Armatorzy mogą odzyskać kasę za statki, których nie zbuduje szczecińska stocznia. W grę wchodzi nawet 100 mln USD.
Stocznia Szczecińska Nowa (SSN) ma działać tylko do końca maja. Do tego czasu jej majątek ma zostać sprzedany, a zakład — zlikwidowany. A przecież firma miała podpisane umowy z armatorami na budowę statków w kolejnych latach. Musiała je zerwać. Ci kontrahenci, którzy wpłacili zaliczki i mieli gwarancje Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE), mogą teraz odzyskać kasę od ubezpieczyciela.
— Armatorzy mają prawo zwrócić się do korporacji z roszczeniami o wypłatę gwarancji związanych ze statkami, których budowa nie będzie ukończona przez stocznię — informuje Agnieszka Marcinkowska, rzecznik KUKE.
Dwóch już zgłosiło roszczenia i korporacja musiała wypłacić pieniądze. Nie informuje, ile. Twierdzi, że nie może podać kwoty gwarancji udzielonych SSN, bo to tajemnica handlowa.
— W grę wchodzi nawet 100 mln USD — mówi jedna z osób zbliżonych do stoczni.
Ile ostatecznie KUKE może zapłacić za statki, których stocznia nie zbuduje, zależy od tego, czy na czas zostaną wykonane dwie jednostki obecnie budowane w Szczecinie. Stocznia zapewnia, że będą gotowe na czas. Ewentualne opóźnienie oznaczałoby, że armatorzy także za nie mogą zażądać zwrotu gwarancji ubezpieczeniowych.
Dwa statki buduje też Stocznia Gdynia i od terminowości ich wykonania zależy wysokość ewentualnych przyszłych wypłat dla armatorów.
KUKE podkreśla, że wypłaty będą dokonywane z rachunku "Interes Narodowy" i nie wpłyną na wyniki finansowe i kapitały korporacji.
SPECJALNIE DLA PULSU
Zdążymy na czas
W Stoczni Gdynia do ostatniej chwili negocjowałem przekazanie statku Ramiemu Ungarowi. Samochodowiec został oddany w terminie, a do stoczni wpłynęło ekstra 7 mln USD, dzięki czemu mogliśmy pracownikom wypłacić premie. Przekazaliśmy też statek ze Stoczni Szczecińskiej Nowa, dzięki czemu zyskaliśmy dodatkowo 8 mln USD.
W każdej z firm do końca maja trzeba ukończyć jeszcze po dwa statki. Zdążymy na pewno. W razie opóźnienia armatorzy mieliby prawo zwrócić się do KUKE o wypłatę gwarancji zaliczek. Postaramy się nie dopuścić do takiej sytuacji.
W Stoczni Gdynia mamy zgłoszonych 1,4 mld zł, a w Szczecinie ponad 700 mln zł. Majątek firm został natomiast oszacowany odpowiednio na 300 mln i 100 mln zł. Oznacza to, że na zaspokojenie szansę mają jedynie wierzyciele zabezpieczeni — w przypadku Gdyni to przede wszystkim skarb państwa i Agencja Rozwoju Przemysłu, a w Szczecinie — Korporacja Polskie Stocznie oraz skarb państwa.
Roman Nojszewski
prezes Bud-Bank Leasing, zarządcy stoczni z Gdyni i Gdańska