Na rynku pojawia się coraz więcej funduszy zagranicznych. Czy warto w nie inwestować i czym się różnią od krajowych.
Polacy się bogacą i coraz częściej myślą o efektywnym gospodarowaniu swymi oszczędnościami. W czasach, gdy fundusze inwestycyjne przynoszą zyski 30-40 a nawet 70 proc. w skali roku lokata bankowa o oprocentowaniu 5 proc. już nie wystarcza. Dostrzegły to międzynarodowe firmy z sektora finansowego i w 2006 roku na polskim rynku pojawiły się fundusze zagraniczne. A to dopiero rozgrzewka, bo na naszym rynku wciąż nieobecni są kluczowi gracze. Dzięki takim funduszom każdy z nas może bogacić się na wzrostach europejskich, amerykańskich czy nawet azjatyckich giełd. Zanim się na to zdecydujemy warto poznać kilka faktów.
Gorsze wyniki, wcale nie gorsze
Gdy w Polsce zaczęły pojawiać się fundusze zagraniczne z oferty uznanych światowych marek Franklin Templeton czy Merrill Lynch klienci zacierali ręce. W końcu mieli dostęp do funduszy, które działają na rynkach o kilkudziesięcioletniej historii, a każda ze światowych firm zarządza aktywami przewyższającymi łączne aktywa wszystkich polskich funduszy. Na dodatek pracują dla nich najlepsi na świecie specjaliści. To wszystko miało gwarantować doskonałe wyniki. Tymczasem, gdy klienci zaczęli porównywać roczne stopy zwrotu okazało się, że wyniki polskich funduszy wcale nie odstają. Niestety to nie wynik nadzwyczajnych umiejętności naszych zarządzających, ale efekt fantastycznej koniunktury na GPW. Ponieważ rozwinięte rynki nie są w stanie rosnąć w takim tempie, fundusze tam operujące nie mogą notować takich wyników. Choć i wśród nich można znaleźć wyjątki (patrz ramka). Dlatego kluczem do inwestowania w fundusze zagraniczne nie jest hasło: najwyższy zysk, ale: dywersyfikacja, czyli minimalizacja ryzyka nieosiągnięcia zaplanowanego wyniku inwestycji.
A gdy kurs się zmieni
Jeśli inwestowanie za granicą to waluta obca. Jeśli waluta obca to ryzyko kursowe. Dość powiedzieć, że nawet jeśli zarządzający podejmuje tylko trafne decyzji inwestycyjne, klient może nie zarobić. Zysk może zostać zmniejszony przez zmianę kursu, na którą nie ma wpływu nawet najlepszy na świecie zarządzający funduszami. Klient naraża się na ryzyko kursowe, bowiem fundusze zagraniczne są denominowane w walucie obcej, najczęściej EUR lub USD. W związku z tym na początku inwestycji złoty jest przeliczany na walutę. Podobnie po jej zakończeniu. Jeśli w trakcie inwestycji złoty się umocni, czyli kurs np. euro spadnie, to zysk będzie mniejszy. W pewnym uproszczeniu można przyjąć, że wynik inwestycji jest równy stopie zwrotu funduszu pomniejszonej lub powiększonej o zmianę kursu. Trzeba bowiem pamiętać, że słowo ryzyko nie musi oznaczać straty — kurs może zmienić się zarówno na plus, jak i na minus dla klienta.
Jest kilka sposobów na uniknięcie ryzyka. Najprostszy, to inwestowanie oszczędności w euro czy dolarach. Jeśli takich nie mamy to warto najpierw wymienić złotówki na walutę i dopiero potem otworzyć rejestr. Można też wybrać fundusz z gwarancją zachowania kursu czy nawet z gwarancją kapitału.
Łatwy początek
Jeśli podjęliśmy decyzję o dywersyfikacji portfela nawet za cenę nieco mniejszego zysku i akceptujemy lub umiemy ograniczyć ryzyko walutowe możemy przejść do inwestowania. Znalezienie funduszu nie będzie trudne — są w ofercie banków, domów maklerskich oraz doradców finansowych. W większości przypadków, by rozpocząć inwestycję trzeba mieć więcej niż w przypadku polskich funduszy — najczęściej limit to 1 tys. USD lub EUR. n
Szeroka oferta funduszy inwestycyjnych, która umożliwia inwestycje w najróżniejsze rynki, obejmuje często rejony z różnych względów niedostępne dla wielu inwestorów. Poniżej przedstawiamy kilka funduszy, które charakteryzują się bardzo oryginalnymi strategiami inwestycyjnymi. Inwestycje w te indeksy często wymagają spełniania bardzo skomplikowanych wymogów prawnych, co jest bardzo trudne do spełnienia dla inwestora indywidualnego. Dzięki funduszom opartym o te rynki każdy inwestor detaliczny może sobie pozwolić na inwestycje: w Chinach, Meksyku, Indiach lub gdziekolwiek indziej na świecie, oraz w ujęciu sektorowym, np. szeroko pojętą energię lub złoto. Dodatkowym atutem jest możliwość dokonania tych inwestycji w jednym oddziale jednego banku.
Franklin India Fund
Franklin Mutual Global Discovery Fund
Templeton BRIC Fund
Templeton Asian Growth Fund
Templeton Latin America Fund
Franklin Global Real Estate Fund
Merrill Lynch Global Allocation Fund
Merrill Lynch World Energy Fund
Merrill Lynch World Mining Fund
Merrill Lynch European Fund
Robeco Emerging Markets Equities
NIUANSE PODATKOWE
Niestety zysk osiągnięty z inwestycji kapitałowych podlega opodatkowaniu (tzw. podatek Belki w wysokości 19 proc.) W przypadku inwestycji w polskie fundusze sprawa jest prosta —po zakończeniu inwestycji otrzymujemy zysk pomniejszony o podatek. Sytuacja komplikuje się, jeśli zyski przyniesie fundusz zagraniczny, bo przepisy nie precyzują, po której stronie — banku czy klienta, leży obowiązek rozliczenia się z fiskusem. Jeśli nie zrobi tego pośrednik obowiązek wyliczenia podatku i złożenia deklaracji spadnie na podatnika. W praktyce niektóre banki odprowadzają 19 proc. podatku. Tutaj czai się pułapka. Zysk może już być raz opodatkowany (w kraju gdzie zarejestrowany jest fundusz). Popularne fundusze z Luksemburga tzw. fundusze SICAV zysk wypłacają często w postaci dywidendy. Jest ona opodatkowana w Luksemburgu. Zapłacony tam podatek powinien być odjęty od polskiego podatku. Jednak nie wszystkie banki dokonują takich odliczeń i w rzeczywistości klient zapłaci podatek dwa razy. Warto to sprawdzić przed rozpoczęciem inwestycji.
Grzegorz Nawacki