Andrzej Arendarski, przewodniczący rady nadzorczej Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) oczekuje, że w ciągu tygodnia zarząd spółki ustosunkuje się do krytycznych ocen polsko-rosyjskiego porozumienia gazowego sformułowanych przez Stanisława Jakubowskiego, odwołanego 14 marca wiceprezesa spółki. Ten ostatni skierował do zarządu i rady nadzorczej gazowego molocha pismo, w którym kwestionuje korzyści płynące z aneksu, jaki do porozumienia gazowego mają podpisać PGNiG i Gazprom.
— Dokument przygotowany przez pana Jakubowskiego przekazałem do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ponieważ w piśmie przewodnim jego autor stwierdził, że podpisanie przez PGNiG i Gazprom aneksu może spowodować duże szkody dla spółki i polskiej gospodarki — mówi Andrzej Arendarski.
Nie sprecyzował, jakie wątpliwości co do zawartego porozumienia zgłosił Stanisław Jakubowski.
W sporządzonej przez byłego wiceprezesa notatce przekazanej mediom podczas niedawnej konferencji Prawa i Sprawiedliwości podano, że porozumienie zawarte w lutym przez kierującego resortem infrastruktury Marka Pola spowoduje, że w latach 2006-2019 PGNiG może utracić w wyniku nie zrealizowanych przychodów z tranzytu prawie 6,5 mld zł. Były wiceprezes stwierdził także, że Polska de facto rezygnuje z wywierania nacisku na budowę drugiej nitki gazociągu jamalskiego.