Nie tylko warszawskie magazyny cieszą się zainteresowaniem wśród najemców. Chętnych nie brakuje również w innych regionach Polski.
Analitycy DTZ Polska szacują, że w 2005 r. w Polsce przybędzie 500 tys. mkw. nowoczesnych magazynów.
— W pierwszym kwartale 2005 r. rynek tego typu powierzchni charakteryzował się podobną dynamiką rozwoju jak w roku ubiegłym. Dużym popytem cieszyły się przede wszystkim magazyny w Warszawie i okolicach. Jednocześnie rosło znaczenie regionalnych centrów magazynowo-logistycznych, przede wszystkim w regionie Górnego i Dolnego Śląska, gdzie duże firmy z branży motoryzacyjnej i dóbr szybko zbywalnych zainwestowały w nowe zakłady produkcyjne. Ponadto popytem cieszą się magazyny zlokalizowane w Polsce Środkowej (Łódź, Stryków, Piotrków Trybunalski), w rejonie Poznania. Obserwujemy także wzrost znaczenia Krakowa i Trójmiasta — opowiada Kamila Wykrota, analityk rynku z DTZ.
Stabilne czynsze
W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2005 r. całkowita podaż nowoczesnej powierzchni magazynowej zwiększyła się o 33 tys. mkw. W trakcie budowy znajduje się kolejne 30 tys. mkw. Większość obiektów zostanie oddana do użytku w drugim i trzecim kwartale 2005 r.
Czynsze w ciągu pierwszych trzech miesięcy roku w rejonie Warszawy wahały się w granicach 3-5,5 EUR (12-22 zł) za 1 mkw. Natomiast w pozostałych regionach Polski wynosiły 3-3,6 EUR (12-14,4 zł).
Rekordowy poziom
W 2004 r. popyt, szacowany według wielkości powierzchni będącej przedmiotem umów najmu, osiągnął rekordowy poziom.
— Ta tendencja utrzymywała się również w pierwszym kwartale tego roku — wynajęto około 132,5 tys. mkw. To trzykrotny wzrost w stosunku do analogicznego okresu roku 2004. Powierzchnia, która znajdzie najemców w 2005 r., osiągnie co najmniej poziom odnotowany rok wcześniej, kiedy to wynajęto niemal 255 tys. mkw. — prognozuje Kamila Wykrota.
Współczynnik pustostanów będzie nadal spadał. W końcu pierwszego kwartału 2005 r., na całym rynku dostępne było około 72,6 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej. Oznacza to, że bez najemców pozostawało wówczas jedynie 4,71 proc. dostępnych magazynów.