczna dopiero w drugiej połowie 2002 roku. Wszystko oczywiście pod warunkiem realnego określenia i realizacji programu uzdrowienia finansów publicznych, zmniejszenia deficytu budżetowego i dokonania obniżek stóp procentowych. W tym czasie nie powinno też dojść do znaczącego osłabienia kursu złotego.

Dziś nie najlepsza sytuacja makroekonomiczna znajduje swoje odzwierciedlenie nie tylko w wynikach finansowych przedsiębiorstw IT, ale i w notowaniach ich akcji na GPW. O ile jednak jeszcze kilka miesięcy temu kursy tych walorów reagowały zdecydowanie silniej niż cały rynek, o tyle dziś są one ściśle skorelowane z indeksem WIG 20.

— Mniejsze wahania cen są przede wszystkim wynikiem zmiany nastawienia inwestorów giełdowych do branży IT. Obecnie zdecydowanie bardziej liczą się fundamenty niż moda panująca na rynku — twierdzi specjalista BDM PKO BP.

Od strony fundamentalnej najsilniejszą spółką informatyczną na GPW jest Computerland. Wprawdzie w ostatnim czasie jego kurs zniżkował, ale z drugiej strony spadki były relatywnie małe.

— Najmocniejszą stroną Computerlandu jest zdywersyfikowany portfel zamówień. Dzięki temu w dużym stopniu spółka stabilnie rozwija się i systematycznie poprawia osiągane wyniki — mówi Jarosław Pasternak.

Mimo uzależnienia od kilku odbiorców, jak ZUS, PZU, TP SA i Warty, dobrze na rynku radzi sobie Prokom. Powodem uzyskiwania stabilnych przychodów są właśnie długoterminowe kontrakty zawarte z wyżej wymienionymi podmiotami. Dodatkowo gdyńska spółka ma duże szanse na podpisanie w najbliższym czasie nowych umów z TP SA, które mogą jej przynieść przychody rzędu kilkuset milionów złotych.

— Ze względu na niską wycenę rynkową atrakcyjny fundamentalnie jest też Softbank. Dodatkowo w 2002 roku prawdopodobnie zostanie w końcu podpisana umowa z PKO BP, przy realizacji której Softbank będzie głównym podwykonawcą oraz ma duże szanse zawrzeć znaczące umowy w segmencie publicznym — uważa analityk BDM PKO.

W gronie czterech najbardziej popularnych dziś na GPW akcji spółek IT, najsłabiej fundamentalnie wygląda Comarch. Jest tak m.in. ze względu na uzależnienie się spółki od kontraktów zawartych z TP SA. Co gorsza, większe szanse na podpisanie nowych umów z Telekomunikacją ma teraz Prokom.