Kiepski wzrost PKB spowodowany był przede wszystkim marnymi inwestycjami. Teraz rosną oczekiwania związane z redukcją stóp procentowych.
Tego nikt się nie spodziewał. W pierwszym kwartale dynamika produktu krajowego brutto (PKB) wyniosła zaledwie 2,1 proc. Ekonomiści prognozowali, że gospodarka przyspieszyła średnio w tempie około 3 proc.
— Te dane rozczarowały nawet największych pesymistów — podsumowuje Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego.
O tym, że rynek nie spodziewał się takich wyników, świadczy zachowanie obligacji i złotego zaraz po publikacji danych Głównego Urzędu Statystycznego.
— Rentowność dwulatek spadła o 6-7 pkt bazowych. Złoty natomiast stracił do euro i dolara około 0,3 proc. — relacjonuje Tomasz Zdyb, analityk Pekao.
Największym zaskoczeniem był bardzo mizerny wynik inwestycji, które wzrosły zaledwie o 1 proc.
— Tymczasem część analityków spodziewała się dwucyfrowego wzrostu. To najsłabszy wynik od wielu kwartałów. Dziwi on tym bardziej że badania koniunktury wskazywały na wzrost inwestycji. Po raz kolejny to nie inwestycje, lecz eksport okazał się motorem gospodarki, dodając 1 proc. do PKB — uważa ekonomistka BH.
Stanisław Kluza, główny ekonomista BGŻ, przypomina, że w opublikowanej w ubiegłym tygodniu projekcji inflacyjnej NBP prognozował wzrost PKB rzędu około 3 proc.
— Tak znaczna pomyłka powinna spowodować, że RPP zastanowi się nie tylko nad terminem obniżki (wstrzymywanie dalszych obniżek stóp ma wątpliwy sens), lecz także nad ich głębokością — dodaje ekonomista.
Dane o dynamice PKB przysłoniły informacje o marcowym bilansie płatniczym NBP. Nadwyżka wyniosła 67 mln EUR po 30 mln EUR deficytu (po korekcie) w lutym. Gorzej przedstawia się saldo obrotów towarowych — tu deficyt wzrósł ze 110 do 334 mln EUR.
— Mam nadzieję, że to jednorazowa korekta. W następnych miesiącach eksport będzie notował dobre wyniki — twierdzi ekonomista BGŻ.