Zarząd Anwilu już poparł fuzje w chemii

Anna Bytniewska
opublikowano: 2002-03-28 00:00

Zarząd Anwilu, zagrożony utratą stanowisk, przychyli się do planów MSP połączenia produkcji PCW z ZA Tarnów. Pracownicy obawiają się jednak, że taki alians może być niebezpieczny dla ich spółki.

Ministerstwo Skarbu Państwa nie może narzekać na brak posłuchu wśród kierownictwa państwowych lub pośrednio kontrolowanych przez resort spółek. Do grona lojalnych dołączył Anwil, należący w 74 proc. do PKN Orlen.

Zarząd Anwilu, który do niedawna niechętnie odnosił się do planów resortu i Nafty Polskiej połączenia produkcji PCW Anwilu i ZA Tarnów, zmienił zdanie.

— Na spotkaniu w MSP, które odbyło się 15 marca, oświadczyłem, że moja firma — jako jedna z dwóch w branży chemicznej —jest w pełni przygotowana do realizacji programu restrukturyzacji produktowej. Zarząd wspiera wszystkie działania MSP, zmierzające do stworzenia organizmów umożliwiających osiągnięcie przewagi konkurencyjnej w skali europejskiej i globalnej — zapewnia Krzysztof Kaczorowski, prezes Anwilu.

Niedawno zmieniła się rada nadzorcza spółki. Weszli do niej nowi przedstawiciele PKN Orlen i MSP, w większości związani z nowym układem politycznym.

Resortowi skarbu chodzi o uratowanie Tarnowa — spółki, która daje zatrudnienie 3600 osobom w regionie o niewielkim stopniu uprzemysłowienia. Ponadto ta państwowa firma nie należy do nowoczesnych, o które inwestorzy kruszyliby kopie. Faktem jest, że na rynku jest jeszcze miejsce na jednego producenta PCW. Trudno jednak odmówić racji wypowiedziom prezesa Anwilu sprzed kilku tygodni.

— W Tarnowie nie ma już czego przejmować. Stara instalacja do produkcji PCW w tym zakładzie jest bardzo nierentowna, a rozpoczęta inwestycja w zakresie produkcji PCW nie spełnia kryteriów ekonomicznych. Zgodnie z nimi instalacja wytwarzająca ten produkt powinna mieć wydajność zaczynającą się od poziomu 300 tys. ton rocznie, tymczasem Tarnów wytwarza 70 tys. ton — mówi Kazimierz Kaczorowski.

Aliansu z tarnowskim PCW obawiają się pracownicy Anwilu. Uważają, że połączenie z Tarnowem nadmiernie obciąży ich spółkę, co może zachwiać jej płynnością finansową. Tarnowskie Azoty 2001 r. zamknęły stratą 180 mln zł i przychodami ze sprzedaży wynoszącymi 0,7 mld zł. Według nieoficjalnych informacji, Anwil zarobił 20 mln zł.

— Anwil daje zatrudnienie 4 tys. osób, czyli utrzymuje blisko 20 tys. mieszkańców Włocławka. Nie chcemy, aby był traktowany jak gąbka, z której należy jak najwięcej wycisnąć. Nie chcemy upolitycznienia naszej sprywatyzowanej firmy — twierdzi chcący zachować anonimowość pracownik Anwilu.

Ryszard Ścigała, prezes ZA Tarnów, zapewnia, że jego zakładom chodzi głównie o dostęp do surowca.

— Dla nas istotne jest przede wszystkim to, żeby Anwil umożliwił nam dostęp do chlorku winylu - surowca do produkcji PCW. Bardzo by nam tym pomógł — mówi prezes ZA Tarnów.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface