Zaostrza się walka o polski rynek stali

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2023-05-07 20:00

Batalię o klienta nad Wisłą wygrywają zagraniczni producenci. Dominują dostawcy z państw UE, ale coraz mocniej rozpychają się zamorscy importerzy, zastępujący rosyjskich.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak zmienia się w Polsce struktura zużycia stali
  • z których państw sprowadzamy dużo wyrobów stalowych i do których je sprzedajemy
  • czemu na polski rynek trafia dużo zagranicznej stali
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

26 mln ton – o tyle w ostatniej dekadzie spadły zdolności produkcyjne europejskich hut. Zakłady z kontynentu coraz częściej wygaszają produkcję. Polska wpisuje się w ten trend. W ciągu dekady ograniczyliśmy potencjał o 2,6 mln ton. Tylko od 2016 r. spadek wyniósł 1,6 mln ton. Mirosław Motyka, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, szacuje, że produkcja tej ilości stali miałaby wartość około 6 mld zł, a po przetworzeniu jej w innych sektorach przemysłu wartość byłaby nawet sześciokrotnie wyższa. Można więc powiedzieć, że w ciągu kilku lat z krajowego rynku wyparowała produkcja warta prawie 36 mld zł.

Pręty tańsze o połowę

Podczas pandemii ceny wyrobów stalowych zaczęły rosnąć z dnia na dzień. Odbiorcy skarżyli się, że nie mogą zabezpieczyć ich w dłuższym okresie. Rekord cenowy został pobity po ataku Rosji na Ukrainę. Wówczas na globalnym rynku pojawiły się obawy o dostęp do surowców produkcyjnych i energetycznych, co skutkowało m.in. zwiększeniem popytu na stal i jednoczesnym ograniczeniem jej produkcji i sprzedaży. W efekcie np. ceny prętów budowlanych, które według danych PUDS w pandemii kosztowały około 4 tys. zł za tonę, poszybowały do 6,6 tys. zł za tonę. Obecnie natomiast można je kupić nawet za 3,3 tys. zł za tonę. Ceny różnych rodzajów blach sięgały 8-11 tys. zł, a obecnie wynoszą 4,3-5,1 tys. zł.

Polacy potrzebują stali

Mimo redukcji potencjału produkcyjnego zużycie stali w Polsce w ostatnich latach dynamicznie rosło, choć i na tym rynku piętno odcisnął kryzys.

- Dotychczas Polska była zieloną wyspą, ale w ubiegłym roku zanotowaliśmy spadek zużycia o 14 proc. – mówi Mirosław Motyka.

To wskaźnik dwukrotnie wyższy od unijnej średniej.

W 2022 r. zużycie wyrobów stalowych w Polsce wyniosło prawie 13,3 mln ton - w rekordowym 2021 r. wykorzystaliśmy 15,3 mln ton. Henryk Orczykowski, prezes Stalprofilu, alarmuje, że w ubiegłorocznym zużyciu grubo ponad 11 mln ton stanowiły dostawy od producentów zagranicznych. Jego zdaniem pozycja krajowego przemysłu osłabła i trzeba ją wzmocnić.

Stal z zagranicy:
Stal z zagranicy:
Z danych HIPH wynika, że zagraniczne wyroby stalowe dominują w krajowym zużyciu od 2005 r. Wówczas wskaźnik dostaw z innych krajów sięgał 53 proc. a obecnie zwiększył się 80 proc.
fot. Bloomberg

Najwięcej, bo aż 2,8 mln ton wyrobów hutniczych kupiliśmy z Niemiec, a za Odrę wysłaliśmy 1,2 mln ton. W obu przypadkach jest to o kilka punktów procentowych mniej niż w 2021 r. Dynamicznie rosną dostawy do Polski z Włoch, ale nasze firmy też sprzedają więcej na Półwyspie Apenińskim. W ubiegłym roku przywieźliśmy stamtąd 1 mln ton produktów stalowych (wzrost o 7 proc. r/r), a wysłaliśmy tam 275 tys. ton (wzrost o 27 proc. r/r). Jednym z niewielu państw, od których kupujemy mniej stali niż im sprzedajemy, są Czechy. Dostarczyliśmy na ich rynek 1,18 mln ton, a przywieźliśmy 899 tys. ton.

11,7mln ton

Tyle zagranicznych wyrobów stalowych trafiło w ubiegłym roku do Polski z innych państw UE oraz spoza wspólnoty. Nominalnie to o 13 proc. mniej niż w 2021 r., ale popyt na krajową stal spadł mocniej, więc udział zagranicznej w krajowym zużyciu się zwiększył.

Więcej wyrobów z zamorskich krajów

Coraz mocniejszą pozycję na naszym rynku zdobywają także firmy spoza Unii Europejskiej (UE). Mirosław Motyka twierdzi, że po nałożeniu sankcji na Rosję jej miejsce na rynku zajmują m.in. producenci spoza UE, często z odległych zakątków świata. Import z Rosji spadł z 1,36 mln ton w 2021 r. do 0,46 mln ton w 2022 r. W tym czasie przywóz z Korei Południowej zwiększył się ze 142 do 190 tys. ton, z Serbii ze 121 do 184 tys. ton, a z Chin ze 104 do 162 tys. ton. HIPH odnotowała także w 2022 r. import z Japonii, Brazylii czy Tajwanu, a w poprzednim roku dostawy z tych krajów nie były widoczne w statystykach.

Trend się odwraca
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu”

Udział stali importowanej w polskim zużyciu wyrobów stalowych rósł stopniowo od wielu lat i jest to zjawisko charakterystyczne dla większości krajów UE. Od czasu wybuchu pandemii ten proces przybrał jednak na sile i wydaje się, że w pewnej mierze wkrótce zostanie odwrócony – krajowa produkcja zwiększy udział. Spójrzmy na liczby. W latach 2011-12 relacja importu wyrobów stalowych do krajowej produkcji wynosiła ok. 90 proc. W latach 2018-19 było to ok. 120 proc. Później, w ciągu kolejnych dwóch lat pandemii, ta relacja skoczyła nagle do ok. 180 proc. Dlaczego? Głównym powodem mógł być nagły wzrost popytu na towary przemysłowe związany ze zmianą struktury konsumpcji – ludzie w czasie pandemii przestali kupować usługi (bo były zamknięte), a kupowali masowo towary. Firmy produkujące meble, sprzęt RTV/AGD i inne dobra trwałe musiały raptownie zwiększyć produkcję, więc i popyt na komponenty, w tym stalowe. Lokalni wytwórcy stali nie mieli możliwości zaspokojenia tego popytu, więc rósł import. Teraz cały proces ulega odwróceniu. Struktura konsumpcji przesuwa się w kierunku usług, maleje popyt na towary przemysłowe, maleją zapasy. Stopniowo zmniejsza się też relacja importu wyrobów stalowych do produkcji krajowej – teraz wynosi ok. 160 proc. Jednocześnie krajowi wytwórcy wydają się zwiększać produkcję, na co wskazują ostatnie dane o produkcji stali surowej w Polsce, która w marcu była najwyższa od trzech lat.

5,14mln ton

Tyle wyniosły w 2022 r. dostawy polskich wyrobów stalowych na rynki zagraniczne. Były o 8 proc. niższe niż w 2021 r. - wynika z danych HIPH.

Produkujemy wyroby długie, potrzebujemy więcej płaskich

Dystrybutorzy przekonują, że Polacy zużywają dużo zagranicznych wyrobów stalowych m.in. dlatego, że struktura krajowej produkcji nie odpowiada zapotrzebowaniu.

- W Polsce produkowanych jest dużo wyrobów długich, a konsumujemy znaczną ilość płaskich – twierdzi Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.

W ubiegłym roku krajowi producenci wytworzyli 4,9 mln ton wyrobów długich i niespełna 2,3 mln ton płaskich. Z danych HIPH wynika natomiast, że zużyliśmy 7,57 mln ton produktów płaskich, 4,66 długich i około 1 mln ton rur. W strukturze zużycia wyrobów płaskich aż 96 proc. stanowiły dostawy zagraniczne i tylko 4 proc. krajowe.

Rodzimi producenci realizują i przygotowują inwestycje mające na celu zwiększenie dostaw na krajowy rynek. Węglokoks opracowuje plan budowy stalowni i walcowni oraz innych urządzeń w zakładach grupy. ArcelorMittal Poland do 2028 r. zamierza zastąpić jeden z wielkich pieców na rudę i koks dwoma piecami elektrycznymi, przetapiającymi złom. Cognor zmodernizował zakład w Gliwicach, modernizuje walcownię w Krakowie i szykuje się do budowy nowej w Siemianowicach Śląskich. Gros tych projektów dotyczy jednak dalszego rozwoju potencjału wyrobów długich, a klienci oczekują zwiększenia dostaw także produktów płaskich.

Nie znaczy to, że inwestycje w wyroby długie są niepotrzebne. W tym segmencie na krajowym rynku także zaczynają ostatnio dominować importerzy. Z danych HIPH wynika, że jeszcze w 2004 r. 76 proc. zapotrzebowania na wyroby długie pokrywaliśmy własną produkcją. W 2012 r. wskaźnik dostaw krajowych spadł do 50 proc., ale w kolejnych latach wzrósł. Ostatnio jednak trend odwrócił się na niekorzyść krajowych producentów, którzy zaspokajają 47 proc. zużycia, a 53 proc. wyrobów długich trafia do Polski z innych państw. Dzięki inwestycjom krajowi producenci wyrobów długich mogą poprawić konkurencyjność wobec importerów. Warunkiem jest jednak odbudowa popytu, który w ostatnich miesiącach jest bardzo niski.

Henryk Orczykowski podkreśla, że przedsiębiorcy są gotowi dostarczyć różne rodzaje produktów stalowych, ale klienci nie chcą ich kupować. Jego zdaniem warunkiem odbudowy popytu jest uruchomienie finansowania unijnego. Przedstawiciele branży wierzą, że w dłuższym horyzoncie trend się odwróci i zapotrzebowanie na krajową stal będzie rosło.

Stal leży w składach

Tuż po wybuchu wojny w Ukrainie klienci byli gotowi zapłacić za wyroby stalowe każdą cenę, byle tylko je kupić. W pierwszym półroczu 2022 r. napełnili nimi magazyny. Równocześnie jednak opóźnił się start wielu inwestycji, np. kolejowych czy mieszkaniowych. Głównym powodem opóźnienia projektów infrastrukturalnych było zablokowanie funduszy unijnych, zwłaszcza z Krajowego Planu Odbudowy. To efekt sporu rządu PiS i Komisji Europejskiej o przestrzeganie w Polsce praworządności. Inwestycje mieszkaniowe zostały natomiast ograniczone z powodu wzrostu stóp procentowych, który miał na celu zwalczenie inflacji, i związanej z nim zapaści na rynku kredytów hipotecznych. Wciąż są jednak branże, w których zużywa się sporo stali. To m.in. zbrojeniówka i motoryzacja.