Zapłacą za to firmy

PB
opublikowano: 2010-10-06 00:00

prawo

Rozpoczęły się szkolenia dla pierwszej grupy osób zainteresowanych pracą w Narodowych Siłach Rezerwowych. W wyniku naboru ma powstać formacja licząca 20 tys. żołnierzy rezerwy. Pracodawcy RP zwracają uwagę na zagrożenia z tym związane.

Wielokrotnie nowelizowana ustawa z 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej postanawia m.in., że w okresie pozostawania w przydziale kryzysowym przez żołnierza rezerwy będącego pracownikiem jego stosunek pracy w zasadzie nie może być wypowiedziany ani rozwiązany. Może to spowodować, że pracodawca utraci wpływ na politykę zatrudnienia w swojej firmie. Jest to tym ważniejsze, że pracownik jest dla pracodawcy inwestycją. Przewidziane w ustawie i uszczegółowione w projekcie rozporządzenia zasady kompensowania strat dla pracodawców z tytułu zwolnienia pracownika na czas odbywania ćwiczeń wojskowych lub pełnienia okresowej służby wojskowej są niewystarczające.

Należy założyć, że wojsko będzie zainteresowane współpracą z tymi żołnierzami, którzy także dla pracodawców, z racji posiadanych kompetencji, będą należeć do kategorii osób stanowiących trzon załogi. Ich nieobecność utrudni prowadzenie działalności gospodarczej. Poniesione przez pracodawcę koszty związane z koniecznością zastępstwa będą co prawda refinansowane, ale dopiero po powrocie pracownika. Oznacza to, że pracodawca będzie instytucją kredytującą, co w czasie spowolnienia gospodarczego jest szczególnie nietrafionym rozwiązaniem. Ten mechanizm nie skompensuje firmom poniesionych strat.

Pracodawcy RP