Żarty się skończyły

Eryk Mistewicz
opublikowano: 2005-09-26 00:00

Czy Jan Maria Rokita winien być premierem? Szefowi rządu potrzeba osobowości i miru. Tego nie odmawiają mu i wrogowie. Warto, aby miał wizję państwa. Powinien być twardy i zarazem koncyliacyjny. Sprawdził się, prowadząc klub parlamentarny PO. A dla PiS stanowi gwarancję, że PO nie zapomni o wartościach konserwatywnych. To de facto jedyny polityk Platformy, który mógłby być szefem rządu współtworzonego z PiS.

Zapewne Jan Maria Rokita już wie, że właśnie od tej chwili teatr polityczny jest zamknięty, a zaczyna się konkretna robota. I co ważniejsze: zostaje na nią rok, może dwa. Tyle mniej więcej ma każdy rząd na podejmowanie konkretnych decyzji. Na najtrudniejsze jest ledwie parę pierwszych miesięcy — jeszcze na fali powyborczego entuzjazmu. I tego właśnie entuzjazmu nie można zabić w starciu „samców alfa”, osobowości przywódczych nowego rządu.

Nie ma dziś miejsca dla dwóch premierów jednocześnie, dla prezydenta chcącego zarządzać „z tylnego siedzenia”, dla ludzi dopiero uczących się zarządzania krajem i nie potrafiących poskromić chęci walki kogutów. Jeśli do niej dojdzie, czekają nas za chwilę następne wybory.

ERYK MISTEWICZ specjalista marketingu politycznego