Zapaliła się czerwona lampka

opublikowano: 19-02-2013, 00:00

Mieszkania: Nasycenie rynku i ograniczony dostęp do finansowania sprawiają, że spółki coraz ostrożniej podchodzą do nowych inwestycji

Zdaniem Mariusza Kani, prezesa agencji Metrohouse & Partnerzy, planowanie działalności wymaga obecnie od firm deweloperskich dokładniejszej obserwacji rynku i zaangażowania w inwestycje z największą szansą na powodzenie.

Większa rozwaga

Najatrakcyjniejszy dla spółek niezmiennie pozostaje rynek warszawski.

— Jest uważany za najmniej ryzykowny, choć szacuje się, że działa na nim ponad 300 firm deweloperskich. O ile niż demograficzny może się przyczynić do spadku popytu na mieszkania w skali krajowej, dla Warszawy prognozuje się niesłabnącą migrację nowych mieszkańców — twierdzi Bartosz Jankowski, menedżer ds. rynku pierwotnego w Home Broker.

Od dwóch lat deweloperzy chętnie inwestują także w Krakowie.

— Działają tu także duzi gracze krajowi i międzynarodowi, np. Budimex Nieruchomości, Echo Investment, BRElocum, Hines czy Angel Group.

W ostatnim roku w stolicy Małopolski więcej budów wznowiono niż wstrzymywano. Nowe obiekty powstają nie tylko na obrzeżach miasta, ale również w jego ścisłym centrum — zauważa Paweł Grabowski z agencji Ober-Haus. Na celowniku spółek, zwłaszcza regionalnych, jest także Trójmiasto.

— W 2013 r. do sprzedaży trafiły tam zapowiadane już od kilku miesięcy inwestycje w centrach miast. Natomiast w zawieszeniu jest kilka projektów mieszkaniowych na obrzeżach — tam ceny spadły najbardziej, a konkurencja jest największa — mówi Paweł Grabowski.

Jak twierdzą eksperci, deweloperzy są jednak coraz bardziej świadomi, że rozpoczęcie budowy nawet w najpopularniejszej części największego miasta nie gwarantuje odpowiedniego tempa sprzedaży.

— Z tego powodu zaczynają się interesować miejscami o znacznie mniejszym nasyceniu. Najczęściej są to miasta o liczbie mieszkańców od 100 do 400 tys., w których rynek deweloperski ogranicza się do niewielkich firm rodzinnych i aktywności spółdzielnimieszkaniowych. Przy umiarkowanej konkurencji dobra inwestycja sprzeda się tam znacznie łatwiej niż dużym mieście — twierdzi Mariusz Kania.

Spółki budują to, na co stać przeciętego kupującego. A stać go na niewiele. — W większości miast, poza Warszawą, średnia wartość transakcji nie przekracza 250 tys. zł, np. w Łodzi mieszkania sprzedaje się średnio za 165 tys. zł — tłumaczy Mariusz Kania.

Ponieważ w większości przypadków o zakupie decyduje cena, spółki koncentrują się na budowie lokali do 60 mkw. Potwierdzają to dane Ober-Haus, zgodnie z którymi lokale dwu- i trzypokojowe stanowią około 65 proc. oferty deweloperskiej, natomiast czteropokojowe i większe tylko 20-25 proc. Niska cena często wiąże się jednak z niższym standardem.

— Niektórzy deweloperzy zrezygnowali z budowy hal garażowych, a dla mieszkańców dostępne są tylko naziemne miejsca postojowe — mówi Paweł Grabowski. Choć wysoki standard nie jest już tak pożądany jak kiedyś, kupujący nadal przywiązują uwagę do położenia kupowanego mieszkania, tj. odległości od centrum, dostępności infrastruktury drogowej, sklepów, punktów usługowych, szkół i przedszkoli oraz zasięgu komunikacji miejskiej.

Nowa perspektywa

Zdaniem Bartosza Jankowskiego, w dosyć niepewnym 2013 r. deweloperzy powinni pozostać aktywni na rynkach, które znają najlepiej i na których mają już ugruntowaną pozycję. Ich plany inwestycyjne może jednak zmienić program dopłat do kredytów Mieszkanie dla Młodych, który rząd planuje uruchomić na początku roku 2014.

— Spółki wciąż nie są pewne, w którą stronę pójdą założenia programu. Jeśli jednak stanie się tak, jak to jest zapowiadane zapowiadane, i pomoc finansowa z budżetu państwa będzie dotyczyć przede wszystkim zakupu w dzielnicach peryferyjnych, to deweloperzy właśnie tam zaczną kupować grunty pod przyszłe inwestycje. Znacznie niższa cena za 1 mkw. wraz z marketingowym wsparciem programu może pozwolić budującym tam firmom na uzyskanie wysokiej marży — tłumaczy Bartosz Jankowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu