Zapowiedzi Fed nie dodały bykom skrzydeł

Roman Przasnyski
opublikowano: 31-08-2010, 00:00

Piątkowy optymizm inwestorów z Wall Street, spowodowany nieco lepszymi, niż się spodziewano, danymi o amerykańskiej gospodarce, a także zapowiedziami Bena Bernanke, szefa Fed, o gotowości dalszego jej wspomagania, okazał się bardzo nietrwały. Nie zdołał się też przenieść na europejskie parkiety, wyczerpując się nad Azją.

Rynki robią wrażenie, jakby nie chciały uwierzyć, że spowolnienie globalnej gospodarki jest już faktem i miały chęć na dyskontowanie przyszłej poprawy. Na to jednak jest chyba zbyt wcześnie, choć można się spodziewać, że pozytywne informacje będą wykorzystywane do wzrostów. Poniedziałkowe dane o niewielkim wzroście dochodów i wydatków Amerykanów, zbliżone do oczekiwanych, okazały się niewystarczające.

Główne indeksy na warszawskiej giełdzie zaczęły poniedziałkową sesję od wzrostów po około 0,3 proc. Wskaźnik średnich firm zyskiwał 0,2 proc., a sWIG80 rósł o 0,4 proc. Do południa zmiany wartości indeksów były bardzo niewielkie. WIG20 poruszał się w bardzo wąskim przedziale 2430-2440 punktów. Opublikowane w piątek dane dotyczące amerykańskiej gospodarki i wieczorny spory wzrost indeksów na Wall Street nie spowodowały żadnej reakcji naszych inwestorów. Nie zareagowali oni także na bardzo dobre informacje o wzroście polskiej gospodarki o 3,5 proc.

W pierwszej fazie notowań liderami wzrostów na naszym parkiecie były akcje PZU i Lotosu, zyskujące po 1,5 proc. O 1 proc. w górę szły walory KGHM. Zmiany kursów największych spółek w ciągu dnia były dość anemiczne, podobnie jak aktywność handlu. Do południa obroty sięgnęły zaledwie 340 mln zł. Sytuacja pogorszyła się wczesnym popołudniem, wraz ze spadkami kontraktów na amerykańskie indeksy i zniżkami na głównych parkietach europejskich. WIG20 znalazł się nieznacznie pod kreską, schodząc poniżej 2430 punktów. W tym czasie walory BZ WBK zniżkowały o 1,7 proc., a papiery Pekao i PKN Orlen traciły po 0,6 proc. W ostatnich godzinach sesji przecena przybrała na sile. Ostatecznie WIG20 spadł o 0,68 proc., a WIG zniżkował o 0,24 proc. Znacznie lepiej radziły sobie wskaźniki małych i średnich spółek. MWIG40 zyskał 0,39 proc., a sWIG80 wzrósł o 0,41 proc. Obroty były bardzo niskie i wyniosły nieco ponad 830 mln zł.

Piątkowy, sięgający ponad 1,2 proc., wzrost indeksu naszych największych spółek, dający nadzieję na przełamanie złej passy, okazał się falstartem. Nie doczekał się bowiem zdecydowanej kontynuacji. Jego podstawy były dość mizerne. Optymizmu budowanego na mniejszym niż się spodziewano osłabieniu wzrostu gospodarczego za oceanem oraz gotowości Fed do jego podtrzymywania starczyło u nas i na świecie na zaledwie jeden dzień. Tym samym sierpień można spisać na straty, a szanse na pogodną jesień rysują się raczej mgliście.

Roman

Przasnyski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane