Zarząd broni Tarnowa przed Rosjanami

KMK, GN
opublikowano: 2012-06-04 00:00

Jeśli Acron chce przejąć chemiczną spółkę musi znacząco podnieść cenę w wezwaniu.

Acron, który ogłosił wezwanie na Zakłady Azotowe Tarnów, ma pod górkę. Najpierw cenę (36 zł za akcję) za niewystarczającą uznali główni akcjonariusze i analitycy. Później przejęciu sprzeciwili się związkowcy, a w weekend dołączyli do nich szefowie chemicznej spółki.

„Zarząd jest zdecydowanie przeciwny wezwaniu. Nie odzwierciedla wartości godziwej spółki i nie uwzględnia jej strategii długoterminowej” — czytamy w stanowisku zarządu. Zarząd powołuje się na analizy, które zlecił JP Morgan i Societe Generale. Obaj giganci uznali, że cena nie odzwierciedla wartości godziwej. Ale nie chodzi tylko o cenę.

„Uzyskanie przez wzywającego kontroli nad spółką może negatywnie wpłynąć na realizację starannie opracowanej strategii, dotychczas konsekwentnie i skutecznie wdrażanej” — przekonuje zarząd.

Według władz grupy Tarnów uzyskanie przez wzywającego kontroli może negatywnie wpłynąć na realizację dotychczasowej strategii. Przekonują, że na przejęciu skorzysta jedynie Acron. Rosjanie nie wyjaśnili, w jaki sposób będą dążyć do wykorzystania synergii w zakresie dostępu do baz surowcowych, infrastruktury, logistyki i rynków zbytu.

Dodatkowo Acron nie określił planów rozwoju technologii produkcji kaprolaktamu i źródeł jego finansowania. Związkowcy obawiają się, że akwizycja skończy się sprzedażą produktów Acronu pod marką Tarnowa. Rosjanie przekonują, że obawy są nieuzasadnione.

— Planujemy wspierać realizację dotychczasowej strategii rozwoju grupy i wynikający z tego plan inwestycyjny. Podobnie jest z polityką kadrową — uważamy, że wraz z rozwojem grupy w dłuższym okresie możliwe jest tworzenie nowych etatów, nie przewidujemy konieczności redukcji zatrudnienia – zapewnia Vladimir Kantor, wiceprezes Grupy Acron.

Przekonuje, że Acron, jako strategiczny inwestor, zapewni grupie Tarnów silną pozycję rynkową i dynamiczny rozwój m.in. dzięki dostępowi do własnych surowców, a także międzynarodowej sieci dystrybucji. Analitycy uznają obawy zarządu Tarnowa za uzasadnione.

— Acron dysponuje potężną bazą surowców, co zagraża dalszej produkcji amoniaku w Polsce. Rosjanie mogliby sprowadzać gotowy surowiec z własnych zakładów. To spółka nawozowa, więc po ewentualnym przejęciu pozostała działalność chemiczna tj. alkohole czy kaprolaktam mogłaby zostać zmarginalizowana — mówi Krystian Brymora, analityk DM BDM.

Jeśli Acron chce kupić Tarnów musi podnieść cenę. Według naszych nieoficjalnych informacji resort skarbu zacznie analizować ofertę Rosjan dopiero jeśli na stole pojawi się 42 zł za papier.

— Acron wykazuje determinację do wejścia na unijny rynek. Oczekuję, że Rosjanie podniosą cenę znacznie powyżej 40 zł — mówi Krystian Brymora.