Zarząd spekulował i ma przechlapane

Adrian Boczkowski
opublikowano: 23-01-2009, 00:00

Akcjonariusze spółek

Władzom spółek, które spekulowały na walutach, grozi wysoka grzywna i pięć lat więzienia

Akcjonariusze spółek

zarażonych toksycznymi

opcjami walutowymi mogą

dochodzić odszkodowania

od niekompetentnych

władz emitentów.

Ujawnienie strat na walutowych instrumentach pochodnych przez kilkadziesiąt giełdowych spółek pogrążyło ich notowania. Stratni są akcjonariusze, którzy o feralnych kontraktach na ogół nie mieli pojęcia. Jeśli już, to dowiedzieli się o nich, gdy straty spółki na spekulacjach walutowych sięgnęły zenitu lub zagroziły jej istnieniu. Nic więc dziwnego, że inwestorzy, także instytucjonalni, są wściekli i czują się oszukani. Analitycy z dużych biur maklerskich skarżą się nam, że nawet w przypadku dużych spó-łek i przy szczegółowych rozmowach z kierownictwem firm nie można było dojść prawdy, jeśli chodzi o ogromne ujemne wyceny derywatów. Dla akcjonariuszy marne to pocieszenie, ale — jak wynika z naszych ustaleń — mogą oni dochodzić sprawiedliwości. Są sposoby, aby władze spółek, które nie zabezpieczały przepływów w obcych walutach, ale po prostu spekulowały pieniędzmi firmy, poniosły odpowiedzialność.

Prezesie, oddaj pieniądze

Rozżaleni akcjonariusze najbardziej oczekiwaliby zapewne zwrotu przez członków zarządu czy rad nadzorczych gotówki, jaką spółka straciła na czysto spekulacyjnych transakcjach. Czy to możliwe?

— Tak. Zarówno członkowie zarządu, jak i członkowie rady nadzorczej w spółce akcyjnej ponoszą odpowiedzialność wobec spółki za szkodę wyrządzoną jej swoim działaniem lub zaniechaniem sprzecznym z prawem lub postanowieniami statutu spółki [tam o możliwości spekulacji na rynku walutowym z reguły nie ma nawet wzmianki — przyp. red.] — mówi Przemysław Maciak, partner zarządzający w kancelarii Sójka Maciak.

Nasz rozmówca dodaje przy tym, że odpowiedzialność ta oparta jest na zasadzie winy, a co ważne — przyjmuje się w tym przypadku domniemanie winy członka organu spółki, który nie dołożył należytej staranności i działał wbrew postanowieniom statutu, czym wyrządził spółce szkodę.

Będą kary KNF

Roszczenia należy kierować głównie do członków zarządu, który zawarł feralne umowy. Jak to zrobić? Okazuje się, że w pierwszej kolejności to sama spółka powinna pozwać osoby odpowiedzialne za spekulowanie majątkiem i żądać pokrycia strat. Potrzeba tu uchwały walnego zgromadzenia lub rady nadzorczej, która wskaże pełnomocnika do działań na drodze prawnej.

— Gdy ceny akcji znacznie spadają, jest to najczęściej spowodowane niekorzystnym działaniem spółki, czyli jej zarządu. Wówczas spółka (w rozumieniu jej właścicieli) może wnieść powództwo przeciwko członkom zarządu o naprawienie wyrządzonej szkody — mówi Aleksander Pronkiewicz, szef departamentu fuzji i przejęć kancelarii Chałas i Wspólnicy.

Poszczególni akcjonariusze mogą jednak indywidualnie dochodzić swoich praw.

— Gdy w terminie roku spółka nie skorzysta z tego uprawnienia, wówczas z powództwem może wystąpić każdy akcjonariusz lub każda inna osoba, której służy inny tytuł uczestnictwa w zyskach lub w podziale majątku spółki — dodaje Aleksander Pronkiewicz.

Z indywidualnym pozwem można przede wszystkim zgłosić się do sądu, kiedy spółka nie wywiązała się z obowiązków informacyjnych. Emitent jest zobligowany przepisami, aby informować inwestorów o każdej sprawie, która może istotnie wpłynąć na sytuację finansową. Tymczasem wiele spółek do dzisiaj nie przyznało się do strat na spekulacjach walutowych (zrobią to zapewne, publi- kując dopiero wyniki kwartalne).

— Prowadzimy postępowania administracyjne w tej sprawie, ale nazwy ukaranych spó-łek padną dopiero po ewentualnym nałożeniu kar — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

W grze polisy OC

Drobny inwestor może też liczyć na pokrycie szkód spółki lub własnych giełdowych strat przez członków zarządu, którzy zawarli transakcje spekulacyjne (często mają oni polisę OC, która chroni ich od skutków błędów w zarządzaniu). Z określeniem strat spółki nie powinno być problemu (rozliczenie opcji), podobnie jak z wyliczeniem straty indywidualnego inwestora. Na wieść o opcjach giełdowe kursy spółek w ciągu sesji nurkowały nawet o kilkadziesiąt procent, a stan portfela inwestora można łatwo odtworzyć. Niemniej zdecydowanie łatwiej można wyliczyć stratę, gdy jest już zrealizowana (akcje już sprzedano). To bardziej przemówi do sędziów orzekających możliwe odszkodowanie.

Grozi nawet więzienie

Członkowie zarządu powinni również liczyć się z ewentualną odpowiedzialnością karną.

— Ich działanie na szkodę spółki, podobnie jak w przypadku członków rady nadzorczej, podlega karze pozbawienia wolności do lat pięciu i grzywnie — mówi Piotr Wróblewski, radca prawny z kancelarii Grynhoff Woźny Maliński.

Obecnym władzom spółek giełdowych powinno więc zależeć na jak najszybszym uporaniu się z toksycznym problemem. Około 70 spółek z GPW wciąż jednak nie przyznało się do ujemnych wycen opcji walutowych. Złoty wciąż się osłabia, więc możliwe straty są coraz większe. Odszkodowania i kary mogą być więc również coraz większe.

Konrad Konarski: Za walutowe kasyno należy się kara

Spekulacja opcjami niewiele różni się od wizyty zarządu w kasynie i postawienia całej dostępnej gotówki spółki na czerwone.

Członkowie zarządu i rady nadzorczej odpowiadają wobec spółki za szkodę wyrządzoną swoim działaniem, jeżeli było ono sprzeczne z prawem albo ze statutem spółki. Zawieranie umów hedgingowych jest normalną częścią prowadzenia nowoczesnego biznesu i samo w sobie nie jest zakazane, nawet jeżeli nie jest wyraźnie wskazane w przedmiocie działalności spółki. Można jednak twierdzić, że członkowie zarządu, którzy zawierali transakcje o charakterze wybitnie spekulacyjnym, niemające związku z "realną" sprzedażą spółki, wysoko lewarowane i rodzące ryzyko wysokich strat, wychodzili poza przedmiot działalności firmy i nie działali z należytą starannością. Dlatego też można ich pociągnąć do odpowiedzialności. Spekulacja opcjami niewiele różni się od wizyty zarządu w kasynie i postawienia całej dostępnej gotówki firmy na czerwone.

Przemysław Maciak: Pięć lat za szkodliwe działanie

Członkowie

zarządu powinni

liczyć się z odpowiedzialnością karną przewidzianą m.in. w kodeksie spółek handlowych czy w kodeksie karnym.

Jeśli chodzi o odpowiedzialność cywilną, to w pierwszej kolejności prawo dochodzenia odszkodowania przysługuje spółce. W sporach z członkami zarządu reprezentuje ją pełnomocnik powołany uchwałą walnego zgromadzenia akcjonariuszy lub rada nadzorcza. Jeżeli spółka w ciągu roku nie wytoczy powództwa, wówczas każdy akcjonariusz może wnieść pozew o naprawienie szkody wyrządzonej firmie. Powództwo to wytoczy zatem na rzecz spółki, która poniosła szkodę.

Członkowie zarządu powinni również liczyć się z ewentualną odpowiedzialnością karną przewidzianą m.in. w kodeksie spółek handlowych czy w kodeksie karnym. Kodeks spółek handlowych przewiduje odpowiedzialność karną, m.in. za działanie na szkodę firmy, zagrożone karą pozbawienia wolności nawet do pięciu lat. Taką samą sankcję karną przewiduje kodeks karny za wyrządzenie spółce znacznej szkody majątkowej w wyniku nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. Warto przy tym zwrócić uwagę, że członek zarządu może ponosić taką odpowiedzialność nawet wówczas, gdy działa nieumyślnie.

Piotr Wróblewski: Wystarczy jedna akcja

Nawet pojedynczy akcjonariusz ma indywidualne narzędzie

umożliwiające

dochodzenie

odszkodowań na rzecz spółki.

Każdy akcjonariusz lub osoba, której służy inny tytuł uczestnictwa w zyskach lub w podziale majątku, może wnieść pozew o naprawienie szkody, jeśli w terminie roku od ujawnienia czynu wyrządzającego szkodę spółka nie wytoczy powództwa przeciwko członkowi organu o jej naprawienie (art. 486 §1 KSH). Tak więc nawet pojedynczy akcjonariusz ma indywidualne narzędzie umożliwiające dochodzenie odszkodowań na rzecz spółki. Roszczenie o naprawienie szkody przedawnia się z upływem trzech lat od dnia, w którym spółka dowiedziała się o szkodzie i o osobie zobowiązanej do jej naprawienia. Jednakże w każdym przypadku roszczenie takie przedawnia się z upływem pięciu lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wyrządzające szkodę.

Aleksander Pronkiewicz: Karę od KNF zapłaci spółka

Pociągnięcie członków zarządu przez akcjonariuszy lub spółkę do odpowiedzialności osobistej zależy od wykazania, że szkoda, czyli obowiązek zapłaty kary przez spółkę, nastąpiła w wyniku niezachowania należytej staranności przez jej członków zarządu.

Nałożenie kar na spółkę przez Komisję Nadzoru Finansowego za niedopełnienie obowiązków informacyjnych nie powoduje odpowiedzialności członków zarządu. Spółka bowiem posiada osobowość prawną i czynności wykonane przez zarząd są czynnościami samej spółki. Ewentualna odpowiedzialność członków zarządu ma charakter subsydiarny oraz solidarny i wiąże się z wykazaniem winy po ich stronie. Tym samym pociągnięcie członków zarządu przez akcjonariuszy lub spółkę do odpowiedzialności osobistej zależy od wykazania, że szkoda, czyli obowiązek zapłaty kary przez spółkę, nastąpiła w wyniku niezachowania należytej staranności przez jej członków zarządu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu