Dziś Senat rozpatrzy budzącą kontrowersje ustawę o nasiennictwie
Przeciwnicy GMO zapowiadają protesty. Eksperci obalają ich czarne wizje.
Forsowana przez rząd ustawa o nasiennictwie, która ma umożliwić w Polsce rejestrację genetycznie zmodyfikowanych odmian roślin uprawnych, będzie dziś i jutro rozpatrywana na posiedzeniu plenarnym Senatu. W związku z tym uaktywnili się przeciwnicy GMO, którzy w ostatnim czasie mocno lobbowali za odrzuceniem ustawy, śląc apele do m.in. polityków i mediów. Zapowiedzieli też na dziś demonstrację przed Senatem. W walce przeciwko uprawom zmodyfikowanych genetycznie odmian roślin w Polsce wytaczają ciężkie działa. Argumentują, że doprowadzą do m.in. nieodwracalnego skażenia środowiska naturalnego czy zniszczenia rolnictwa ekologicznego. Koronnym argumentem i straszakiem w ich rękach jest jednak teza, że żywność zawierająca GMO zagraża zdrowiu ludzi i zwierząt.
Tymczasem eksperci do spraw żywności i żywienia zdecydowanie ją obalają.
— Nie ma na razie żadnych dowodów potwierdzonych badaniami epidemiologicznymi, że żywność modyfikowana genetycznie niesie zagrożenie dla zdrowia ludzi. O jej bezpieczeństwie zapewnia m.in. Światowa Organizacja Zdrowia. Żywność modyfikowana genetycznie jest od kilkunastu lat spożywana w wielu krajach świata przy braku negatywnych skutków zdrowotnych w skali populacji. Jest ona zresztą dzisiaj często lepiej przebadana niż żywność konwencjonalna. Brak jest jakichkolwiek dowodów na to, że spożywanie żywności modyfikowanej genetycznie niesie większe ryzyko zdrowotne niż spożywanie żywności konwencjonalnej — mówi Lucjan Szponar, adiunkt ds. bezpieczeństwa żywności z Instytutu Żywności i Żywienia.
Fakty i mity
Podkreśla, że obecnie na polskim rynku żywności zawierającej GMO jest niewiele. A nasze prawo wymaga, aby żywność zawierająca więcej niż 0,9 proc. surowców modyfikowanych genetycznie była specjalnie oznakowana, co chroni konsumenta i umożliwia wybór.
— Szerzące się w społeczeństwie mity na temat rzekomych zagrożeń dla zdrowia ze strony żywności modyfikowanej genetycznie są według mnie wynikiem niepokoju i lęku wielu osób przed nieznanym. O dziwo, lęki te występują w społeczeństwach UE, ale nie ma ich już w USA czy Azji —mówi Lucjan Szponar.
Przeciwnicy GMO są jednak bardzo zdeterminowani.
— Domagamy się, aby senatorowie podczas głosowania 27 lipca odrzucili ustawę o nasiennictwie w jej obecnej formie oraz by rząd natychmiast, wzorem innych krajów UE, wprowadził zakaz upraw GMO —mówi Anna Szmelcer, prezes stowarzyszenia "Polska Wolna od GMO".
— Nowa propozycja ustawy o nasiennictwie to zaproszenie dla korporacji agrobiznesu do przejęcia kontroli nad łańcuchem pokarmowym w Polsce, a tym samym do zniszczenia tradycyjnych i ekologicznych, rodzinnych gospodarstw rolnych, które jako jedyne produkują odżywczą i naturalną żywność — mówi Sir Julian Rose, prezes Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi.
Na razie jednak nic w sprawie ustawy nie jest przesądzone.
— Uchwalona przez Sejm i przekazana do Senatu ustawa o nasiennictwie umożliwia rejestrację genetycznie zmodyfikowanych odmian roślin uprawnych, lecz tak jak było do tej pory, zakazuje obrotu takimi nasionami. Trudno jednak przewidzieć, jaki będzie ostateczny kształt tej ustawy, bo senacka Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi odrzuciła jej tekst w całości. O losie ustawy i ewentualnych poprawkach zadecyduje głosowanie na posiedzeniu plenarnym Senatu —wyjaśnia Adam Zych, rzecznik Głównego Inspektoratu Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa.
Podkreśla, że obecnie w Polsce nie ma zakazu uprawy roślin genetycznie zmodyfikowanych. Ministerstwo Środowiska zamierza jednak uregulować ten obszar działalności rolniczej w innej ustawie: prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Jej projekt jest już od dłuższego czasu rozpatrywany w Sejmie.
Katalog zysków
Pytani przez "PB" przedstawiciele sektora rolno-spożywczego zwracają uwagę na korzyści ekonomiczne, jakie daje stosowanie GMO.
— Zmodyfikowane genetycznie odmiany roślin uprawnych dają większe plony od konwencjonalnych, są bardziej odporne na szkodniki i wymagają stosowania mniejszej ilości środków chemicznych. Obniżają więc znacznie koszty produkcji żywności oraz pasz. Aby zapewnić polskiej gospodarce konkurencyjność, warto zezwolić na stosowanie GMO w rolnictwie, jednak pod warunkiem prowadzenia takich upraw w prawnie określonych warunkach i poddania ich ścisłej kontroli. Teraz panuje wolnoamerykanka — mówi Tadeusz Pokrywka, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Przemysł Spożywczy.