Zarząd i inwestorzy Ropczyc spierają się o program motywacyjny

opublikowano: 25-04-2019, 22:00

Niespotykanie hojny program motywacyjny dla menedżerów Ropczyc wzbudził wątpliwości części inwestorów. Zarząd postanowił więc go zmodyfikować

Zarząd Zakładów Magnezytowych Ropczyce, producenta ceramicznych materiałów ogniotrwałych używanych do budowy pieców, chciał bardziej związać z firmą około 60 kluczowych menedżerów. Planował dla nich program motywacyjny, polegający na nieodpłatnym przekazaniu nawet 20 proc. akcji, wartych obecnie około 42 mln zł. „Dosyć długo inwestuję na giełdzie, ale aż tak wysokiego programu motywacyjnego nie pamiętam” — napisał do „PB” jeden z inwestorów. Opór był na tyle silny, że po konsultacjach z przedstawicielami funduszy zarząd postanowił ponownie zastanowić się nad pomysłem.

Józef Siwiec szefuje podkarpackiej firmie od 19 lat, jednak jest
z nią związany znacznie dłużej, bo od 1979 r.
Zobacz więcej

40 LAT W ROPCZYCACH:

Józef Siwiec szefuje podkarpackiej firmie od 19 lat, jednak jest z nią związany znacznie dłużej, bo od 1979 r. Fot. Marek Wiśniewski

— Wsłuchaliśmy się w głos rynku i jesteśmy gotowi do wypracowania nowych rozwiązań, które będą korzystne zarówno dla kluczowych pracowników, jak też dla akcjonariuszy. Nie chcemy rezygnować z programu, ale zamierzamy znacząco go zmodyfikować. Mamy rekordowe wyniki i chciałbym, aby wycena naszej spółki była adekwatna. Ropczyce są mocno niedocenioną spółką, nie chcę, aby program opcji menedżerskich ciążył na wycenie — wyjaśnia Józef Siwiec, prezes spółki.

Pomysł wydawał się kontrowersyjny także dlatego, że chodzi o walory, które Ropczyce skupiły w 2018 r. w celu ich umorzenia, ale ich większość nadal jednak istnieje.

— Część została umorzona. Teraz akcjonariusze zadecydują o przeznaczeniu do 20 proc. pozostałych akcji na realizację programu motywacyjnego. To będzie ich decyzja — mówi Józef Siwiec, prezes Ropczyc.

Dodaje, że być może pozostałe papiery (Ropczyce mają w sumie 30,46 proc. własnych akcji, więc chodzi o 10,46 proc.) też zostaną umorzone.

— Taka decyzja leży w gestii walnego zgromadzenia, na razie jednak nie planujemy się tym zajmować. Osobiście uważam, że umorzenie byłoby równoznaczne z nieefektywnym wykorzystaniem funduszy, które spółka przeznaczyła na wykup tych akcji. Lepiej je przeznaczyć na program motywacyjny dla — jak obecnie szacujemy — około 60 kluczowych menedżerów — deklaruje prezes.

Jego zdaniem przemawia za tym także fakt, że — jak wynika z interpretacji Ministerstwa Finansów — papiery można przekazać nieodpłatnie, a obowiązek podatkowy powstałby dopiero przy ich sprzedaży. Decyzja w sprawie tego, kto będzie beneficjentem programu oraz czy obejmie on również zarząd, jeszcze nie zapadła. Największym akcjonariuszem Ropczyc jest prezes — ma 20,36 proc. akcji, wiceprezes Marian Darłak ma 7,95 proc., a wiceprezes Robert Duszkiewicz — 0,45 proc.

Kurs i wyniki

O ile podana kilka dni temu informacja o planowanym programie motywacyjnym wywołała gwałtowny spadek kursu, to po publikacji bardzo dobrych wyników kwartalnych, w środę, akcje skoczyły w górę (na otwarciu — o ponad 7 proc.). W I kw. 2019 r. skonsolidowane przychody spółki wzrosły o prawie 14 proc., do 101,3 mln zł, wynik EBITDA o prawie 25 proc., do 20,4 mln zł, zaś zysk netto o ponad 450 proc., do 13,7 mln zł.

— Zauważamy już od ostatniego kwartału ubiegłego roku sygnały spowolnienia gospodarczego zarówno w Polsce, jak też na rynkach zagranicznych, głównie w Niemczech, trudno będzie więc w kolejnych okresach powtórzyć wynik z pierwszego kwartału. Na kolejne kwartały patrzymy z umiarkowanym optymizmem, licząc, że uda nam się osiągnąć wyniki wyższe niż w porównywalnych okresach roku ubiegłego — mówi Józef Siwiec.

Geografia i branże

Spółka stara się różnicować źródła przychodów zarówno pod względem geograficznym, jak też branżowym. Obecnie za 56 proc. jej sprzedaży odpowiada eksport.

— Kontrakty zagraniczne charakteryzują się przeciętnie wyższymi marżami, dlatego chcemy przede wszystkim sukcesywnie rozwijać sprzedaż na rynkach zagranicznych — mówi prezes.

Najważniejszy zagraniczny rynek firmy to Niemcy, a na kolejnych miejscach są Czechy, Rosja i USA.

— Bardzo ważna dla nas jest również dywersyfikacja branżowa. W minionym kwartale udział sprzedaży dla innych segmentów niż hutnictwo żelaza i stali przekroczył połowę naszych przychodów. W strukturze sprzedaży chcemy nadal sukcesywnie zwiększać udział przemysłów cementowo- -wapienniczego, odlewniczego, a przede wszystkim hutnictwa metali nieżelaznych — deklaruje Józef Siwiec.

Dodatkowym źródłem przychodów firmy może być sprzedaż nieruchomości, które w księgach są wycenione na około 60 mln zł.

— Nie będziemy jednak z tym się spieszyć, szczególnie że przynoszą nam dochody z dzierżawy. Chcemy je sprzedać za godziwą cenę, na pewno wyższą, niż wynosi wartość księgowa. Mamy nadzieję, że najszybciej, bo jeszcze w tym roku, wyjaśni się kwestia działki w Żmigrodzie, której wartość księgowa to około 14 mln zł — mówi prezes.

To wielkość porównywalna z planowanymi na ten rok nakładami inwestycyjnymi. Zarząd planuje CAPEX na poziomie 17,7 mln zł, z czego ponad połowę chce przeznaczyć na drugi etap tworzenia centrum badawczo- -rozwojowego. Inwestycja jest warta około 14,5 mln zł (44 proc. to dofinansowanie unijne). — CAPEX nie uwzględnia budowy własnego źródła energetycznego opartego na kogeneracji. Nie mogę wykluczyć, że zrezygnujemy z tej inwestycji — dodaje prezes. Chodzi o to, że z dostępnych analiz wynikało pierwotnie, że inwestycja nie będzie związana z koniecznością zakupu praw do emisji. Ostatnio okazało się, że jest inaczej.

— Nie będziemy też mogli liczyć na dofinansowanie unijne na ten projekt. To bardzo istotnie wpływa na jego opłacalność . Trwają analizy i po ich przeprowadzeniu podejmiemy ostateczną decyzję — mówi Józef Siwiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu